Rozpływam się! tzn. będę się dziś rozpływać w zachwycie, nad kolejnym płynem Tetesept. Ja rozumiem, że nie wszystko złoto co się świeci, ale złoto w wykonaniu tej marki, olśniewa zapachem i to mogę Wam zagwarantować.
Goldschatz to kolejny wariant tego płynu, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Gwarantuję to Wam, że jak powąchacie, to przepadniecie.
Przepiękna wyważona słodycz, wprost jadalna, a przy tym niesamowicie elegancka, rodem z najpiękniejszych francuskich flakonów. To nie kicz, nie jest to ulepek cukru w najprostszej postaci, nie jest to tania mieszanina cukierkowego słodu, jest szyk, ciepło i seksowne otulenie w atłasy.
Moja znajomość niemieckiego nie pozwala na rozszyfrowanie zawartości, jedyne co podpowiada tłumacz google, to kwiat migdała, choć ten który znam z kosmetyków Kneipp, pachnie zupełnie inaczej.
Niemniej jednak polecam, cokolwiek by tam z nazwy nie pachniało, bo aromat jest obłędny.
Do tego jak na Tetesept przystało, piana jest duża, puszysta i trwała. Co do barwienia wody, tutaj raczej bym się na to nie nastawiała, choć w tym przypadku nie mam mu tego za złe.
Tetesept rządzi w mojej łazience, a wtóruje mu Tesori d'Oriente.
Jeśli macie tylko okazję powąchać te płyny, to polecam i myślę że nie będziecie żałować.
Ubolewam że do niemieckiej granicy mam tak daleko i nie dane jest mi śledzić ich wszystkich edycji limitowanych, nowinek rynkowych i dóbr, które wychodzą z fabryki.
Może kiedyś pojawią się w Polsce, oby tylko wtedy ceny nie zwaliły z nóg.
Markę Tetesept można w Polsce spotkać tylko w Tk Maxx, ale za to w bardzo korzystnych cenach.
Umilacie sobie kąpiele pianą i zapachem? Jesień to idealna pora na długi relaks w wannie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tetesept. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tetesept. Pokaż wszystkie posty
sobota, 24 października 2015
wtorek, 13 października 2015
Tetesept. Perełki do kąpieli. Zeit fur Dich. Verwöhnmoment. Cynamon, śliwka i drzewo sandałowe.
Nadeszły chłodniejsze dni, szybciej niż ktokolwiek mógł się tego spodziewać. W ruch poszły grubsze kurtki, swetry, szaliki i rękawiczki, niektórzy zaczęli dostrzegać również wyższość długich kąpieli.
Ja miłośnikiem kąpieli jestem od zawsze, wyszukuję sobie więc co i rusz nowe urozmaicenia, by nie wdarła się tutaj rutyna. Na co dzień króluje duża ilość piany i zapach, są jednak dni, kiedy chcę odmiany, a wtedy na pierwszy plan wchodzi kolor, a intensywny zapach podbija jeszcze nasze doznania.
Jako że marka Tetesept całkowicie podbiła moje serce, to wśród ich oferty szukałam kolejnych umilaczy kąpieli i znalazłam - perełki barwiące wodę o zapachu cynamonu, śliwki i drzewa sandałowego.
Już same nuty wskazują na niesamowitą rozkosz zapachu. Tak też jest w rzeczywistości, wąchając perełki wprost z opakowania, czy wsypując je do gorącej wody, w nasz nos uderza przyjemny, otulający aromat. Wibruje, ogrzewa i wprawia w błogi nastrój.
Kompozycja wprost idealna na chłodniejsze dni, więc zużycie jakie obserwuję z każdą kąpielą, zaczyna mnie przerażać, szczególnie że dostęp do tej marki mam mocno ograniczony.
Dodatkowym atutem jest też kolor wody - fioletowy. Jego intensywność zależy oczywiście od ilości wsypanych perełek, niemniej jednak niezależnie czy jest to nasycona śliwka, czy delikatna lila, wrzos, każdy odcień fioletu jest przeze mnie mile widziany.
Co do właściwości pielęgnacyjnych, to tych bardziej wypatruję w balsamach, aplikowanych później na skórę. Umilacze kąpieli mają inne zadanie, więc fakt że nie wysuszają skóry, już odczytuję jako duży plus.
Perełki stają się miłą odmianą od płynów, której ostatnio z premedytacją nadużywam. Zapach jaki uwalniają wprowadza mnie w błogi nastrój, a tego z pewnością potrzebuję.
Wypady urlopowe dawały możliwość uzupełnienia zasobów tego typu produktów, więc niebawem moja woda będzie przybierać inny kolor. Tetesept staje się powoli moim uzależnieniem, ale takie na całe szczęście nie grozi żadnymi konsekwencjami.
Lubicie kolorową wodę podczas kąpieli?
Ja miłośnikiem kąpieli jestem od zawsze, wyszukuję sobie więc co i rusz nowe urozmaicenia, by nie wdarła się tutaj rutyna. Na co dzień króluje duża ilość piany i zapach, są jednak dni, kiedy chcę odmiany, a wtedy na pierwszy plan wchodzi kolor, a intensywny zapach podbija jeszcze nasze doznania.
Jako że marka Tetesept całkowicie podbiła moje serce, to wśród ich oferty szukałam kolejnych umilaczy kąpieli i znalazłam - perełki barwiące wodę o zapachu cynamonu, śliwki i drzewa sandałowego.
Już same nuty wskazują na niesamowitą rozkosz zapachu. Tak też jest w rzeczywistości, wąchając perełki wprost z opakowania, czy wsypując je do gorącej wody, w nasz nos uderza przyjemny, otulający aromat. Wibruje, ogrzewa i wprawia w błogi nastrój.
Kompozycja wprost idealna na chłodniejsze dni, więc zużycie jakie obserwuję z każdą kąpielą, zaczyna mnie przerażać, szczególnie że dostęp do tej marki mam mocno ograniczony.
Dodatkowym atutem jest też kolor wody - fioletowy. Jego intensywność zależy oczywiście od ilości wsypanych perełek, niemniej jednak niezależnie czy jest to nasycona śliwka, czy delikatna lila, wrzos, każdy odcień fioletu jest przeze mnie mile widziany.
Co do właściwości pielęgnacyjnych, to tych bardziej wypatruję w balsamach, aplikowanych później na skórę. Umilacze kąpieli mają inne zadanie, więc fakt że nie wysuszają skóry, już odczytuję jako duży plus.
Perełki stają się miłą odmianą od płynów, której ostatnio z premedytacją nadużywam. Zapach jaki uwalniają wprowadza mnie w błogi nastrój, a tego z pewnością potrzebuję.
Wypady urlopowe dawały możliwość uzupełnienia zasobów tego typu produktów, więc niebawem moja woda będzie przybierać inny kolor. Tetesept staje się powoli moim uzależnieniem, ale takie na całe szczęście nie grozi żadnymi konsekwencjami.
Lubicie kolorową wodę podczas kąpieli?
czwartek, 23 lipca 2015
Tetesept. Schaum Welten Wintermarchen. Piana do kąpieli, która wyjątkowo mnie rozpieszcza i relaksuje.
Fakt, że uwielbiam kąpiele z dodatkami, nie powinien już nikogo dziwić. Często sięgam po płyny, piany, olejki, sole, kryształki i inne tego typu kosmetyki do kąpieli.
Czas spędzony w wannie, jest chwilą dla mnie. To moja pora na relaks i odpoczynek po całym dniu.
Początkowo dodatki do kąpieli nie były dla mnie tak istotne, teraz mam jednak wielką frajdę wyszukując i ciesząc się nowymi nabytkami, które swoim zapachem potrafią mnie niejednokrotnie ukoić w oka mgnieniu.
Do tej pory najczęściej sięgałam po Bielendę i Farmonę, wśród produktów tych marek mam swoje perełki, jednak z czasem zapragnęłam jakiejś odmiany i tutaj z pomocą przychodzi TkMaxx.
Uwielbiam wchodzić do tego sklepu i zagłębiać się w dziale z kosmetykami. Można tam znaleźć to, do czego nie mamy dostępu na co dzień.
Kiedy na sklepowych półkach zobaczyłam kosmetyki marki Tetesept, wiedziałam że ulegnę. Firmę kojarzyłam już wcześniej i wiedziałam że będzie mieć ona dla mnie sporo dobroci.
W okresie świątecznym kupiłam perełki do kąpieli, a potem w oczy wpadły mi piany. Po przewąchaniu wszystkich dostępnych wariantów zdecydowałam się na Wintermarchen i przepadłam.
Gdyby nie odległość (do najbliższego TkMaxxa mam 50km), już po pierwszej kąpieli wróciłabym wykupić cały zapas tego wariantu. Niestety, kiedy znów tam pojechałam, nie był on już dostępny. Były za to jeszcze pozostałe, ale o tym już z pewnością w innej notce.
To co urzekło mnie w nim po pierwszym kontakcie, to niesamowity zapach. Kojąca wanilia, która nie jest ulepna, czy też przesłodzona, okraszona kwiatową wonią, pozostaje wyraźnie wyczuwalna w kąpieli. Jako jeden z nielicznych płynów, nie traci na intensywności zapachu po wlaniu do wody. Do tego niesamowicie obfita i puszysta piana dopełnia całości, nie bez znaczenia jest też fakt że delikatnie barwi wodę.
Mnie do szczęścia więcej nie trzeba, może jeszcze tablet i ciekawy film, oraz kawa z boku wanny.
W nutach tego płynu dostrzegam podobieństwo do Tobacco Vanille Toma Forda. Owszem zapach jest mniej nasycony, nie tak esencjonalny jak wydobywający się z flakonu, ale zbieżność w odbiorze jest niezaprzeczalna. Przez to płyn ten staje się moim numerem jeden.
Zimowa, otulająca mieszanka wanilii z czymś kwiatowo-słodkim kupiła mnie w 100%, bez żadnych zastrzeżeń.
Za 400ml płynu zapłaciłam w TkMaxx - 12,99zł, była to ich cena regularna, są to najlepiej wydane pieniądze na płyn do kąpieli - to mój Kosmetyk Wszech Czasów.
Kiedy na trasie wakacyjnych podróży będę mijać jakiś TkMaxx, z pewnością zajrzę w poszukiwaniu tego płynu.
Znacie markę Tetesept?
Czas spędzony w wannie, jest chwilą dla mnie. To moja pora na relaks i odpoczynek po całym dniu.
Początkowo dodatki do kąpieli nie były dla mnie tak istotne, teraz mam jednak wielką frajdę wyszukując i ciesząc się nowymi nabytkami, które swoim zapachem potrafią mnie niejednokrotnie ukoić w oka mgnieniu.
Do tej pory najczęściej sięgałam po Bielendę i Farmonę, wśród produktów tych marek mam swoje perełki, jednak z czasem zapragnęłam jakiejś odmiany i tutaj z pomocą przychodzi TkMaxx.
Uwielbiam wchodzić do tego sklepu i zagłębiać się w dziale z kosmetykami. Można tam znaleźć to, do czego nie mamy dostępu na co dzień.
Kiedy na sklepowych półkach zobaczyłam kosmetyki marki Tetesept, wiedziałam że ulegnę. Firmę kojarzyłam już wcześniej i wiedziałam że będzie mieć ona dla mnie sporo dobroci.
W okresie świątecznym kupiłam perełki do kąpieli, a potem w oczy wpadły mi piany. Po przewąchaniu wszystkich dostępnych wariantów zdecydowałam się na Wintermarchen i przepadłam.
Gdyby nie odległość (do najbliższego TkMaxxa mam 50km), już po pierwszej kąpieli wróciłabym wykupić cały zapas tego wariantu. Niestety, kiedy znów tam pojechałam, nie był on już dostępny. Były za to jeszcze pozostałe, ale o tym już z pewnością w innej notce.
To co urzekło mnie w nim po pierwszym kontakcie, to niesamowity zapach. Kojąca wanilia, która nie jest ulepna, czy też przesłodzona, okraszona kwiatową wonią, pozostaje wyraźnie wyczuwalna w kąpieli. Jako jeden z nielicznych płynów, nie traci na intensywności zapachu po wlaniu do wody. Do tego niesamowicie obfita i puszysta piana dopełnia całości, nie bez znaczenia jest też fakt że delikatnie barwi wodę.
Mnie do szczęścia więcej nie trzeba, może jeszcze tablet i ciekawy film, oraz kawa z boku wanny.
W nutach tego płynu dostrzegam podobieństwo do Tobacco Vanille Toma Forda. Owszem zapach jest mniej nasycony, nie tak esencjonalny jak wydobywający się z flakonu, ale zbieżność w odbiorze jest niezaprzeczalna. Przez to płyn ten staje się moim numerem jeden.
Zimowa, otulająca mieszanka wanilii z czymś kwiatowo-słodkim kupiła mnie w 100%, bez żadnych zastrzeżeń.
Za 400ml płynu zapłaciłam w TkMaxx - 12,99zł, była to ich cena regularna, są to najlepiej wydane pieniądze na płyn do kąpieli - to mój Kosmetyk Wszech Czasów.
Kiedy na trasie wakacyjnych podróży będę mijać jakiś TkMaxx, z pewnością zajrzę w poszukiwaniu tego płynu.
Znacie markę Tetesept?
Subskrybuj:
Posty (Atom)





