sobota, 27 grudnia 2014

KTC. Rose Water. Woda różana

Woda różana, w wielu miejscach zachwalana, przez niektórych szczególnie doceniana, a ja taka rozczarowana...




Wiele po niej nie oczekiwałam. Jedynie odświeżenia, zniwelowania uczucia ściągnięcia. Dobrego zastąpienia toniku, jakiejś odmiany.


A co dostałam?

Odświeżenie - a i owszem, zniwelowanie uczucia ściągnięcia, jedynie chwilowe, jak po przetarciu wodą, potem jest tak samo jak było chwilę wcześniej.

Nawilżenie, jędrna, gładka skóra - tak jak opisują niekiedy dziewczyny, dla mnie to nie ten produkt, nie ta bajka.

Plusem jest niska cena i duża wydajność, jednak co mi po tym, jeśli niezbyt mi służy. Może wprost krzywdy nie robi, ale pożytku nie widzę i nie odczuwam żadnego.


Zapach jest bardzo delikatny, praktycznie niewyczuwalny.

Sama nie wiem czym miałabym się zachwycać, skoro nic mnie za serce nie łapie.

Kupując tę wodę różaną, kupiłam i drugą, innego producenta, ciekawość minęła, jednak zobaczymy, może tamta jakoś odmieni moje spojrzenie na zamienniki toniku.

Miałyście może okazję stosować? Odkryłyście sekret jej działania? Działa?



5 komentarzy:

  1. Stosowałam tylko w mieszance tonikowej z P&R ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy wpis ;) Dużo się z niego nowego dowiedziałam. A widziałaś może kiedyś taką kosmetyczkę ? Link do Kosmetyczki Zastanawiam się nad nią bo wydaje się pojemna i funkcjonalna ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja używam wody Dabur i mnie jej działanie zadowala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może z niej będę bardziej zadowolona

      Usuń
  4. No nie mów, właśnie ją zamówiłam :D

    OdpowiedzUsuń