Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Body Shop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Body Shop. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 grudnia 2013

The Body Shop. Earth lovers. Fig&Rosemary - żel pod prysznic.

Żel pod prysznic wydawać by się mogło zwykła rzecz, jednak ten zasłużył na uwagę i kilka ciepłych słów.

Od jakiegoś czasu czekał na swoją kolej wraz z bratem, w wersji Morela & Bazylia. Morela z bazylią nie zachwyciła, za to figa to już inna bajka..., moja bajka.

Wiele kosmetyków odbieram w pierwszym wrażeniu przez nos, ten również tą drogą właśnie, trafił do mego serca.

Żele w pojemności 250ml, kosztują około 22zł, taka cena plącze mi się po głowie, choć ostatnio ich już nie widuję.

Co pierwsze, zaskakuje konsystencją, już przelewając się w butelce, sprawia wrażenie oliwki, dość płynnej, ale o właśnie takiej lepkiej konsystencji.

Wylewając na dłoń, ot woda, tylko odrobinę zagęszczona. Daleko mu do gęstej formuły typowych żeli.

Na ciele tworzy delikatną pianę, jednak dobrze myje, oczyszcza, odświeża.

Nie powoduje wysuszenia, podrażnień, czy innych niespodzianek.
Dobrze domywa, bez uczucia ściągnięcia.

 To, co mnie w nim urzekło, to cierpko-wytrawny zapach figi i rozmarynu, czuć w nim delikatną słodycz,  ale tylko pobrzmiewającą w tle.

Daje wytchnienie, duchowe wprost oczyszczenie, nie przytłacza, ale odpręża i relaksuje.

Figę pokochałam za sprawą zapachu L'Artisan, stąd może mój sentyment, bo markę tą kocham i wielbię szalenie.

Nie jest to owocowa bomba, nie ma tu słodziasznych nut, jest wyważona wytrawność, zbalansowana zapachowa przyjemność.



Wart poznania, choć cena, biorąc pod uwagę, że zużywa się jak woda, nie należy do najniższych.

 Czasem jednak trzeba się rozpieszczać :)