Przedstawiam Wam dziś żel, który towarzyszy mi w porannym myciu i oczyszczaniu twarzy.
Mowa o żelu do mycia twarzy Biały Jeleń, z aloesem i ogórkiem, dla cery normalnej i mieszanej, ze skłonnością do alergii.
Marka znana od lat, ma w swojej ofercie kilka kosmetyków, wszystkie w bajecznie niskich cenach.
A jak z działaniem?
Przez długi czas niezmiennie używałam żelu z Lirene, z którego byłam niesamowicie zadowolona i nadal jestem. Postanowiłam jednak popróbować czegoś nowego, poszerzyć swoje horyzonty, nie zamykać się tylko na jeden produkt.
Żel Biały Jeleń kupujemy w prostej butelce, z oszczędną szatą graficzną, za kilka złotych, około 7zł.
Pierwszym zaskoczeniem była dla mnie konsystencja, niby żel, a praktycznie jak woda, przelewa się przez palce, to minus, jednak mogłabym stwierdzić że jedyny.
Zapach delikatny, subtelny, z pewnością nie dominuje, nie drażni.
Żel myje dokładnie naszą twarz, nie podrażnia, nie wysusza, nie powoduje reakcji alergicznych.
Nie szkodzi również oczom, podczas mycia i po nim, nie pieką, ani nie łzawią.
Pomimo wodnistej konsystencji, skóra jest odświeżona, domyta, nie muszę powtarzać tej czynności.
Za tak niską cenę myślę że warto, bo raczej tańszego żelu na rynku nie znajdziemy.
Robi wszystko co żel robić powinien i przy mojej mieszanej, problematycznej i odwodnionej skórze sprawdza się bardzo dobrze.
Nie jest zbyt wydajny, co jak sądzę spowodowane jest wodnistą konsystencją, jednak mimo to polecam.

