Zapachy jesieni lubię najbardziej, ogniska, liście, pieczone jabłka, cynamon, to aromaty które kojarzą mi się z tą porą roku.
Przysiadłam przed szafką z perfumami, wyciągnęłam zapachy, które lubię w te miesiące, kiedy potrzebuję ciepła, otulenia, subtelnej słodyczy, przypraw.
Oto zapachy po które będę sięgać przez najbliższe miesiące, których recenzje pojawią się z pewnością przed nadejściem mroźnej zimy.
Kolorystycznie dość spójnie, na zimę zapewne część ze mną zostanie, choć dojdzie kilku ulubieńców, jednak nie wybiegajmy aż tak naprzód, cieszmy się promykami słońca za oknem.
Może któryś zapach szczególnie Was zaciekawił i jego recenzja powinna pojawić się najwcześniej.
Jakie są Wasze ulubione zapachy na jesień?
poniedziałek, 4 listopada 2013
niedziela, 3 listopada 2013
Organizacja toaletki - co trzymam na swojej toaletce
Zbierałam się do pokazania aktualnie panującej organizacji moich kosmetyków, dłuższy czas.
Nadeszła właśnie ta pora, postanowiłam jednak rozbić przedstawienie całości, na kilka części.
Dziś pokażę to co trzymam na "toaletce" i obok niej.
Zacznę od całości, tak wygląda cała moja toaletka, która jest tak naprawdę wysoką komodą firmy BRW z systemu Tip Top, nad którą zamocowane zostało lustro.
TŻ zamontował ledowe oświetlenie wkoło lustra.
Dzięki temu że sama mogę wybierać kolor światła, stanowi niejako ozdobę pokoju i zastępuje lampkę nocną, na którą nie ma już miejsca.
Marzyło mi się lustro trochę większe, jednak to również spełnia swoje funkcje znakomicie.
Tutaj już to zbliżenie tego, czym dziś planuję się zająć. Powierzchnia blatu toaletki i skarby na niej.
Z lewej strony ustawiona jest mini komoda, którą już kiedyś pokazywałam.
Zaczynając jednak od góry, mam ręczniki papierowe, wygodne i praktycznie, choć wizualnie lepiej wyglądają tutaj ozdobne pudełka chusteczek Kleenex Oval.
Obok fioletowy pojemnik, który jest moim mini koszem - lądują tu zużyte płatki kosmetyczne, strzepuję do niego nadmiar cieni z pędzla, czy też inne drobnostki.
Jest to wygodne rozwiązanie.
Reszta skrywa już kosmetyki, więc tutaj znów pora na zdjęcia.
Paleta magnetyczna Vipera, to cienie ArtDeco, Mary Kay i inne. Sięgam po nią praktycznie każdego dnia. Jest wygodna, poręczna, choć na początku marudziłam że za mała.
Akrylowy organizer z szufladami pochodzi z Jysk.
Jest w pełni wykorzystany, są tam produkty z których korzystam na co dzień, oraz te których używać powinnam.
Górna część to dwie szuflady, tutaj pokazałam je bez odsuwania.
Lewa - to eyeliner żelowy Maybelline, kamuflaże, korektory, podkłady i co nieco do brwi.
Prawa - to róże Art Deco i inne, wyciągnięte z palety testerowej, którą kiedyś kupiłam na Allegro.
Kolejna, już szeroka szuflada to testerowe cienie Clinique, Gosh, Bourjois, CK i Virtual.
Ostatnia to pudry, bronzery, pudry rozświetlające oraz korektor.
Teraz pora na komodę ozdobioną kwiatowym wzorem.
Górne szufladki to pomadki, oraz obok pędzle kabuki z pomadkami, na które nie ma już miejsca w lewej części. Są tam również utrwalacz makijażu z Elf i rozświetlacze.
Dolne szuflady skrywają róże :) oraz bronzery, są naprawdę pojemne i głębokie.
Pędzle do cieni w nowym pojemniku, który skradł moje serce. Jest szeroki, niewysoki, sprawia że mam lepszy dostęp do większej liczby pędzli, nawet tych o najkrótszym trzonku.
Według mnie pasuje również kolorystycznie do innych mini komód na toaletce.
Marzy mi się jeszcze jeden, na pędzle do twarzy.
Pora przejść na prawą stronę, a tam nagromadzenie codziennej kolorówki i pielęgnacji. Całość ciągle się zmienia, w zależności od używanego kremu, czy podkładu. Obecnie korzystam z zamkniętych w słoiczkach kremu to twarzy i pod oczy Tołpa, jednak wyższe opakowania z pompką czy tuby, pięknie wchodzą w komodę-organizer.
Kupiłam go w TkMaxx, jest tam ich cała masa, trudno zdecydować się na konkretny model, czy kolor, podobało mi się co najmniej kilka. Ceny w okolicach 55-75zł.
Fioletowy, zamykany pojemnik, chowa gumki do włosów i spinki.
Nie udało mi się uchwycić całej zawartości, widoczne są jednak kremy znajdujące się obok komody, wędrujący Carmex. Jedna przegroda to podkłady, druga to pielęgnacja, są kremy i odżywka do rzęs, swoje miejsce mają w niej tusze, baza pod cienie, zalotka, pęseta, serum do włosów, jedwab, błyszczyk Elite, pędzel wysuwany Sephora. Komoda ma też szufladę, w której zmieściła się większa część moich błyszczyków.
W tej części toaletki są pędzle do makijażu całej twarzy. Głównie Sense&Body, Ecotools, Sephora i Hakuro.
W rogu na mini szufladkach, które zawierają próbki mineralnych podkładów, stoi kubek z kredkami, szkoda że tak mało ich widać na zdjęciu, bo mam na ich punkcie fioła.
Na szafce obok, stoi wysoki słupek z Home&You, a w nim odżywki z farb Casting i miniatury testerowe podkładów.
To z grubsza całość tego, co w zasięgu wzroku.
Zdjęcia nie pokazują szczegółów, o tych mogę napisać, bądź też zrobić osobny wpis.
Obecnie jestem zadowolona z wyglądu i wygody całej organizacji.
Jednak ciągle coś nowego wpada mi w oko, więc nie wykluczam lekkich zmian.
Nadeszła właśnie ta pora, postanowiłam jednak rozbić przedstawienie całości, na kilka części.
Dziś pokażę to co trzymam na "toaletce" i obok niej.
Zacznę od całości, tak wygląda cała moja toaletka, która jest tak naprawdę wysoką komodą firmy BRW z systemu Tip Top, nad którą zamocowane zostało lustro.
TŻ zamontował ledowe oświetlenie wkoło lustra.
Dzięki temu że sama mogę wybierać kolor światła, stanowi niejako ozdobę pokoju i zastępuje lampkę nocną, na którą nie ma już miejsca.
Marzyło mi się lustro trochę większe, jednak to również spełnia swoje funkcje znakomicie.
Z lewej strony ustawiona jest mini komoda, którą już kiedyś pokazywałam.
Zaczynając jednak od góry, mam ręczniki papierowe, wygodne i praktycznie, choć wizualnie lepiej wyglądają tutaj ozdobne pudełka chusteczek Kleenex Oval.
Obok fioletowy pojemnik, który jest moim mini koszem - lądują tu zużyte płatki kosmetyczne, strzepuję do niego nadmiar cieni z pędzla, czy też inne drobnostki.
Jest to wygodne rozwiązanie.
Reszta skrywa już kosmetyki, więc tutaj znów pora na zdjęcia.
Paleta magnetyczna Vipera, to cienie ArtDeco, Mary Kay i inne. Sięgam po nią praktycznie każdego dnia. Jest wygodna, poręczna, choć na początku marudziłam że za mała.
Akrylowy organizer z szufladami pochodzi z Jysk.
Jest w pełni wykorzystany, są tam produkty z których korzystam na co dzień, oraz te których używać powinnam.
Górna część to dwie szuflady, tutaj pokazałam je bez odsuwania.
Lewa - to eyeliner żelowy Maybelline, kamuflaże, korektory, podkłady i co nieco do brwi.
Prawa - to róże Art Deco i inne, wyciągnięte z palety testerowej, którą kiedyś kupiłam na Allegro.
Kolejna, już szeroka szuflada to testerowe cienie Clinique, Gosh, Bourjois, CK i Virtual.
Ostatnia to pudry, bronzery, pudry rozświetlające oraz korektor.
Teraz pora na komodę ozdobioną kwiatowym wzorem.
Górne szufladki to pomadki, oraz obok pędzle kabuki z pomadkami, na które nie ma już miejsca w lewej części. Są tam również utrwalacz makijażu z Elf i rozświetlacze.
Dolne szuflady skrywają róże :) oraz bronzery, są naprawdę pojemne i głębokie.
Pędzle do cieni w nowym pojemniku, który skradł moje serce. Jest szeroki, niewysoki, sprawia że mam lepszy dostęp do większej liczby pędzli, nawet tych o najkrótszym trzonku.
Według mnie pasuje również kolorystycznie do innych mini komód na toaletce.
Marzy mi się jeszcze jeden, na pędzle do twarzy.
Pora przejść na prawą stronę, a tam nagromadzenie codziennej kolorówki i pielęgnacji. Całość ciągle się zmienia, w zależności od używanego kremu, czy podkładu. Obecnie korzystam z zamkniętych w słoiczkach kremu to twarzy i pod oczy Tołpa, jednak wyższe opakowania z pompką czy tuby, pięknie wchodzą w komodę-organizer.
Kupiłam go w TkMaxx, jest tam ich cała masa, trudno zdecydować się na konkretny model, czy kolor, podobało mi się co najmniej kilka. Ceny w okolicach 55-75zł.
Fioletowy, zamykany pojemnik, chowa gumki do włosów i spinki.
Nie udało mi się uchwycić całej zawartości, widoczne są jednak kremy znajdujące się obok komody, wędrujący Carmex. Jedna przegroda to podkłady, druga to pielęgnacja, są kremy i odżywka do rzęs, swoje miejsce mają w niej tusze, baza pod cienie, zalotka, pęseta, serum do włosów, jedwab, błyszczyk Elite, pędzel wysuwany Sephora. Komoda ma też szufladę, w której zmieściła się większa część moich błyszczyków.
W tej części toaletki są pędzle do makijażu całej twarzy. Głównie Sense&Body, Ecotools, Sephora i Hakuro.
W rogu na mini szufladkach, które zawierają próbki mineralnych podkładów, stoi kubek z kredkami, szkoda że tak mało ich widać na zdjęciu, bo mam na ich punkcie fioła.
Na szafce obok, stoi wysoki słupek z Home&You, a w nim odżywki z farb Casting i miniatury testerowe podkładów.
To z grubsza całość tego, co w zasięgu wzroku.
Zdjęcia nie pokazują szczegółów, o tych mogę napisać, bądź też zrobić osobny wpis.
Obecnie jestem zadowolona z wyglądu i wygody całej organizacji.
Jednak ciągle coś nowego wpada mi w oko, więc nie wykluczam lekkich zmian.
sobota, 2 listopada 2013
L'Oreal. Elseve. Cement-Ceramid Odżywka odbudowująca.
Miałam w planach zrobić serię wpisów, moja październikowa pielęgnacja: twarzy, włosów, ciała, jednak październik zaskoczył mnie i skończył się niespodziewanie.
W październikowej pielęgnacji są jednak produkty które zasługują na uwagę, jest już ich niewiele w opakowaniach, więc najpewniej skończą się, nim spróbuję zrobić pielęgnację listopadową.
Takim produktem jest odżywka do spłukiwania, L'Oreal. Elseve. Cement-Ceramid Odżywka odbudowująca.
Miałam ją już kiedyś, jednak wtedy nie doceniłam jej tak bardzo jak teraz.
Według producenta, ma ona uzupełniać ubytki, dzięki czemu włókno odzyskuje spójność i odporność, oraz wzmacniać łuski włosa, więc stają się głaskie i lśniące.
Moja opinia jest jak najbardziej pozytywna.
Odżywka sprawia że włosy stają się gładkie, miłe i sypkie w dotyku. Bardzo dobrze się rozczesują, nie sprawiają problemów po myciu.
Włosy błyszczą, wyglądają na zdrowe, kosmetyk niweluje odczucie wysuszenia.
Jako codzienna odżywka, używana po każdym myciu, zasługuje na mocną 5.
Nie mam zastrzeżeń co do jej działania.
Pomimo posiadania włosów skłonnych do przetłuszczania, nie zauważyłam obciążenia.
Opakowanie wygodne, poręczne, łatwo wykorzystać odżywkę do ostatniej kropli.
Polecam ją z całym przekonaniem.
Jedna z lepszych na drogeryjnych półkach.
Cena, około 10zł, dostępna praktycznie we wszystkich drogeriach.
W październikowej pielęgnacji są jednak produkty które zasługują na uwagę, jest już ich niewiele w opakowaniach, więc najpewniej skończą się, nim spróbuję zrobić pielęgnację listopadową.
Takim produktem jest odżywka do spłukiwania, L'Oreal. Elseve. Cement-Ceramid Odżywka odbudowująca.
Miałam ją już kiedyś, jednak wtedy nie doceniłam jej tak bardzo jak teraz.
Według producenta, ma ona uzupełniać ubytki, dzięki czemu włókno odzyskuje spójność i odporność, oraz wzmacniać łuski włosa, więc stają się głaskie i lśniące.
Moja opinia jest jak najbardziej pozytywna.
Odżywka sprawia że włosy stają się gładkie, miłe i sypkie w dotyku. Bardzo dobrze się rozczesują, nie sprawiają problemów po myciu.
Włosy błyszczą, wyglądają na zdrowe, kosmetyk niweluje odczucie wysuszenia.
Jako codzienna odżywka, używana po każdym myciu, zasługuje na mocną 5.
Nie mam zastrzeżeń co do jej działania.
Pomimo posiadania włosów skłonnych do przetłuszczania, nie zauważyłam obciążenia.
Opakowanie wygodne, poręczne, łatwo wykorzystać odżywkę do ostatniej kropli.
Polecam ją z całym przekonaniem.
Jedna z lepszych na drogeryjnych półkach.
Cena, około 10zł, dostępna praktycznie we wszystkich drogeriach.
![]() |
| Skład |
piątek, 1 listopada 2013
Projekt denko - październik 2013r.
No! październik już za nami.
Jak zwykle, każdego dnia pamiętałam o projekcie denko, sumiennie wszystko zużywałam, jednak tego miesiąca efekt jakiś marny. Rozczarowała mnie objętość torby na puste opakowania, chociaż patrząc kategoriami zużytych produktów, powinnam mieć powód do dumy, wszak nieczęsto zużywam balsamy do ciała, a wykańczanie kolorówki to też nie lada wyczyn.
Trochę sama siebie rozczarowałam, jednak pocieszające może być to iż kolejny miesiąc zapowiada się lepiej.
Przyjrzyjmy się z bliska produktom które wędrują do kosza, a nakrętki na zbiórki.
Kolorowo i pachnąco:
- płatki Carea, bardzo dobre i tanie. Kupię ponownie.
- Cartier, Le Baiser du Dragon edp - czasem noszenie go sprawia mi niebywałą wprost radość, na co dzień raczej nie, ale małą ilość muszę posiąść.
- Givenchy, Oblique FFWD - ładny, ale nie zachwyca tak jak mógłby
- Maybelline Express Finish, 621 Goody Plum Drop, lakier miał piękny kolor, jednak pod sam koniec potrzebowałam pół dnia żeby dosechł.
- Dr Irena Eris 202 Matt Precio - fajne podkłady ma Eriska.
- Eveline Big Volume Lash, recenzja powtórki nie będzie
- Delia Glamour Fashion - żel do brwi, wyrzutek. Bardziej polubiłam zabawę cieniami do brwi.
Twarz, włosy i ciało:
- Eva Natura, Herbal Garden. Tonik do twarzy - bardzo dobry produkt za niską cenę, robi to co tonik robić powinien. recenzja
- Colgate, Max White One, strzeżcie moje zęby przed nim! nic tak nie uwrażliwiło moich zębów jak ta pasta recenzja
- Yves Rocher, I love my planet, szampon dobrze się sprawdzał do codziennego mycia, mam jeszcze kolejną butlę. recenzja
- odżywka z farb Casting, mam zachomikowanych kilkanaście opakowań i robię sobie teraz intensywniejszą regenerację
- Barwa, FruttoFresco. Balsam do ciała ujędrnienie Żurawina+imbir. recenzja
- Dax Sun, Balsam po opalaniu 3w1, bardzo dobrze nawilża skórę, sprawia że staje się gładka i miła w dotyku.
- Bingo Spa. Czekoladowo Brzoskwiniowe Serum pod prysznic i do mycia włosów. Tęsknić nie będę, serca mojego nie zdobyło. recenzja
- drobnostki: Cethapil emulsja - jak zwykle dobrze działa na pędzle, z innych minisów spodobała mi się próbka Clinique 3.
- Farmona, Nivelazione. Ziołowa sól do kąpieli stóp. Tęsknię za tymi chwilami relaksu, sprawię sobie ponownie przyjemność. recenzja
To już wszystko. Niewiele tego w tym miesiącu. Cieszy mnie zużycie niektórych kosmetyków, szczególnie tych do nawilżania ciała.
Myślę że kolejne denko będzie obfitowało w kilka pełnowymiarowych butli, w niektórych zostało już mniej niż 1/4 opakowania.
Do dzieła.
Jak zwykle, każdego dnia pamiętałam o projekcie denko, sumiennie wszystko zużywałam, jednak tego miesiąca efekt jakiś marny. Rozczarowała mnie objętość torby na puste opakowania, chociaż patrząc kategoriami zużytych produktów, powinnam mieć powód do dumy, wszak nieczęsto zużywam balsamy do ciała, a wykańczanie kolorówki to też nie lada wyczyn.
Trochę sama siebie rozczarowałam, jednak pocieszające może być to iż kolejny miesiąc zapowiada się lepiej.
Przyjrzyjmy się z bliska produktom które wędrują do kosza, a nakrętki na zbiórki.
Kolorowo i pachnąco:
- płatki Carea, bardzo dobre i tanie. Kupię ponownie.
- Cartier, Le Baiser du Dragon edp - czasem noszenie go sprawia mi niebywałą wprost radość, na co dzień raczej nie, ale małą ilość muszę posiąść.
- Givenchy, Oblique FFWD - ładny, ale nie zachwyca tak jak mógłby
- Maybelline Express Finish, 621 Goody Plum Drop, lakier miał piękny kolor, jednak pod sam koniec potrzebowałam pół dnia żeby dosechł.
- Dr Irena Eris 202 Matt Precio - fajne podkłady ma Eriska.
- Eveline Big Volume Lash, recenzja powtórki nie będzie
- Delia Glamour Fashion - żel do brwi, wyrzutek. Bardziej polubiłam zabawę cieniami do brwi.
Twarz, włosy i ciało:
- Eva Natura, Herbal Garden. Tonik do twarzy - bardzo dobry produkt za niską cenę, robi to co tonik robić powinien. recenzja
- Colgate, Max White One, strzeżcie moje zęby przed nim! nic tak nie uwrażliwiło moich zębów jak ta pasta recenzja
- Yves Rocher, I love my planet, szampon dobrze się sprawdzał do codziennego mycia, mam jeszcze kolejną butlę. recenzja
- odżywka z farb Casting, mam zachomikowanych kilkanaście opakowań i robię sobie teraz intensywniejszą regenerację
- Barwa, FruttoFresco. Balsam do ciała ujędrnienie Żurawina+imbir. recenzja
- Dax Sun, Balsam po opalaniu 3w1, bardzo dobrze nawilża skórę, sprawia że staje się gładka i miła w dotyku.
- Bingo Spa. Czekoladowo Brzoskwiniowe Serum pod prysznic i do mycia włosów. Tęsknić nie będę, serca mojego nie zdobyło. recenzja
- drobnostki: Cethapil emulsja - jak zwykle dobrze działa na pędzle, z innych minisów spodobała mi się próbka Clinique 3.
- Farmona, Nivelazione. Ziołowa sól do kąpieli stóp. Tęsknię za tymi chwilami relaksu, sprawię sobie ponownie przyjemność. recenzja
To już wszystko. Niewiele tego w tym miesiącu. Cieszy mnie zużycie niektórych kosmetyków, szczególnie tych do nawilżania ciała.
Myślę że kolejne denko będzie obfitowało w kilka pełnowymiarowych butli, w niektórych zostało już mniej niż 1/4 opakowania.
Do dzieła.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















