środa, 5 października 2016

Projekt denko - wrzesień 2016r

Dziś denko jakiego jeszcze nie było. Sama nie wiem gdzie podziały się zużyte kosmetyki, bo aż nie chce mi się wierzyć, że tylko tyle udało mi się wykończyć. Choć muszę przyznać, że jest to całkiem możliwe.

Szybko przejdę do rzeczy i szybko też skończę.


- Tetesept. SchaumWelten. Waldzauber - lubię, uwielbiam, za trwały zapach w łazience, za niesamowicie bogatą pianę i za przyjemność jaką daje.
- Love me Green krem do rąk, bardzo dobry, choć ja jestem dłoniowym ignorantem.
- próbki dwóch zapachów. Chanel Chanece EDP i Alien Sunessence, oba nosiłam z przyjemnością.

Denko jak nie moje.
Gdzie te gigantyczne torby, wypchane pustymi opakowaniami?

Może w kolejnych miesiącach będzie lepiej.

poniedziałek, 19 września 2016

Zakupy z sierpnia i września 2016r

Dziś za jednym zamachem rozprawię się z minionym i obecnym miesiącem, nie sądzę, abym cokolwiek więcej dla siebie kupiła.


W Hebe w promocji zdecydowałam się na dwie mgiełki do twarzy Ziaja, myślę że przydadzą się w ciągu roku.
Lakier Kinetiks z myślą o podarowaniu go mamie, za niecałe 5 zł na promocji.


Pasta Lacalut w promocji w Stokrotce za 10,99zł.

I to już wszystko. Jak widać, ilość zakupów dokonywanych przeze mnie mocno się skurczyła.
Nie ubolewam jakoś nad tym szczególnie i wiem że kiedyś to sobie odbiję, odbudowując moją kolorówkę :)

Kto by pomyślał, że tak będą wyglądać moje zakupy z dwóch miesięcy :)

niedziela, 18 września 2016

Projekt denko - sierpień 2016r

Wkraczam z mocno spóźnionym projektem denko.
Życie płata figle, stawia przed nami co i rusz kolejne wyzwania, z którymi musimy się zmierzyć.
Jako że denka do jedne z moich ulubionych wpisów, postanowiłam niezrażona upływem czasu rozliczyć się z sierpniowych zużytych kosmetyków.
Zapraszam, do mam nadzieję miłej lektury.



- Tołpa, Dermo Body, Mum - bardzo lubię i chwalę sobie te serię. Przyjemnie pachnie, dobrze nawilża i uelastycznia skórę i szybko się wchłania.
- SVR Spirial - jeden z moich trzech ulubionych antyperspirantów, zaraz obok: Vichy z zieloną nakrętką i ROC Keops. Kolejne opakowanie jest już w użyciu.
- Dove, zapas mydła w płynie. Ten wariant zapachowy wolę zdecydowanie bardziej niż klasyczny, granatowy Dove.
- Palmer's. Cocoa Butter Formula. Ujędrniający balsam z koenzymem Q10. Balsam o otulającym zapachu, który dobrze nawilża i uelastycznia skórę. Warto go wypróbować.
- Yves Rocher. Jardins du Monde. Grains de Cafe du Bresil. Żel pod prysznic Ziarna Kawy. Kolejny ulubieniec o upojnym zapachu. Otulanie się nim sprawia mi tyle radości, że co i rusz kupuję kolejne opakowanie. Oby go nigdy nie wycofano. Dobrze się pieni, odświeża, myje i relaksuje.
- Tetesept. Schaum Welten. Waldzauber, letnią porą zapach tego płynu sprawia mi równie wiele frajdy, co i w sezonie przeziębień i chłodu. Niezaprzeczalny ulubieniec, szczególnie że ilość i trwałość piany jest niesamowita.
- Pianotwory Hydrozaurus. Ciekawe, ale chyba jednak zostanę przy moich płynach.
- Isana, żel do golenia. Na całe szczęście ich jakość znów się poprawiła. W promocji zrobiłam więc spory zapas.
- Klorane. Szampon na bazie wosku z magnolii, intensywnie nabłyszczający i ochronny, włosy matowe. Kolejny bardzo udany kosmetyk marki Klorane, muszę przyznać że zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie i chętnie będę polować na jakieś promocje. Szampon zostawia włosy gładkie i miękkie, bez zbędnego przesuszania.
- L'biotica. Biovax. Serum wzmacniające A+E, używając pierwszego opakowania tego kosmetyku, nie byłam nim zachwycona, jednak teraz, kiedy większość włosów na głowie nie ma na sobie farby, efekt był o wiele lepszy, więc i moja opinia zmieniła się na bardziej przychylną. Serum ładnie wygładza, sprawia że włosy są bardziej miękkie i miłe w dotyku.
- L'Biotica Biovax. Intensywnie regenerująca maseczka. Naturalne oleje. Polubiłam jak mało którą, moje włosy wręcz ją pokochały. Zdecydowanie będę do niej wracać. Żadna inna maska nie zostawiała ich tak gładkich, miękkich i sypkich, no może jedynie ta z Klorane z Mango jest w stanie jej dorównać.
- Dove, Nourishing Oil Care, nigdy bym nie przypuszczała że tak dobrze spisze się ta maseczka, choć ja używałam jej jako odżywki po każdym myciu. Efekt mnie samą zaskoczył, bo po Dove spodziewałam się raczej przeciętnego efektu.
- Oral-B Kompleksowa Ochrona, to jeden z częściej kupowanych przeze mnie płynów do płukania jamy ustnej. Smak nie jest tak żrący jak większości.
- Calgon. Mgiełka Brazilian Beauty, używałam ostatecznie raczej do odświeżania pokoju.
- Pasta Lacalut Activ, moja ulubiona, ale o tym już tyle razy tutaj pisałam, że dziś już chyba nie muszę.
- Lirene. Nawilżający żel do mycia twarzy z błękitną algą. Uwielbiam i będę chwalić bez końca. Tani, nie wysusza, przyjemnie i skutecznie odświeża, nie zawiera SLS. Używam od lat i nadal tak będzie.
- Bandi. Maska S.O.S. i krem 35+ - dobre, choć inne produkty Bandi lepiej mi służyły.
- Tołpa. Futuris 30+, Krem przeciw pierwszym zmarszczkom.  Krem który zasługuje tutaj na pochwały. Niesamowicie przyjemny zapach, do tego lekka konsystencja, szybkie wchłanianie i bardzo przyzwoity poziom nawilżenia. Chętnie do niego wrócę i Wam przy okazji polecam.
- Colyfine. Serum do ust regenerująco-odżywcze. Super produkt, choć niestety trudno dostępny, ale będę z pewnością na niego polować. Nawilża, wygładza i zmiękcza skórę ust. Polecam, jeśli kiedykolwiek wpadnie Wam gdzieś w oko.
- Yasumi. Konjac uwielbiam te gąbki do mycia twarzy. Dokładnie oczyszczają, masują i poprawiają krążenie.
- próbki zapachów, wśród których na docenienie zasługują Chance oraz Angel, który teraz podbił moje serce.

Musze przyznać że wielkość denka mocno mnie zaskoczyła, nie sądziłam ze udało mi się zużyć aż taką ilość kosmetyków.
Mam nadzieję że zaciekawiłam Was którymś z produktów, szczególnie że sporo tu moich ulubieńców.

Znacie któryś ze zużytych przeze mnie kosmetyków?

środa, 31 sierpnia 2016

Klorane. Szampon na bazie wosku z magnolii, intensywnie nabłyszczający i ochronny, włosy matowe.

Dziś kilka słów o kolejnym szamponie marki Klorane. Tym razem na tapecie wariant na bazie wosku z magnolii i powiem Wam szczerze, że sceptycznie podchodziłam do tego, czy przy moich włosach sprawdzi się choć w najmniejszym stopniu, czy nie przysporzy mi tylko kłopotów.
Owszem moje włosy są matowe, ale niestety również skłonne do przetłuszczania, więc efekt nabłyszczający średnio mi do nich pasował, a tu takie zaskoczenie!


Kupiłam go w sporej promocji, za ułamek ceny regularnej, nie patrzyłam więc zbytnio do jakiego rodzaju włosów jest dedykowany, docelowo miała go raczej przetestować mama, ze szczególnie wrażliwą skórą głowy. Myślałam że u niej ta marka będzie się z powodzeniem sprawdzać, będzie mieć też zatem odskocznię od stosowanego od lat szamponu Physiogel. Niestety, mama szamponu nie dostała, bo po pierwszym użyciu byłam nim tak zachwycona, że nie podrzuciłam go mamie ( o ja niedobra).


Zacznę od tego że szampon bajecznie pachnie, dobrze się pieni i super rozprowadza na włosach. Nie obciąża ich nawet w najmniejszym stopniu, rewelacyjnie się wypłukuje, pozostawiając włosy bardzo dobrze oczyszczone, miękkie i sypkie.
Podczas stosowania tego szamponu, ani razu nie sięgnęłam po mocno oczyszczający szampon Balea, co do tej pory zdarzało mi się dość często.
Włosy są gładkie, ale nie są przeciążone, nie nastawiałabym się jednak mocno na efekt nabłyszczenia, ja takowego nie zaobserwowałam. Niemniej jednak szampon oceniam bardzo wysoko.

Włosy w czasie jego stosowania wyglądają bardzo dobrze, nie są przetłuszczone, czy obciążone.
Dla mnie rewelacja.


Co ma takiego, czego brak innym szamponom?
Nie wysusza, nie plącze, spokojnie mogę obejść się bez odżywki do spłukiwania, jeśli nie mam na nią siły, a włosy mimo to dobrze się rozczesują.

Jeśli jeszcze kiedyś trafię na taką promocję, nie zawaham się zrobić podobnego zapasu.

Muszę przyznać że produkty marki Klorane sprawdzają się u mnie bardzo dobrze.

Czy jakiś szampon w ostatnim czasie, podbił Wasze serca?