W czasie tegorocznych upałów miałam przyjemność stosować kosmetyki, jednej z moich ulubionych firm a mianowicie L'Occitane.
Stałam się posiadaczką Peelingującego żelu pod prysznic, oraz Chłodzącego żelu do ciała.
Peeling używany przy każdej kąpieli starczył mi na około 3-4 tygodnie. Sama przyjemność używania. Cudowny, świeży, orzeźwiający zapach. Delikatne drobinki nie drapały, a faktycznie masowały i lekko złuszczały naskórek. Idealna forma do codziennej pielęgnacji w okresie letnich upałów.
Wygodne opakowanie i oszałamiający zapach - ale L'Occitane dla mnie przoduje w obłędnych zapachach - np. szampony i odżywki - poezja zapachu.
L'Occitane, Verbena Sorbet, Chłodzący żel do ciała - ma lekką konsystencję, szybko się wchłania, delikatnie chłodzi podczas aplikacji i kilka minut po niej. Nie pozostawia tłustej, czy lepkiej warstwy, co jest dla mnie bardzo istotne podczas lata. Skóra jest gładka i miła w dotyku. I ten kosmetyk również świeżo i orzeźwiająco pachnie.
piątek, 31 sierpnia 2012
poniedziałek, 28 maja 2012
Aroma Derm - Green Tea, Rosegarden, Alpin Derm Repair
Oto kosmetyki które miałam okazję w ostatnim czasie testować.
Firma dotąd dla mnie nieznana, ale po ostatnim kilkutygodniowym testowaniu, mam swojego ogromnego faworyta.
Jest nim mleczko do ciała Alpin Derm Repair, nie ma go chyba jeszcze dostępnego na ich stronie, ale śledźcie sklep uważnie, bo warto.
Mleczko ma delikatną, lekką konsystencję, nie klei się, nie czuć nieprzyjemnej warstwy na skórze, ekspresowo się wchłania i bardzo przyjemnie pachnie.
Smarowanie nim skóry to prawdziwa przyjemność, zaraz po aplikacji ciało staje się gładkie, miłe w dotyku, skóra miękka i sprężysta, byłam bardzo zaskoczona wyglądem mojej skóry zaraz po pierwszych testach.
Nie powoduje podrażnień, ani pieczenia, jak dla mnie nie ma wad, jedynie same zalety.
Skład Aroma Derm Alpin Derm Repair:
Kolejny produkt to balsam do ust Rosegarden, ma bardzo ciekawe opakowanie, koleżankom przypominało dawne opakowanie cukierków, być może faktycznie kiedyś takie były :) ale widocznie nie dane było mi ich spróbować.
Obłędny zapach róży kusi, łatwa aplikacja, kilka ruchów palcem po powierzchni balsamu, który ma formę jakby wazeliny. Przyjemne użycie, usta stają się błyszczące. Produkt jest z pewnością wydajny.
10 ml kosztuje - 19,37zł
Gosegarden Lip Balm od środka:
poniżej przedstawiam foto składu:
Miałam możliwość przetestowania również kremu na dzień z serii Green Tea, oraz kremu na noc z tej samej serii (ten w tubce na zdjęciu).
Krem na dzień Green Tea, jest wskazany dla cery mieszanej, zanieczyszczonej.
Cytując za stroną internetową producenta:
"Odpowiedni skład, z uwagi na poszczególne komponenty, wzmacnia naturalną kwasową warstwę ochronną skóry i zabezpiecza ją w sposób optymalny przed wnikaniem mikroorganizmów chorobotwórczych"
Krem dość przyjemny w stosowaniu, choć pod makijaż się nie sprawdził, miałam wrażenie nałożenia zbyt wielu warstw na skórze, nieprzepuszczających powietrza. Dobry więc na dzień, kiedy nie nakładamy makijażu. Nawilża z pewnością i to jest duży plus, gdyż często kremy do mieszanej skóry potrafią przesuszać.
50 ml - Cena: 78,41 zł
Skład kremu Green Tea na dzień:
Krem na noc Green Tea, ma za zadanie nawilżać i odżywiać, i z pewnością to robi.
Zawiera witaminę A, E, F, olej jojoba, masło Shea. Ma dość treściwą konsystencję, tak samo jak krem na dzień pachnie delikatnie zieloną herbatą. Szybko się wchłania, otula skórę. Nie powoduje przesuszania, podrażnień. Ma wygodne, higieniczne opakowanie.
50 ml - Cena: 88,56 zł
Krem na dłoni:
Strona firmy i ich sklepu internetowego:
http://www.aroma-derm.pl/
wtorek, 28 lutego 2012
BANDI - Professional Line - Peeling morski/Marine peeling mask
Testowałam nowość BANDI
Kosmetyk w małych saszetkach, z których każda starcza mi na 2 użycia.
Używałam ich zaraz po kąpieli, kiedy włosy miałam spięte, aby nie przeszkadzały w aplikacji.
Na zwilżoną skórę szyi i dekoltu nakładałam peeling, po czym masowałam te okolice, następnie zwilżałam ręce i ponawiałam czynność, aż drobinki peelingu stały się niewyczuwalne.
Po zastosowaniu skóra z pewnością jest gładka, miła w dotyku, nawilżona.
Plusem jest mała pojemność, przez to dla mnie bardziej wygodna.
Idealny kosmetyk by zadbać o tę ważną część ciała, która z czasem mogłaby zdradzać nasz wiek.
Uwaga, nie radzę zakładać zaraz po aplikacji puszystego frotte szlafroku, gwarantowane przyleganie materiału :)
Kosmetyk w małych saszetkach, z których każda starcza mi na 2 użycia.
Używałam ich zaraz po kąpieli, kiedy włosy miałam spięte, aby nie przeszkadzały w aplikacji.
Na zwilżoną skórę szyi i dekoltu nakładałam peeling, po czym masowałam te okolice, następnie zwilżałam ręce i ponawiałam czynność, aż drobinki peelingu stały się niewyczuwalne.
Po zastosowaniu skóra z pewnością jest gładka, miła w dotyku, nawilżona.
Plusem jest mała pojemność, przez to dla mnie bardziej wygodna.
Idealny kosmetyk by zadbać o tę ważną część ciała, która z czasem mogłaby zdradzać nasz wiek.
Uwaga, nie radzę zakładać zaraz po aplikacji puszystego frotte szlafroku, gwarantowane przyleganie materiału :)
poniedziałek, 14 listopada 2011
Abacosun - moje testowanie
Poniżej przedstawię moje recenzje testowanych produktów, uzyskanych dzięki akcji "Zostań testerką" http://www.facebook.com/pages/
TIERRAS DEL VOLCAN, Żywa Ziemia Wulkaniczna
Jestem pełna zachwytu dla Ziemi Wulkanicznej, niepozorne, białe, ascetyczne pudełko, iście aptekarskie, kryje magiczne wnętrze.
Ziemia ma ciemny kolor, to gęsta pasta, z grudkami.
Nakładam ją palcem na twarz, aplikacja jest łatwa i szybka.
Bezpośrednio po nałożeniu odczuwam chwilowe mrowienie, po kilku minutach zasycha więc pomocna może być woda termalna, jeśli ściągnięcie jest zbyt mocne.
Trzymam ją na twarzy do 20 minut, potem zmywam, wykonując przy okazji peeling, gdyż maseczka ma w sobie drobinki, które fajnie masują i złuszczają.
Efekty:
Stosowałam Ziemię Wulkaniczną przez miesiąc, starałam się ją nakładać 2 razy w tygodniu.
Cera po jej zmyciu jest gładka, napięta, idealnie matowa, wygładzona, a przede wszystkim oczyszczona, odświeżona, a zaczerwienienia przy zmianach trądzikowych jakby złagodzone.
Stosując ją regularnie zauważyłam poprawę stanu cery, zmniejszone wydzielanie sebum, skóra się uspokoiła, jest oczyszczona, rozjaśniona.
Plusem jest to, że jest łatwa z użyciu, wszystko mamy gotowe do nałożenia.
Zdecydowanie będę używać systematycznie, aby zachować ten efekt.
De Noyle's - Mascara De Algas
Ze strony producenta:
" Kremowa maska odmładzająca o działaniu rewitalizujacym, nawilżającym i odżywczym. Nadaje skórze elastyczność i zdrowy wygląd. Zawiera algi laminaria i spirulina, plankton morski oraz kompleks składników mineralnych takich jak magnez, cynk, miedź, żelazo. Maska stymuluje odnowę komórek, wpływa na spowolnienie procesów starzenia się skóry. Przeznaczona jest dla każdego rodzaju cer, szczególnie tych, które pozbawione są witalności."
Moja opinia:
Maseczkę nakładałam raz, do dwóch razy w tygodniu.
Bardzo przyjemnie się ją aplikuje, nie czuć jej na twarzy, nie obciąża skóry, nie zapycha.
Przyjemnie koi ściągniętą skórę, nawilża, odżywia. Cudnie niweluje suche placki, przy regularnym używaniu liczba suchych skórek, które są moją zmorą, znacznie się mniejszyła.
Skóra staje się miękka w dotyku, gładka, delikatna.
Od razu, gołym okiem widać poprawę, przy dłuższym używaniu skóra staje się lepiej nawilżona, promienieje.
Stosuje ją razem ze mną moja mama, która ma bardzo wrażliwą cerę, maseczka i w jej przypadku świetnie się sprawdza.
Skóra jest lekko napięta, nawilżona, rozjaśniona, promienna.
Ten kosmetyk zostaje u nas na dłużej.
Polecam.
Oba produkty można kupić na http://www.abacosun.pl/t/1,Strona_Glowna
Subskrybuj:
Posty (Atom)




