Stella McCartney, Stella In Two Peony to kolejny zapach, o którym warto powiedzieć, a dokładniej wykrzyczeć żal, że już go nie produkują.
Uwielbiam piwonie, uważam że to bardzo wdzięczne kwiaty, kojarzą się z beztroską dzieciństwa, są delikatne, a zarazem upajające i mają ogromną moc zapachu.
Kto z nas nie kojarzy ich z przydomowym ogródkiem, czy też czasem spędzonym u babci.
Piwonia pachnie intensywnie, pięknie, odurzająco.
Zapach Stelli to przepiękna kompozycja piwonii czystej, nieskalanej, świeżej.
Wiele zapachów Stelli skradło moje serce, kilka z corocznych edycji Sheer, znalazło miejsce w mojej kolekcji, dominująca w nich róża w różnych wariacjach, skrada duszę i nie pozwala o sobie zapomnieć.
Nuty In Two Peony za fragrantica:
nuty głowy: piwonia i róża
nuta serca: pieprz
Nuty bazy: drzewo cedrowe, paczula, ambra
Flakon w kształcie kostki, smukłej, ale stabilnej, pasuje idealnie do zapachu.
Od rogu flakonu kolor przechodzi z pudrowego różu, do przezroczystego szkła.
Sam zapach, to dla mnie słoneczny dzień wśród zieleni, gdzie na lekkim wietrze słychać trzepot suszonego prania, a wszędzie wkoło rosną piwonie. Duże, dorodne, mięsiste płatki w pełnym rozkwicie.
Stella w tym wydaniu jest czysta, cielesna, intymna.
Wyczuwalna wyraźnie piwonia, pięknie daje się uwodzić nucie pieprzu, która nadaje zadziornego wyrazu i pikanterii. Paczula która stanowi bazę, sprawia że zapach zyskuje buduarowy i intymny charakter.
Dla mnie to zapach zarówno do zwiewnej pastelowej sukienki, jak i do czarnej koronkowej halki.
Wielowymiarowy i wyraźnie określony zarazem.
Długo trzyma się skóry, staje się niejako tym, kim jesteśmy.
Piękny w każdym detalu.
Strata tym bardziej dotkliwa, że ten flakon który posiadam, jest ostatnim i nie dane mi będzie już jej kupić ponownie.
Miałyście może okazję posiadać kiedyś ten zapach, poznać jego wyjątkowość?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapachy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapachy. Pokaż wszystkie posty
środa, 26 lutego 2014
poniedziałek, 17 lutego 2014
Jette Joop, By Night Jette EDP
Dawno nie było recenzji zapachu, postanowiłam więc przybliżyć Wam dziś postać mojego otulacza jesienno-zimowego, jak również wieczornego, na każdą porę roku.
Zapach z pewnością podobać się będzie tym, którzy tęsknią za wycofaną Glorią Cacharel.
Dla mnie oba zapachy mają w sobie podobną jadalną nutę, która otula, koi skołatane nerwy, uspokaja i wycisza.
Nuty zapachowe za fragrantica:
nuty głowy: róża, jaśmin
nuty serca: drzewo sandałowe, wanilia, cedr
nuty bazy: piżmo, ambra
Zapachy Jette jakoś nigdy nie wydawały mi się zbyt popularne. Z jednej strony mnie to dziwi, bo są ciekawe, wielowymiarowe, a z drugiej strony patrząc to może i dobrze, dzięki temu nie pachnie nimi każdy, pozostają więc wyjątkowe i niepowtarzalne.
Nie patrząc na nuty nigdy nie powiedziałabym że jest tam choć jedna nuta kwiatowa, choć na upartego, wbijając nos w nadgarstek można doszukać się tam jaśminu. Całość jednak spowita słodyczą, okraszoną piżmem i ambrą, wyjątkową, głęboką, dostojną.
Jest to zapach który sprawia że stajesz się uwodzicielką, to zapach kobiety świadomej.
Jeśli zakładasz długą suknię z głębokim dekoltem, a materiał opina subtelnie ponętne kształty, idealnym dopełnieniem staje się właśnie By Night Jette.
Dama w każdym calu, kobieta piękna, ale co ważne, o dobrym sercu. To nie zapach wyzywający, krzykliwy, z pazurem, to klasa i szyk oraz szlachetne wnętrze.
Na mojej skórze utrzymuje się około 3, do 4 godzin. Myślę że jest to przyzwoity czas. Wiadomo gdzieś tam błąka się i później subtelny ogon, jednak ja wolę się dopsikać.
Flakon poręczny i bardzo ładny, choć kojarzy mi się jakoś dyskotekowo, ale czemu? tego już nie umiem wyjaśnić.
Zapach z pewnością podobać się będzie tym, którzy tęsknią za wycofaną Glorią Cacharel.
Dla mnie oba zapachy mają w sobie podobną jadalną nutę, która otula, koi skołatane nerwy, uspokaja i wycisza.
Nuty zapachowe za fragrantica:
nuty głowy: róża, jaśmin
nuty serca: drzewo sandałowe, wanilia, cedr
nuty bazy: piżmo, ambra
Zapachy Jette jakoś nigdy nie wydawały mi się zbyt popularne. Z jednej strony mnie to dziwi, bo są ciekawe, wielowymiarowe, a z drugiej strony patrząc to może i dobrze, dzięki temu nie pachnie nimi każdy, pozostają więc wyjątkowe i niepowtarzalne.
Nie patrząc na nuty nigdy nie powiedziałabym że jest tam choć jedna nuta kwiatowa, choć na upartego, wbijając nos w nadgarstek można doszukać się tam jaśminu. Całość jednak spowita słodyczą, okraszoną piżmem i ambrą, wyjątkową, głęboką, dostojną.
Jest to zapach który sprawia że stajesz się uwodzicielką, to zapach kobiety świadomej.
Jeśli zakładasz długą suknię z głębokim dekoltem, a materiał opina subtelnie ponętne kształty, idealnym dopełnieniem staje się właśnie By Night Jette.
Dama w każdym calu, kobieta piękna, ale co ważne, o dobrym sercu. To nie zapach wyzywający, krzykliwy, z pazurem, to klasa i szyk oraz szlachetne wnętrze.
Na mojej skórze utrzymuje się około 3, do 4 godzin. Myślę że jest to przyzwoity czas. Wiadomo gdzieś tam błąka się i później subtelny ogon, jednak ja wolę się dopsikać.
Flakon poręczny i bardzo ładny, choć kojarzy mi się jakoś dyskotekowo, ale czemu? tego już nie umiem wyjaśnić.
niedziela, 12 stycznia 2014
Christian Dior, Miss Dior Cherie EDP - rozkosz truskawek skąpanych w szampanie
Zapach rozkoszy duchowej i cielesnej, aromat spełnienia, przepełnionego delikatnością, niewinnością i figlarną psotą.
Jest wielowymiarowy, podbija serca, łamie je, choć jego słodycz może się wydawać dziecięca, infantylna.
Ma rzesze wielbicielek (i wielbicieli), którzy są niepocieszeni, po doniesieniach o jego wycofaniu!.
Nuty za fragrantica.com:
nuty głowy: mandarynka, ananas, wiśnia, truskawka
nuty serca: jaśmin, róża, fiołek, karmel, popcorn
nuty bazy: piżmo, paczula, ambra
Dla mnie to zapach truskawek skąpanych w szampanie. Na całe szczęście, nie wyczuwam tutaj popcornu, nie jest to aromat, w który chciałabym być spowita.
Zapach radosny, słodki, sensualny, który uwodzi delikatnością.
Nie można mu odmówić uroku, kompozycja przepełniona szczęściem i szampańską zabawą.
Jeśli macie dostęp do kosmetyków Soap&Glory, to według mnie i wielu blogerek, zapach ich kosmetyków jest zbliżony do nut Miss Dior Cherie.
Chętnie je noszę o każdej porze roku, świetnie uzupełnia każdą kreacje, nawet i długą, białą suknię z welonem. Urodziny, randka, uroczysta kolacja, by poczuć się lepiej, bardziej wyjątkowo.
Wiosenny spacer, długie letnie wieczory przy lampce wina, w każdej z tych odsłon te nuty brzmią wyjątkowo.
Wyczuwam je na sobie długie godziny, z pewnością ponad 4 czy 5, na szyi, przy linii włosów ich zapach uwalnia się przy każdym skinieniu i ruchu głową.
Z przerażeniem patrzę na ubywające ml, w moim 30ml flakonie, denko w tym przypadku nie jest pożądane.
Trudno na rynku znaleźć wodę o zbliżonych nutach, zapoluję na 100ml flakon na zapas, już pluję sobie w brodę, że nie kupiłam jej miesiąc temu w okazyjnej cenie 400zł.
Czemu te najpiękniejsze zapachy są wycofywane?!
Jest wielowymiarowy, podbija serca, łamie je, choć jego słodycz może się wydawać dziecięca, infantylna.
Ma rzesze wielbicielek (i wielbicieli), którzy są niepocieszeni, po doniesieniach o jego wycofaniu!.
Nuty za fragrantica.com:
nuty głowy: mandarynka, ananas, wiśnia, truskawka
nuty serca: jaśmin, róża, fiołek, karmel, popcorn
nuty bazy: piżmo, paczula, ambra
Dla mnie to zapach truskawek skąpanych w szampanie. Na całe szczęście, nie wyczuwam tutaj popcornu, nie jest to aromat, w który chciałabym być spowita.
Zapach radosny, słodki, sensualny, który uwodzi delikatnością.
Nie można mu odmówić uroku, kompozycja przepełniona szczęściem i szampańską zabawą.
Jeśli macie dostęp do kosmetyków Soap&Glory, to według mnie i wielu blogerek, zapach ich kosmetyków jest zbliżony do nut Miss Dior Cherie.
Chętnie je noszę o każdej porze roku, świetnie uzupełnia każdą kreacje, nawet i długą, białą suknię z welonem. Urodziny, randka, uroczysta kolacja, by poczuć się lepiej, bardziej wyjątkowo.
Wiosenny spacer, długie letnie wieczory przy lampce wina, w każdej z tych odsłon te nuty brzmią wyjątkowo.
Wyczuwam je na sobie długie godziny, z pewnością ponad 4 czy 5, na szyi, przy linii włosów ich zapach uwalnia się przy każdym skinieniu i ruchu głową.
Z przerażeniem patrzę na ubywające ml, w moim 30ml flakonie, denko w tym przypadku nie jest pożądane.
Trudno na rynku znaleźć wodę o zbliżonych nutach, zapoluję na 100ml flakon na zapas, już pluję sobie w brodę, że nie kupiłam jej miesiąc temu w okazyjnej cenie 400zł.
Czemu te najpiękniejsze zapachy są wycofywane?!
wtorek, 31 grudnia 2013
La Perla, Love Frills, Dark Extacy edt - pachnij jak wnętrze czekoladowej baryłki z alkoholem
Długo szukałam w perfumach słodyczy, słodka była ze mnie dziewczyna.
Potem obierałam kierunki na konkretne nuty i tak moje kroki skierowały się ku czekoladzie.
W zapachu Dark Extacy La Perla, znajdziemy najprawdziwszą czekoladę, wzmocnioną jedynie zapachem alkoholu, z wnętrza baryłek, solidnie nim nadzianych.
Nuty zapachowe: róża, mus z ciemnej czekolady, wanilia, drzewo lukrecjowe
Czekolada, czekolada i alkohol, likier i czekolada. Tak dla mnie brzmią jej nuty. Nos i otoczenie również je tak odbiera.
Zapach otumania, zniewala, na wskroś przeszywa jadalną słodyczą.
Obłędnie kusisz czekoladą, jadalną i dosłowną.
Tu nie ma niedopowiedzeń, jest uosobieniem ideału dla setek wielbicieli czekolady.
Mimo całej słodyczy, zapach jest wytworny, nie przytłacza ulepnym nadmiarem spożywczej rozkoszy.
Noszę go z niemałą przyjemnością, katując otoczenie, które w dużej mierze ciągle jest na diecie.
Ubolewam że zapach tak trudno dostępny, gdzieś na włoskich serwisach aukcyjnych, na ebayu można go spotkać. Szkoda, wielka szkoda.
Jedyne pocieszenie to mój zapas, około 140ml, nietuczącej czekolady.
Flakon prosty, bez fajerwerków, mógłby nawiązywać do baryłek, lub do słodkich bombonierkowych czekoladek, czy do samej tabliczki.
Utrzymuje się na skórze 3-4 godziny, nie jest źle. :)
Jeśli gdzieś, kiedyś wpadnie Wam w ręce, bierzcie bez zastanowienia.
Potem obierałam kierunki na konkretne nuty i tak moje kroki skierowały się ku czekoladzie.
W zapachu Dark Extacy La Perla, znajdziemy najprawdziwszą czekoladę, wzmocnioną jedynie zapachem alkoholu, z wnętrza baryłek, solidnie nim nadzianych.
Nuty zapachowe: róża, mus z ciemnej czekolady, wanilia, drzewo lukrecjowe
Czekolada, czekolada i alkohol, likier i czekolada. Tak dla mnie brzmią jej nuty. Nos i otoczenie również je tak odbiera.
Zapach otumania, zniewala, na wskroś przeszywa jadalną słodyczą.
Obłędnie kusisz czekoladą, jadalną i dosłowną.
Tu nie ma niedopowiedzeń, jest uosobieniem ideału dla setek wielbicieli czekolady.
Mimo całej słodyczy, zapach jest wytworny, nie przytłacza ulepnym nadmiarem spożywczej rozkoszy.
Noszę go z niemałą przyjemnością, katując otoczenie, które w dużej mierze ciągle jest na diecie.
Ubolewam że zapach tak trudno dostępny, gdzieś na włoskich serwisach aukcyjnych, na ebayu można go spotkać. Szkoda, wielka szkoda.
Jedyne pocieszenie to mój zapas, około 140ml, nietuczącej czekolady.
Flakon prosty, bez fajerwerków, mógłby nawiązywać do baryłek, lub do słodkich bombonierkowych czekoladek, czy do samej tabliczki.
Utrzymuje się na skórze 3-4 godziny, nie jest źle. :)
Jeśli gdzieś, kiedyś wpadnie Wam w ręce, bierzcie bez zastanowienia.
sobota, 28 grudnia 2013
Yves Rocher, Rose Absolue edp
Nie było dawno recenzji zapachu, więc dziś przedstawię malucha, po którego ostatnio sięgałam z przyjemnością, mowa o Yves Rocher z serii "Secrets d`Essences" Rose Absolue w wersji edp.
Jakie było moje zdziwienie, gdy nie znalazłam go na stronie YR. Ręce opadają... przecież to tak ciekawy zapach. Mam wersję edp, mam i Le Parfum, wąchałam kiedyś świeższą edt i kiedyś i ją chciałam dołączyć do swojej gromadki, jednak nie będzie mi chyba dane.
Edp trafiło do mnie w wersji 15ml mini flakonu, z atomizerem, więc aplikuje się i używa ją z przyjemnością.
Nuty zapachowe to:
nuta głowy: cynamon
nuta serca: róże
nuta bazy: paczula, bób tonka, cedr
Czy trzeba kochać zapachy kwiatowe, a konkretnie różane by nosić ten zapach?
Niekoniecznie.
Róża w tym wydaniu to nic innego jak słodka, jadalna wprost konfitura różana, wyjęta z wnętrza pysznego pączka.
Kwiat jest i owszem, jeśli nos skupi się na potęgę, to wyczuje i kwiat, jednak jest on tak osłodzony rosą wanilii, lukru i cukru że trudno oprzeć się, by do kawy nie sięgnąć po coś słodkiego.
Zaleca się używanie z ogromnym umiarem, nie z uwagi na otoczenie i murowany ślinotok, ale o swoje własne samopoczucie.
Słodycz konfitury różanej może być męcząca, więc z aptekarską precyzją i rozsądkiem należy skrapiać się tym zapachem.
Inaczej czeka nas faktycznie wizyta u farmaceuty po coś na ból głowy.
Niemniej jednak zapach wdzięczny, kuszący, ciekawy i trudny do odnalezienia w innych kompozycjach.
Edt, które również pragnęłam kupić było o dziwo przez mój nos mgliście zapamiętane jako ochłodzone mroźną maliną, świeższe w odbiorze, lżejsze.
Uważam że Yves Rocher miewa w swojej ofercie ciekawe zapachy. Jednak trzeba się spieszyć z ich odkrywaniem i kupowaniem tych nas interesujących, bo mogą niepostrzeżenie zniknąć jak nieodżałowane Nature Millenaire, które musi doczekać się w końcu u mnie recenzji i Neonatura Cocoon, których z pewnością zrobiłabym niemały zapas.
Jakie było moje zdziwienie, gdy nie znalazłam go na stronie YR. Ręce opadają... przecież to tak ciekawy zapach. Mam wersję edp, mam i Le Parfum, wąchałam kiedyś świeższą edt i kiedyś i ją chciałam dołączyć do swojej gromadki, jednak nie będzie mi chyba dane.
Edp trafiło do mnie w wersji 15ml mini flakonu, z atomizerem, więc aplikuje się i używa ją z przyjemnością.
Nuty zapachowe to:
nuta głowy: cynamon
nuta serca: róże
nuta bazy: paczula, bób tonka, cedr
Czy trzeba kochać zapachy kwiatowe, a konkretnie różane by nosić ten zapach?
Niekoniecznie.
Róża w tym wydaniu to nic innego jak słodka, jadalna wprost konfitura różana, wyjęta z wnętrza pysznego pączka.
Kwiat jest i owszem, jeśli nos skupi się na potęgę, to wyczuje i kwiat, jednak jest on tak osłodzony rosą wanilii, lukru i cukru że trudno oprzeć się, by do kawy nie sięgnąć po coś słodkiego.
Zaleca się używanie z ogromnym umiarem, nie z uwagi na otoczenie i murowany ślinotok, ale o swoje własne samopoczucie.
Słodycz konfitury różanej może być męcząca, więc z aptekarską precyzją i rozsądkiem należy skrapiać się tym zapachem.
Inaczej czeka nas faktycznie wizyta u farmaceuty po coś na ból głowy.
Niemniej jednak zapach wdzięczny, kuszący, ciekawy i trudny do odnalezienia w innych kompozycjach.
Edt, które również pragnęłam kupić było o dziwo przez mój nos mgliście zapamiętane jako ochłodzone mroźną maliną, świeższe w odbiorze, lżejsze.
Uważam że Yves Rocher miewa w swojej ofercie ciekawe zapachy. Jednak trzeba się spieszyć z ich odkrywaniem i kupowaniem tych nas interesujących, bo mogą niepostrzeżenie zniknąć jak nieodżałowane Nature Millenaire, które musi doczekać się w końcu u mnie recenzji i Neonatura Cocoon, których z pewnością zrobiłabym niemały zapas.
środa, 27 listopada 2013
Yves Rocher, Neonatura Cocoon EDP - broń, na świata podstępną dłoń
Zapach o którym krążą legendy, zapach o wielu twarzach, dla jednych najwspanialszy, innym daje po głowie, nosie i jeszcze dobije leżącego. Ja tam go lubię, to moja broń, na świat, który ze mną łaskawie też się nie obchodzi.
Najważniejsze są początki, do tego zapachu należy podchodzić z pokorą, delikatnie smakować, próbować, on potrzebuje czasu, uwagi.
Nie można przejść obok niego obojętnie, tego jestem pewna.
Nuty bardzo proste, można je wymienić jednym tchem: wanilia, paczula, ciemna czekolada, kakao, ot, to już wszystko, reszta zależy od Twojego nosa.
Flakon idealnie leży w ręce, opływowy kształt, sprawia że masz wrażenie, że należy do Ciebie, że stworzony został z myślą o tym, by znaleźć się w Twoich rękach.
Pozostaje jedna kwestia, czy będziesz potrafiła go docenić i obdarzyć miłością.
50ml smakuj, rozkoszuj się, a będzie Ci dane zobaczyć jego piękno.
Niezaprzeczalnie inny, wyjątkowy, złożony, niedookreślony, wszystko zależy od tego, jakie oblicze pokaże na swojej właścicielce.
Może być Twoim sprzymierzeńcem, tarczą w walce ze światem, dodawać Ci sił, pewności siebie, jednak może i obrócić się przeciwko Tobie, stłamsić, zdusić.
Trzeba znaleźć siłę w sobie, by podjąć wyzwanie i okiełznać tę moc.
Paczula, ona tutaj dominuje, a jak wiadomo nie każdy się z nią lubi. Jednak tutaj wiruje wokół niej kakao, ciemna czekolada i wanilia. Połączenie, ryzykowne, ale jakże efektowne.
Neonatura Cocoon, otula kokonem niedostępności, broni przed złem tego świata, płaszczem ciepła w zimne dni otacza.
To moja tarcza, moja zbroja, która dodaje mi sił, ma jakąś dziwną, magiczną moc, kiedy jest już naprawdę źle, sprawia że odnajduję pokłady energii i idę dalej.
Jak jest odbierana przez otoczenie? Na pewno jest zauważana, również komplementowana.
Mroczna, ale i otulająca, niedostępna i kusząca.
Zapach, który warto poznać i dać mu czas, by jego magia zadziałała.
Jesień to odpowiednia pora, by podjąć wyzwanie.
Muszę jeszcze dodać, że balsam z tej serii jest moim sposobem, by po kąpieli, przed snem, nadal walczyć z wracającymi wspomnieniami, demonami codzienności. On stoi na straży, rozpieszcza mnie swoim zapachem.
Warto znaleźć w sobie odwagę, by po niego sięgnąć i spróbować go okiełznać.
Najważniejsze są początki, do tego zapachu należy podchodzić z pokorą, delikatnie smakować, próbować, on potrzebuje czasu, uwagi.
Nie można przejść obok niego obojętnie, tego jestem pewna.
Nuty bardzo proste, można je wymienić jednym tchem: wanilia, paczula, ciemna czekolada, kakao, ot, to już wszystko, reszta zależy od Twojego nosa.
Flakon idealnie leży w ręce, opływowy kształt, sprawia że masz wrażenie, że należy do Ciebie, że stworzony został z myślą o tym, by znaleźć się w Twoich rękach.
Pozostaje jedna kwestia, czy będziesz potrafiła go docenić i obdarzyć miłością.
50ml smakuj, rozkoszuj się, a będzie Ci dane zobaczyć jego piękno.
Niezaprzeczalnie inny, wyjątkowy, złożony, niedookreślony, wszystko zależy od tego, jakie oblicze pokaże na swojej właścicielce.
Może być Twoim sprzymierzeńcem, tarczą w walce ze światem, dodawać Ci sił, pewności siebie, jednak może i obrócić się przeciwko Tobie, stłamsić, zdusić.
Trzeba znaleźć siłę w sobie, by podjąć wyzwanie i okiełznać tę moc.
Paczula, ona tutaj dominuje, a jak wiadomo nie każdy się z nią lubi. Jednak tutaj wiruje wokół niej kakao, ciemna czekolada i wanilia. Połączenie, ryzykowne, ale jakże efektowne.
Neonatura Cocoon, otula kokonem niedostępności, broni przed złem tego świata, płaszczem ciepła w zimne dni otacza.
To moja tarcza, moja zbroja, która dodaje mi sił, ma jakąś dziwną, magiczną moc, kiedy jest już naprawdę źle, sprawia że odnajduję pokłady energii i idę dalej.
Jak jest odbierana przez otoczenie? Na pewno jest zauważana, również komplementowana.
Mroczna, ale i otulająca, niedostępna i kusząca.
Zapach, który warto poznać i dać mu czas, by jego magia zadziałała.
Jesień to odpowiednia pora, by podjąć wyzwanie.
Muszę jeszcze dodać, że balsam z tej serii jest moim sposobem, by po kąpieli, przed snem, nadal walczyć z wracającymi wspomnieniami, demonami codzienności. On stoi na straży, rozpieszcza mnie swoim zapachem.
Warto znaleźć w sobie odwagę, by po niego sięgnąć i spróbować go okiełznać.
piątek, 22 listopada 2013
Lolita Lempicka EDP - klasa, uwodzenie, bezpieczeństwo i utulające zapomnienie
Ciągle sobie obiecuję że recenzje zapachowe będą moim cotygodniowym cyklem, obieram nawet w myślach, który to może być dzień, jednak obecny zamęt życiowy nie pozwala na systematyczność.
Perfumy to jednak kawał mojego życia, postanowiłam przedstawić więc zapach, który w ten świat mnie wprowadził, jego wyjątkowość sprawiła że przepadłam.
Pierwsze zarobione pieniądze i wybór padł na Lolitę Lempicką EDP, klasyk w świecie perfumiarstwa, kobiecy, frywolny, uwodzicielski i beztroski, da się to połączyć? a i owszem!
Kusi pięknie zdobiony flakon w kształcie jabłka, wykonanie, każdy jego detal oddaje złożoność zapachu.
Nie jest on ulepnym słodziakiem, daleko mu też do kanciastej elegancji, nie przytłacza niedostępnością, jest wyjątkowy!
Nuty za wizaz.pl:
nuta głowy: lukrecja, bluszcz, anyż gwiaździsty z dodatkiem orientalnych nut kwiatowych
nuta serca: fiołek, irys, wiśnia amarena
nuta bazy: wanilia, pralinka, bób tonka, wetiweria, piżmo, paczula.
Główną, dominującą rolę w tej złożonej kompozycji gra lukrecja, anyżek, wiśnia, pralinka, fiołek i paczula, tak twierdzi mój nos i ja.
Jest to zapach, obok którego trudno przejść obojętnie, charakterystyczny, jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny, trudno doszukać się na perfumeryjnych półkach czegoś, choć odrobinę podobnego i dobrze! Lolita może być tylko jedna!
Ewa jabłkiem skuszona była już wieki temu, ja jako imienniczka też dałam się skusić.
Lolita Lempicka w klasycznym wydaniu wody perfumowanej, bo o tej dziś mowa, to zapach przeciwstawieństw, w którym jednak nie ma zgrzytów, jest harmonia, poszczególne nuty mimo że tak różne, są ze sobą nierozerwalnie splecione, uzupełniają się.
Upojność lukrecji, słodycz pralinki, aromatyczny anyżek to wszystko złączone w jednej kompozycji musiało odnieść sukces, do tego niewinny fiołek, wiśnia i na koniec paczula - dzieło niedoścignione.
Lolita jest kokietką, uwodzi, kusi słodyczą, jednak roztacza wokół siebie woal niedostępności, niedoścignionego ideału, bawi się, igra z uczuciami.
To zapach kobiety wyjątkowej, która patrzy i widzi, myśli i czuje. Buduje pewność siebie i odbiera ją płci przeciwnej.
Wieczór z Lolitą, to zawsze chwile niezapomniane. Nie da się przejść obok niej, nie tracąc głowy, jednak ona mierzy głębiej, trafia do serca, zapada w pamięć.
Lolita Lempicka edp, utrzymuje się na mojej skórze długie godziny, potrafi przycupnąć na karku i uwolnić swój zapach gdy włosy falują na wietrze. Jest to zapach cielesny, wyrafinowany, upojny - idealny.
Nie wyobrażam sobie mojej kolekcji bez Lolity, a dokładnie Lolit, bo jest ich na rynku więcej, począwszy od wersji wody toaletowej, która jest trochę delikatniejsza, bardziej świeża, są liczne wersje Midnight, L`Eau de Minuit i wiele, wiele innych. Większość bazuje na powyższych nutach i tej kompozycji, choć niektóre odbiegają już sporo dalej. Klasyk jednak to jest zapach, który wywołuje na mojej twarzy uśmiech, choć i L de Lolita Lempicka, zapach zupełnie inny, bardzo polubiłam.
Można upolować przepiękne zestawy małych pojemności w koszyczkach, karocach, klatkach, uzupełnione o balsamy, żele. Marka dba o dopieszczenie wszystkich zmysłów.
Warto dać się skusić i sięgnąć po jabłko, by skosztować rozkoszy.
Perfumy to jednak kawał mojego życia, postanowiłam przedstawić więc zapach, który w ten świat mnie wprowadził, jego wyjątkowość sprawiła że przepadłam.
Pierwsze zarobione pieniądze i wybór padł na Lolitę Lempicką EDP, klasyk w świecie perfumiarstwa, kobiecy, frywolny, uwodzicielski i beztroski, da się to połączyć? a i owszem!
Kusi pięknie zdobiony flakon w kształcie jabłka, wykonanie, każdy jego detal oddaje złożoność zapachu.
Nie jest on ulepnym słodziakiem, daleko mu też do kanciastej elegancji, nie przytłacza niedostępnością, jest wyjątkowy!
Nuty za wizaz.pl:
nuta głowy: lukrecja, bluszcz, anyż gwiaździsty z dodatkiem orientalnych nut kwiatowych
nuta serca: fiołek, irys, wiśnia amarena
nuta bazy: wanilia, pralinka, bób tonka, wetiweria, piżmo, paczula.
Główną, dominującą rolę w tej złożonej kompozycji gra lukrecja, anyżek, wiśnia, pralinka, fiołek i paczula, tak twierdzi mój nos i ja.
Jest to zapach, obok którego trudno przejść obojętnie, charakterystyczny, jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny, trudno doszukać się na perfumeryjnych półkach czegoś, choć odrobinę podobnego i dobrze! Lolita może być tylko jedna!
Ewa jabłkiem skuszona była już wieki temu, ja jako imienniczka też dałam się skusić.
Lolita Lempicka w klasycznym wydaniu wody perfumowanej, bo o tej dziś mowa, to zapach przeciwstawieństw, w którym jednak nie ma zgrzytów, jest harmonia, poszczególne nuty mimo że tak różne, są ze sobą nierozerwalnie splecione, uzupełniają się.
Upojność lukrecji, słodycz pralinki, aromatyczny anyżek to wszystko złączone w jednej kompozycji musiało odnieść sukces, do tego niewinny fiołek, wiśnia i na koniec paczula - dzieło niedoścignione.
Lolita jest kokietką, uwodzi, kusi słodyczą, jednak roztacza wokół siebie woal niedostępności, niedoścignionego ideału, bawi się, igra z uczuciami.
To zapach kobiety wyjątkowej, która patrzy i widzi, myśli i czuje. Buduje pewność siebie i odbiera ją płci przeciwnej.
Wieczór z Lolitą, to zawsze chwile niezapomniane. Nie da się przejść obok niej, nie tracąc głowy, jednak ona mierzy głębiej, trafia do serca, zapada w pamięć.
Lolita Lempicka edp, utrzymuje się na mojej skórze długie godziny, potrafi przycupnąć na karku i uwolnić swój zapach gdy włosy falują na wietrze. Jest to zapach cielesny, wyrafinowany, upojny - idealny.
Nie wyobrażam sobie mojej kolekcji bez Lolity, a dokładnie Lolit, bo jest ich na rynku więcej, począwszy od wersji wody toaletowej, która jest trochę delikatniejsza, bardziej świeża, są liczne wersje Midnight, L`Eau de Minuit i wiele, wiele innych. Większość bazuje na powyższych nutach i tej kompozycji, choć niektóre odbiegają już sporo dalej. Klasyk jednak to jest zapach, który wywołuje na mojej twarzy uśmiech, choć i L de Lolita Lempicka, zapach zupełnie inny, bardzo polubiłam.
Można upolować przepiękne zestawy małych pojemności w koszyczkach, karocach, klatkach, uzupełnione o balsamy, żele. Marka dba o dopieszczenie wszystkich zmysłów.
Warto dać się skusić i sięgnąć po jabłko, by skosztować rozkoszy.
poniedziałek, 18 listopada 2013
Moje zapachy. Kolekcja perfum.
W oczekiwaniu na wenę i dobre światło, potrzebne do uwiecznienia na zdjęciach i pokazania na blogu organizacji kosmetyków w toaletce-komodzie, przedstawiam kolekcję zapachów po zmianach przed nadchodzącą jesienią i zimą.
Na górną półkę w dużej mierze trafiły zapachy na chłodniejsze dni, jedynie L'Artisan został na dolnej, w obawie o zbyt duże obciążenie na tej wyżej.
Zapachy mieszkają w szafce, zamykanej więc zacienionej, światło do nich nie dociera.
Swoje miejsce mają tutaj również balsamy uzupełniające niektóre linie, oraz żele, czy też puder Innocent.
Dla mnie szczególnie istotne jest przechowywanie perfum, nie wyobrażam sobie trzymać ich w łazience, w której często temperatura drastycznie skacze. O ile uroczo wyglądają również zapachy na toaletce, czy nocnej szafce, to jednak tam słońce na nie oddziałuje, wolę dłużej cieszyć się ulubionymi perfumami, mieć pewność że zapach się nie zmieni, więc zamykam je przed światem.
Zapachy to mój świat, one wpływają na moje samopoczucie.
Wszystkie z nich kocham, każdy za inne nuty, inne kompozycje, okazje na które po nie sięgam.
Całość:
Zbliżenie na górną półkę (lewa strona)
Zbliżenie na górną półkę (prawa strona)
Po reorganizacji na górną półkę trafiły zapachy jesienne, zimowe i te całoroczne (Innocent)
Dolna półka.
W lewym rogu mam zapachy w kartonikach, nowe, kupione na zapas, jeśli zapach został wycofany, a nie potrafiłabym się bez niego obejść
Na dolnej półce są zapachy wiosenne, letnie, świeże, owocowe, po które zdecydowanie rzadziej będę sięgać w najbliższych miesiącach. Swoje miejsce mają tutaj również miniatury i odlewki ze wspólnych zakupów i wymian.
Kuferek z próbkami zapachów. Daleko mam do perfumerii, więc pozostaje mi zakup próbek by poznać coś na spokojnie i dokładnie.
Niektóre z zapachów są ze mną już od 8 lat, przez taki okres powstawała moja kolekcja.
Odpowiednio przechowywane nadal pachną tak samo.
Na górną półkę w dużej mierze trafiły zapachy na chłodniejsze dni, jedynie L'Artisan został na dolnej, w obawie o zbyt duże obciążenie na tej wyżej.
Zapachy mieszkają w szafce, zamykanej więc zacienionej, światło do nich nie dociera.
Swoje miejsce mają tutaj również balsamy uzupełniające niektóre linie, oraz żele, czy też puder Innocent.
Dla mnie szczególnie istotne jest przechowywanie perfum, nie wyobrażam sobie trzymać ich w łazience, w której często temperatura drastycznie skacze. O ile uroczo wyglądają również zapachy na toaletce, czy nocnej szafce, to jednak tam słońce na nie oddziałuje, wolę dłużej cieszyć się ulubionymi perfumami, mieć pewność że zapach się nie zmieni, więc zamykam je przed światem.
Zapachy to mój świat, one wpływają na moje samopoczucie.
Wszystkie z nich kocham, każdy za inne nuty, inne kompozycje, okazje na które po nie sięgam.
Całość:
Zbliżenie na górną półkę (lewa strona)
Zbliżenie na górną półkę (prawa strona)
Po reorganizacji na górną półkę trafiły zapachy jesienne, zimowe i te całoroczne (Innocent)
Dolna półka.
W lewym rogu mam zapachy w kartonikach, nowe, kupione na zapas, jeśli zapach został wycofany, a nie potrafiłabym się bez niego obejść
Na dolnej półce są zapachy wiosenne, letnie, świeże, owocowe, po które zdecydowanie rzadziej będę sięgać w najbliższych miesiącach. Swoje miejsce mają tutaj również miniatury i odlewki ze wspólnych zakupów i wymian.
Kuferek z próbkami zapachów. Daleko mam do perfumerii, więc pozostaje mi zakup próbek by poznać coś na spokojnie i dokładnie.
Niektóre z zapachów są ze mną już od 8 lat, przez taki okres powstawała moja kolekcja.
Odpowiednio przechowywane nadal pachną tak samo.
poniedziałek, 4 listopada 2013
Moje zapachy na jesień - Perfumy które będą mnie otulać jesienią
Zapachy jesieni lubię najbardziej, ogniska, liście, pieczone jabłka, cynamon, to aromaty które kojarzą mi się z tą porą roku.
Przysiadłam przed szafką z perfumami, wyciągnęłam zapachy, które lubię w te miesiące, kiedy potrzebuję ciepła, otulenia, subtelnej słodyczy, przypraw.
Oto zapachy po które będę sięgać przez najbliższe miesiące, których recenzje pojawią się z pewnością przed nadejściem mroźnej zimy.
Kolorystycznie dość spójnie, na zimę zapewne część ze mną zostanie, choć dojdzie kilku ulubieńców, jednak nie wybiegajmy aż tak naprzód, cieszmy się promykami słońca za oknem.
Może któryś zapach szczególnie Was zaciekawił i jego recenzja powinna pojawić się najwcześniej.
Jakie są Wasze ulubione zapachy na jesień?
Przysiadłam przed szafką z perfumami, wyciągnęłam zapachy, które lubię w te miesiące, kiedy potrzebuję ciepła, otulenia, subtelnej słodyczy, przypraw.
Oto zapachy po które będę sięgać przez najbliższe miesiące, których recenzje pojawią się z pewnością przed nadejściem mroźnej zimy.
Kolorystycznie dość spójnie, na zimę zapewne część ze mną zostanie, choć dojdzie kilku ulubieńców, jednak nie wybiegajmy aż tak naprzód, cieszmy się promykami słońca za oknem.
Może któryś zapach szczególnie Was zaciekawił i jego recenzja powinna pojawić się najwcześniej.
Jakie są Wasze ulubione zapachy na jesień?
niedziela, 27 października 2013
Thierry Mugler, Innocent EDP - krystaliczna tarcza
Ten zapach to ja, to on mnie zaczarował.
On nie pamięta złych chwil, nawet jeśli miałam go na sobie, gdy dzień był wyjątkowo podły.
Przez ostatnie kilka lat, nie było momentu bym nie miała go na półce, to mój stały element zbioru perfum.
Przeszłam przez wszystkie możliwe warianty opakowań, włącznie z uroczą różdżką w pojemności 15ml.
Skusiłam się na set pielęgnacyjny w mniejszych pojemnościach, jak również pewną uroczą puderniczkę, ale o niej innym razem.
Nuty za fragrantica.com:
Nuty głowy: mandarynka, pomarańcza.
Nuty serca: czarna porzeczka, migdały, czerwona porzeczka.
Nuty bazy: ambra, białe piżmo, praliny
Starczy teorii, mój odbiór to zupełnie inna bajka, a bajka to nie byle jaka.
Wyobraźcie sobie krystalicznie czyste powietrze, chłodne, rześkie i krainę na wskroś białą.
Twoja pierś unosi się powoli, chcesz więcej...
Pobrzmiewa tu słodycz pralin, jednak to nie wszystko, gdzieś tam w tle, ktoś rozkruszył w dłoniach majeranek, który wibruje radośnie z płatkami śniegu.
Pomimo chłodu, rozgrzewa Cię ciepło słodkich migdałów.
Tutaj zaczyna się Twoja bajka... Twój świat.
Dla mnie to zapach wyjątkowy, który daje siłę, przestrzeń i energię.
On nie przytłacza, nie tłamsi, jest niejako zbroją która odbija to, co złe. Jest tylko kilka zapachów, które są moją tarczą, Innocent to jeden z nich.
Magia jaką ze sobą niesie, sprawia że chcę nim pachnieć w dni wyjątkowe, na przekór całemu światu, te dni wyjątkowe chcę sobie mnożyć, więc dziś, niech też taki będzie.
To mój zapach w dniu ślubu, suknia może nie krystalicznie biała, a ecru, ale to była moja tarcza i lek na nerwy i stres.
Flakon, niezależnie od pojemności uroczy. Niczym sopel z mroźnej, magicznej krainy.
Trwałość zaskakująca, czasem we włosach wyczuwam go i po 12 godzinach.
Miałam również wersję Secret, jest bardzo zbliżona do tej, jednak wolę siłę klasyka.
Czy macie również zapachy, które są tymi na całe życie?
On nie pamięta złych chwil, nawet jeśli miałam go na sobie, gdy dzień był wyjątkowo podły.
Przez ostatnie kilka lat, nie było momentu bym nie miała go na półce, to mój stały element zbioru perfum.
Przeszłam przez wszystkie możliwe warianty opakowań, włącznie z uroczą różdżką w pojemności 15ml.
Skusiłam się na set pielęgnacyjny w mniejszych pojemnościach, jak również pewną uroczą puderniczkę, ale o niej innym razem.
Nuty za fragrantica.com:
Nuty głowy: mandarynka, pomarańcza.
Nuty serca: czarna porzeczka, migdały, czerwona porzeczka.
Nuty bazy: ambra, białe piżmo, praliny
Starczy teorii, mój odbiór to zupełnie inna bajka, a bajka to nie byle jaka.
Wyobraźcie sobie krystalicznie czyste powietrze, chłodne, rześkie i krainę na wskroś białą.
Twoja pierś unosi się powoli, chcesz więcej...
Pobrzmiewa tu słodycz pralin, jednak to nie wszystko, gdzieś tam w tle, ktoś rozkruszył w dłoniach majeranek, który wibruje radośnie z płatkami śniegu.
Pomimo chłodu, rozgrzewa Cię ciepło słodkich migdałów.
Tutaj zaczyna się Twoja bajka... Twój świat.
Dla mnie to zapach wyjątkowy, który daje siłę, przestrzeń i energię.
On nie przytłacza, nie tłamsi, jest niejako zbroją która odbija to, co złe. Jest tylko kilka zapachów, które są moją tarczą, Innocent to jeden z nich.
Magia jaką ze sobą niesie, sprawia że chcę nim pachnieć w dni wyjątkowe, na przekór całemu światu, te dni wyjątkowe chcę sobie mnożyć, więc dziś, niech też taki będzie.
To mój zapach w dniu ślubu, suknia może nie krystalicznie biała, a ecru, ale to była moja tarcza i lek na nerwy i stres.
Flakon, niezależnie od pojemności uroczy. Niczym sopel z mroźnej, magicznej krainy.
Trwałość zaskakująca, czasem we włosach wyczuwam go i po 12 godzinach.
Miałam również wersję Secret, jest bardzo zbliżona do tej, jednak wolę siłę klasyka.
Czy macie również zapachy, które są tymi na całe życie?
sobota, 12 października 2013
Viktor&Rolf Flowerbomb EDP
Zapach przy którym się rozpływam i ubolewam że flakon już się kończy.
Moja 50ml woda toaletowa już osiąga dno, coś czuję że będę szukać następnej, może tym razem większej.
Według fragrantica, nuty przedstawiają się następująco:
Nuty głowy: bergamotka, herbata, osmanthus
Nuty serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, frezja, róża, orchidea
Nuty bazy: piżmo i paczula.
Tyle teoria, a jak świruje mój nos? no ten się rozpływa w całości, serce mięknie i znów wraca na normalny rytm.
Świat wydaje się bardziej przyjazny w odbiorze, coś jak po założeniu różowych okularów.
Czuję się jak dziewczynka bujająca się na huśtawce, zawieszonej w ukwieconym ogrodzie, czy sadzie owocowym. Wkoło zefirek kołysze zieloną trawą, a ja nie bacząc na kalorie, pogryzam watę cukrową o smaku herbaty, słodkiej, jednak z dodatkiem cytryny.
Herbata w tej kompozycji, nie jest czarna czy wędzona, nie jest to też świeża i rześka zielona, ale właśnie zaparzona, osłodzona i okraszona cytryną.
Zapach beztroskiej, słodkiej radości. Nie przytłacza, a sprawia że chce się oddychać szczęściem.
Posiadam również wersję Extreme - bombę skondensowanej radości, ale o niej innym razem, edt marzyła mi się i owszem, może to pragnienie też się spełni. Wersję wody perfumowanej z pewnością kupię ponownie.
Wam również polecam, pomimo słodyczy, nie jest ulepkiem, a wdzięcznym uroczym towarzyszem dnia wyjątkowego, bo z nim codzienność nie jest już szara.
Opakowanie charakterystyczne dla tej serii, a i trwałość przyzwoita. Chcieć to mieć :)
Moja 50ml woda toaletowa już osiąga dno, coś czuję że będę szukać następnej, może tym razem większej.
Według fragrantica, nuty przedstawiają się następująco:
Nuty głowy: bergamotka, herbata, osmanthus
Nuty serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, frezja, róża, orchidea
Nuty bazy: piżmo i paczula.
Tyle teoria, a jak świruje mój nos? no ten się rozpływa w całości, serce mięknie i znów wraca na normalny rytm.
Świat wydaje się bardziej przyjazny w odbiorze, coś jak po założeniu różowych okularów.
Czuję się jak dziewczynka bujająca się na huśtawce, zawieszonej w ukwieconym ogrodzie, czy sadzie owocowym. Wkoło zefirek kołysze zieloną trawą, a ja nie bacząc na kalorie, pogryzam watę cukrową o smaku herbaty, słodkiej, jednak z dodatkiem cytryny.
Herbata w tej kompozycji, nie jest czarna czy wędzona, nie jest to też świeża i rześka zielona, ale właśnie zaparzona, osłodzona i okraszona cytryną.
Zapach beztroskiej, słodkiej radości. Nie przytłacza, a sprawia że chce się oddychać szczęściem.
Posiadam również wersję Extreme - bombę skondensowanej radości, ale o niej innym razem, edt marzyła mi się i owszem, może to pragnienie też się spełni. Wersję wody perfumowanej z pewnością kupię ponownie.
Wam również polecam, pomimo słodyczy, nie jest ulepkiem, a wdzięcznym uroczym towarzyszem dnia wyjątkowego, bo z nim codzienność nie jest już szara.
Opakowanie charakterystyczne dla tej serii, a i trwałość przyzwoita. Chcieć to mieć :)
sobota, 7 września 2013
Cindy Crawford, Summer Day
Jeszcze zanim lato odejdzie na dobre, gdy za oknem witają mnie nadal ochoczo promienie słońca, przedstawię Wam jeden z zapachów, który w letnie dni często lądował na moim ciele i ze względu na poręczny kształt również w mojej torebce.
Mowa o Cindy Crawford Summer Day, tyle razy miałam pisać recenzję tego zapachu, że w końcu zaczęło mi się wydawać że taka recenzja już się pojawiła. Jednak tak nie było, tak więc szybko nadrabiam zaległości.
Nuty zapachowe:
Nuta głowy: arbuz, papaja, granat, bambus, yuzu.
Nuta serca: konwalia, lilak, hibiskus, orchidea i liście budlei.
Nuta podstawowa: drzewo cedrowe, ambra.
Woda wita nas radosną, musującą, mieszanką owoców. Nuty wibrują i tańczą na skórze.
Wbrew temu co mamy w nutach głowy, mój nos jest święcie przekonany że są tam cytrusy, tak więc fanki D&G Light Blue, czy Moschino I Love Love, powinny ten zapach polubić.
Jest to lekka, pełna energii mieszanka świeżości, delikatnie jedynie kwiatowa, bo mimo wszystko okraszona witaminową bombą owocową.
Nie jest przeładowana słodyczą, tej tutaj jak na lekarstwo, jednak mimo to, nie jest to zapach kwaśny, czy cierpki, raczej wyważony, idealnie skrojony.
Mimo że owocowy, to kobiecy, radością kobiety szczęśliwej i pełnej energii. Nie jest to kompozycja dla szukających jednonutowych zapachów dziewczynek.
Nie drażni przy bardzo wysokich temperaturach.
Ciekawy zapach na letnie, wiosenne i ciepłe jesienne dni, choć ja czasem na przekór przyrodzie, sięgam po nie na kilka dni zimą, by nie dać się ograniczać przez mróz i niepogodę.
Mimo iż nie jestem ogromną fanką zapachów "gwiazd" to mam w swej kolekcji kilka ciekawych perełek z tej półki, ale o kolejnych kiedy indziej.
Flakon jest bardzo wygodny i poręczny, myślę że kolorystyka dość dobrze oddaje wnętrze.
Trwałość to około 2-3 godzin na mojej skórze.
Wyciągacie już z szafy cieplejsze kompozycje zapachowe na nadchodzącą już jesień?
Mowa o Cindy Crawford Summer Day, tyle razy miałam pisać recenzję tego zapachu, że w końcu zaczęło mi się wydawać że taka recenzja już się pojawiła. Jednak tak nie było, tak więc szybko nadrabiam zaległości.
Nuty zapachowe:
Nuta głowy: arbuz, papaja, granat, bambus, yuzu.
Nuta serca: konwalia, lilak, hibiskus, orchidea i liście budlei.
Nuta podstawowa: drzewo cedrowe, ambra.
Woda wita nas radosną, musującą, mieszanką owoców. Nuty wibrują i tańczą na skórze.
Wbrew temu co mamy w nutach głowy, mój nos jest święcie przekonany że są tam cytrusy, tak więc fanki D&G Light Blue, czy Moschino I Love Love, powinny ten zapach polubić.
Jest to lekka, pełna energii mieszanka świeżości, delikatnie jedynie kwiatowa, bo mimo wszystko okraszona witaminową bombą owocową.
Nie jest przeładowana słodyczą, tej tutaj jak na lekarstwo, jednak mimo to, nie jest to zapach kwaśny, czy cierpki, raczej wyważony, idealnie skrojony.
Mimo że owocowy, to kobiecy, radością kobiety szczęśliwej i pełnej energii. Nie jest to kompozycja dla szukających jednonutowych zapachów dziewczynek.
Nie drażni przy bardzo wysokich temperaturach.
Ciekawy zapach na letnie, wiosenne i ciepłe jesienne dni, choć ja czasem na przekór przyrodzie, sięgam po nie na kilka dni zimą, by nie dać się ograniczać przez mróz i niepogodę.
Mimo iż nie jestem ogromną fanką zapachów "gwiazd" to mam w swej kolekcji kilka ciekawych perełek z tej półki, ale o kolejnych kiedy indziej.
Flakon jest bardzo wygodny i poręczny, myślę że kolorystyka dość dobrze oddaje wnętrze.
Trwałość to około 2-3 godzin na mojej skórze.
Wyciągacie już z szafy cieplejsze kompozycje zapachowe na nadchodzącą już jesień?
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Sonia Rykiel, Belle en Rykiel EDP
Sonia Rykiel, Belle en Rykiel EDP, jest w mojej kolekcji od kilku lat, niedawno odświeżyłam naszą znajomość, więc i Wam chciałam ją bliżej zaprezentować.
Nuty zapachowe:
Nuta głowy - soczysta mandarynka, czerwona porzeczka, kwiat lawendy
Nuta serca - peruwiański heliotrop, kwiaty kawy, kadzidło
Nuta bazy - paczula, ambra, drzewo mahoniowe, wanilia.
Nuta głowy - soczysta mandarynka, czerwona porzeczka, kwiat lawendy
Nuta serca - peruwiański heliotrop, kwiaty kawy, kadzidło
Nuta bazy - paczula, ambra, drzewo mahoniowe, wanilia.
Woda perfumowana zamknięta w uroczym flakonie, o zwartej, prostej bryle. Złoci się ciecz w jego wnętrzu.
Jest to zapach wielowymiarowy, na wskroś jednak kobiecy, wytwornie słodki, ciepły i otulający.
Czując go widzę kobietę o pięknym sercu, otwartym, troskliwym, szczerym i czystym.
Lawenda nie dominuje w tej kompozycji, kadzidło nie wybija się na pierwszy plan, mam wrażenie że całość współgra ze sobą, nie ma tu zgrzytów, rywalizacji.
Nasuwa mi się skojarzenie z bursztynem, złocistym, nieodgadnionym, spójnym i spokojnym w swej głębi.
Z pewnością czuję ambrę, jest i ciepła wanilia, całość nie przytłacza, nie jest lepka, a raczej wytworna i pełna gracji.
Trwałość zapachu na mojej skórze to około 3 godziny.
Klasyka, z odrobiną ciepłej słodyczy.
Znacie ten zapach?
Jakie są Wasze typy na nadchodzącą jesień?
wtorek, 13 sierpnia 2013
Max Mara, Silk Touch EDT, przyjemna cierpka gorycz
Ostatnie upały mnie wykańczały, temperatury powyżej 30 stopni, są dla mnie nie do wytrzymania.
Najchętniej unikałabym jakiegokolwiek wysiłku, siedziałabym i pachniała, ale przy tak morderczych upałach, wybór zapachu to nie lada wyzwanie.
Ja mam swój orzeźwiająco-mroźny typ.
Jest nim Max Mara Silk Touch, zapach mało popularny, a jakże przyjemny.
Nuty zapachowe:
nuta głowy: berberys,kwiat wiśni
nuta serca: kwiaty drzewa jedwabnego,jaśmin
nuta bazy: drzewo cedrowe, piżmo
Nuty brzmią ciekawie, no może poza jaśminem, który często w perfumach bywa duszący.
Jednak to co w teorii, nijak ma się do tego, co mój nos wyczuwa.
Ja odbieram go zupełnie inaczej, widzę go jako świeżo wyciśnięty, cierpki sok z pokrzywy, z dodatkiem zieleni traw, jak świeżo rozgniecione łodygi polnych kwiatów. Mocno zroszone chłodem.
Zapach orzeźwiający, pobudzający do życia i działania, pełna radość kontaktu z naturą.
Na mojej skórze utrzymuje się około 3-4 godziny, więc jak na edt to całkiem nieźle.
Mogłabym się doczepić do flakonu, kolor nijak ma się do zapachu, sugeruje raczej landrynkową słodycz, a sam kształt jest niestabilny, przez co ustawianie go w rzędzie z innymi zapachami, może skutkować efektem domina.
Jeśli pachnieć czymkolwiek przy tak męczących upałach, to tylko Max Mara Silk Touch, mam jeszcze jednego faworyta tej marki, ale o nim innym razem.
Ostatnio używam go nagminnie i nie wyobrażam sobie żaru lejącego się z nieba, bez jego wsparcia.
Jakich perfum używałyście podczas fali upałów?
Czy może całkiem zrezygnowałyście z zapachów w tym czasie?
Najchętniej unikałabym jakiegokolwiek wysiłku, siedziałabym i pachniała, ale przy tak morderczych upałach, wybór zapachu to nie lada wyzwanie.
Ja mam swój orzeźwiająco-mroźny typ.
Jest nim Max Mara Silk Touch, zapach mało popularny, a jakże przyjemny.
Nuty zapachowe:
nuta głowy: berberys,kwiat wiśni
nuta serca: kwiaty drzewa jedwabnego,jaśmin
nuta bazy: drzewo cedrowe, piżmo
Nuty brzmią ciekawie, no może poza jaśminem, który często w perfumach bywa duszący.
Jednak to co w teorii, nijak ma się do tego, co mój nos wyczuwa.
Ja odbieram go zupełnie inaczej, widzę go jako świeżo wyciśnięty, cierpki sok z pokrzywy, z dodatkiem zieleni traw, jak świeżo rozgniecione łodygi polnych kwiatów. Mocno zroszone chłodem.
Zapach orzeźwiający, pobudzający do życia i działania, pełna radość kontaktu z naturą.
Na mojej skórze utrzymuje się około 3-4 godziny, więc jak na edt to całkiem nieźle.
Mogłabym się doczepić do flakonu, kolor nijak ma się do zapachu, sugeruje raczej landrynkową słodycz, a sam kształt jest niestabilny, przez co ustawianie go w rzędzie z innymi zapachami, może skutkować efektem domina.
Jeśli pachnieć czymkolwiek przy tak męczących upałach, to tylko Max Mara Silk Touch, mam jeszcze jednego faworyta tej marki, ale o nim innym razem.
Ostatnio używam go nagminnie i nie wyobrażam sobie żaru lejącego się z nieba, bez jego wsparcia.
Jakich perfum używałyście podczas fali upałów?
Czy może całkiem zrezygnowałyście z zapachów w tym czasie?
poniedziałek, 29 lipca 2013
Escada Moon Sparkle edt
Lato pełną parą, stłamsiło we mnie życie. Tyle wpisów miało się pojawić w ciągu ostatnich dni, a jak widać nie dodałam nic.
Dziś przychodzę z recenzją zapachu, a jutro z samego rana postaram się wrzucić informację o wyprzedażowych ciekawych kąskach, może któraś z Was jeszcze się skusi.
Escada Moon Sparkle to zapach z 2007 roku.
Tryskający owocami, soczystymi, słodkimi, pełnymi energii i życia.
Nuty zapachowe:
Nuta głowy: czarna porzeczka, cytrusy, truskawka, czerwone jabłko.
Nuty serca: frezja, słodki groszek, jaśmin, róża.
Nuta bazy: drzewo sandałowe, ambra, piżmo, malina.
Flakon ten gości na mojej półce z pewnością ze 2 lata, albo i dłużej. Pomimo iż nie zachwycały mnie poprzednie coroczne edycje zapachów Escada, a serce na zawsze skradła mi Escada Magnetism, tak ten uważam za równie ciekawy i godny uwagi.
Mamy tutaj cały koktajl owocowy, soczysty, słodki, upajający. Słodycz przy bardzo wysokich temperaturach może być drażniąca, jednak początkiem lata, to idealny zapach na co dzień, jak również na wieczór. Wiosną rozwesela i dodaje energii, zimą przewrotnie kusi owocowymi aromatami.
Przed nadejściem upałów, zapach ten towarzyszył mi cały tydzień na szkoleniu z kosmetologii. Apetyczny, wprost jadalny koktajl egzotycznych owoców.
Flakon jest poręczny, a kolory sugerują raczej upajające doznania mocnych, zniewalających nut, spodziewałabym się raczej akacji, duszącego jaśminu, białych kwiatów.
Trwałość zapachu na mojej skórze to około 3-4 godziny, więc całkiem przyzwoicie.
Możliwe że kiedyś będę chciała kupić je ponownie, nie znam podobnego zapachu z taką ilością egzotycznych owoców w cukrowej polewie.
Znacie, lubicie, wyczekujecie kolejnych edycji Escada?
Dziś przychodzę z recenzją zapachu, a jutro z samego rana postaram się wrzucić informację o wyprzedażowych ciekawych kąskach, może któraś z Was jeszcze się skusi.
Escada Moon Sparkle to zapach z 2007 roku.
Tryskający owocami, soczystymi, słodkimi, pełnymi energii i życia.
Nuty zapachowe:
Nuta głowy: czarna porzeczka, cytrusy, truskawka, czerwone jabłko.
Nuty serca: frezja, słodki groszek, jaśmin, róża.
Nuta bazy: drzewo sandałowe, ambra, piżmo, malina.
Flakon ten gości na mojej półce z pewnością ze 2 lata, albo i dłużej. Pomimo iż nie zachwycały mnie poprzednie coroczne edycje zapachów Escada, a serce na zawsze skradła mi Escada Magnetism, tak ten uważam za równie ciekawy i godny uwagi.
Mamy tutaj cały koktajl owocowy, soczysty, słodki, upajający. Słodycz przy bardzo wysokich temperaturach może być drażniąca, jednak początkiem lata, to idealny zapach na co dzień, jak również na wieczór. Wiosną rozwesela i dodaje energii, zimą przewrotnie kusi owocowymi aromatami.
Przed nadejściem upałów, zapach ten towarzyszył mi cały tydzień na szkoleniu z kosmetologii. Apetyczny, wprost jadalny koktajl egzotycznych owoców.
Flakon jest poręczny, a kolory sugerują raczej upajające doznania mocnych, zniewalających nut, spodziewałabym się raczej akacji, duszącego jaśminu, białych kwiatów.
Trwałość zapachu na mojej skórze to około 3-4 godziny, więc całkiem przyzwoicie.
Możliwe że kiedyś będę chciała kupić je ponownie, nie znam podobnego zapachu z taką ilością egzotycznych owoców w cukrowej polewie.
Znacie, lubicie, wyczekujecie kolejnych edycji Escada?
poniedziałek, 15 lipca 2013
Nina Ricci, Les Belles De Ricci, Liberty Fizz Women
Osławione zielone pomidorki Les Belles od Nina Ricci.
Pojawiły się na mojej półce dawno temu, pora więc na kilka słów o nich, nim wysączę ostatnią kroplę.
Nuta głowy: porzeczka, brzoskwinia, morela, liście pomidorów.
Nuta serca: konwalia, cyklamen, róża, frezja.
Nuta bazowa: piżmo,mech, malina.
Nuty są fantazyjne, zapach zawiera niespotykane liście pomidorów, a według niektórych źródeł, w składzie, w nutach serca i bazy, są również zielone pomidorki.
Sam flakon charakterystyczny dla serii Les Belles, budzi różne skojarzenia. Ja posiadam wersję starszą, z matowym szkłem, nowsze zrobione były z przezroczystego.
Zapach.
Orzeźwiający, pomimo braku w nutach cytrusów. Świeży, odrobinę cierpki, ciekawa propozycja na upalne dni. Ja nie wyczuwam w nim poszczególnych kwiatowych akordów, jest jednak przepełniony zielenią. Wyraźnie na mojej skórze wybija się woskowa nuta, wyczuwalna blisko skóry, nie drażni, a nadaje mu charakteru.
Zapach nie jest długotrwały, wyczuwalny maksymalnie 2 godziny.
Czy kupię ponownie?
Raczej nie, w kategorii świeże, radosne, lekkie mam wielu godnych następców.
A i wśród serii Les Belles prym wiedzie Belle de Minuit :) za te dałabym się pokroić, poćwiartować i zapiec :) może i ja pachniałabym wtedy tak aromatycznym piernikiem :)
Znacie, lubicie zapachy z serii Les Belles?
Pojawiły się na mojej półce dawno temu, pora więc na kilka słów o nich, nim wysączę ostatnią kroplę.
Nuta głowy: porzeczka, brzoskwinia, morela, liście pomidorów.
Nuta serca: konwalia, cyklamen, róża, frezja.
Nuta bazowa: piżmo,mech, malina.
Nuty są fantazyjne, zapach zawiera niespotykane liście pomidorów, a według niektórych źródeł, w składzie, w nutach serca i bazy, są również zielone pomidorki.
Sam flakon charakterystyczny dla serii Les Belles, budzi różne skojarzenia. Ja posiadam wersję starszą, z matowym szkłem, nowsze zrobione były z przezroczystego.
Zapach.
Orzeźwiający, pomimo braku w nutach cytrusów. Świeży, odrobinę cierpki, ciekawa propozycja na upalne dni. Ja nie wyczuwam w nim poszczególnych kwiatowych akordów, jest jednak przepełniony zielenią. Wyraźnie na mojej skórze wybija się woskowa nuta, wyczuwalna blisko skóry, nie drażni, a nadaje mu charakteru.
Zapach nie jest długotrwały, wyczuwalny maksymalnie 2 godziny.
Czy kupię ponownie?
Raczej nie, w kategorii świeże, radosne, lekkie mam wielu godnych następców.
A i wśród serii Les Belles prym wiedzie Belle de Minuit :) za te dałabym się pokroić, poćwiartować i zapiec :) może i ja pachniałabym wtedy tak aromatycznym piernikiem :)
Znacie, lubicie zapachy z serii Les Belles?
sobota, 15 czerwca 2013
Emanuel Ungaro Apparition EDP - słodycz absolutna
To pamiątka z czasów uwielbienia dla ulepnych słodyczy w zapachach. Byłam słodką dziewczyną, która z czasem ewaluowała, by teraz kochać wiele różnorodnych i wydawałoby się tak odmiennych zapachów.
To jeden z tych słodkich do bólu, śmiałabym przyznać że niektórych z nadmiaru cukru mogłyby rozboleć zęby.
Nuty zapachowe:
nuta głowy: malina, pieprz cayenne
nuta serca: passiflora, róża
Nuta bazy: paczula, heliotrop, wanilia, ambra, bób tonka
Nuty może i ciekawe, połączenie słodkiej maliny z pikanterią, ale tylko na papierze, w teorii.
Dla mnie poszczególne nuty nie są wyczuwalne.
Jest to słodka, klasyczna landrynka i to dla ludzi o zdrowych i mocnych zębach.
Niemniej jednak nie można odmówić mu uroku.
Słodki, radosny zlepek słodyczy.
Trochę infantylny, dziewczęcy, ale mnie obecnie 27-latce, zdarzyło się w tym tygodniu usłyszeć komplement mając go na sobie.
Na wiosnę, która jeśli nie pali słońcem, na dni kiedy lekki zefir burzy włosy. To jest ten moment i ta chwila kiedy sprawdza się doskonale. Wtedy nie męczy, nie oblepia i nie przytłacza. Ze względu na wysoki stopień słodyczy nie pokusiłabym się mieć go na sobie przy 30 stopniowym upale.
To jeden z tych słodkich do bólu, śmiałabym przyznać że niektórych z nadmiaru cukru mogłyby rozboleć zęby.
Nuty zapachowe:
nuta głowy: malina, pieprz cayenne
nuta serca: passiflora, róża
Nuta bazy: paczula, heliotrop, wanilia, ambra, bób tonka
Nuty może i ciekawe, połączenie słodkiej maliny z pikanterią, ale tylko na papierze, w teorii.
Dla mnie poszczególne nuty nie są wyczuwalne.
Jest to słodka, klasyczna landrynka i to dla ludzi o zdrowych i mocnych zębach.
Niemniej jednak nie można odmówić mu uroku.
Słodki, radosny zlepek słodyczy.
Trochę infantylny, dziewczęcy, ale mnie obecnie 27-latce, zdarzyło się w tym tygodniu usłyszeć komplement mając go na sobie.
Na wiosnę, która jeśli nie pali słońcem, na dni kiedy lekki zefir burzy włosy. To jest ten moment i ta chwila kiedy sprawdza się doskonale. Wtedy nie męczy, nie oblepia i nie przytłacza. Ze względu na wysoki stopień słodyczy nie pokusiłabym się mieć go na sobie przy 30 stopniowym upale.
niedziela, 9 czerwca 2013
Lanvin, Rumeur 2 Rose EDP - świeżość radosna jak wiosna
Przyszła pora na kolejny post zapachowy, nigdy nie nauczę się systematyczności.
Jakoś brak mi czasu, może chęci, a może zapału?
Jednak za oknem taka piękna pogoda, a ja mam chwilę by napisać o pachnącej wiośnie zamkniętej we flakonie.
Nuty zapachowe:
nuta głowy: pomarańcza, cytryna, bergamotka, grejfrut, gruszka, świeże tony zielonych liści
nuta serca: damasceńska biała róża, konwalia, lonicera
nuta bazy: piżmo, egzotyczne drzewa, ambra
Lanvin Rumeur 2 Rose, w moim odbiorze, to świeżość cytrusów, soczystość owoców z delikatnymi kwiatowymi nutami.
Nie wyczuwam tutaj konwalii, zbyt mocnej róży.
Jest natomiast lekkość, orzeźwiająca i przestrzenna.
Delikatna, nienachalna woń kwiatów, skąpana w owocowym, świeżym zmrożonym soku.
Świetnie współgrają wszystkie nuty, przechodzą przez siebie, uzupełniają, nie ma między nimi zgrzytów czy rywalizacji.
Całość nie jest przesłodzona, więc nadaje się na lato, upalne, wymarzone, dręczące promykami słońca.
Odświeżający sorbet, na każdą okazję.
Dość podobny do CK Euphoria Blossom, więc jako że tych posiadałam 100ml flakon, tak przy Rumeur 2 Rose poprzestałam chwilowo na miniaturce. Mówię chwilowo, bo zapach ma bardzo przystępne ceny. Możemy kupić 100ml flakon za niecałe 100zł na Allegro, czy w niektórych perfumeriach internetowych.
Warto się nimi zainteresować, zwłaszcza że cena tak atrakcyjna.
Jakoś brak mi czasu, może chęci, a może zapału?
Jednak za oknem taka piękna pogoda, a ja mam chwilę by napisać o pachnącej wiośnie zamkniętej we flakonie.
Nuty zapachowe:
nuta głowy: pomarańcza, cytryna, bergamotka, grejfrut, gruszka, świeże tony zielonych liści
nuta serca: damasceńska biała róża, konwalia, lonicera
nuta bazy: piżmo, egzotyczne drzewa, ambra
Lanvin Rumeur 2 Rose, w moim odbiorze, to świeżość cytrusów, soczystość owoców z delikatnymi kwiatowymi nutami.
Nie wyczuwam tutaj konwalii, zbyt mocnej róży.
Jest natomiast lekkość, orzeźwiająca i przestrzenna.
Delikatna, nienachalna woń kwiatów, skąpana w owocowym, świeżym zmrożonym soku.
Świetnie współgrają wszystkie nuty, przechodzą przez siebie, uzupełniają, nie ma między nimi zgrzytów czy rywalizacji.
Całość nie jest przesłodzona, więc nadaje się na lato, upalne, wymarzone, dręczące promykami słońca.
Odświeżający sorbet, na każdą okazję.
Dość podobny do CK Euphoria Blossom, więc jako że tych posiadałam 100ml flakon, tak przy Rumeur 2 Rose poprzestałam chwilowo na miniaturce. Mówię chwilowo, bo zapach ma bardzo przystępne ceny. Możemy kupić 100ml flakon za niecałe 100zł na Allegro, czy w niektórych perfumeriach internetowych.
Warto się nimi zainteresować, zwłaszcza że cena tak atrakcyjna.
Lanvin jest według mnie niedoceniany, a przecież ma równie ciekawy Eclat D'Arpege, który jest pięknym dziennym zapachem.
sobota, 18 maja 2013
Escada Magnetism EDP
Zapach egzotycznego lata w moim odbiorze. Tryska sokiem ananasów, granatu i innych, bardziej lub mniej mi znanych owoców. Feria soczystości, słodyczy i tropikalnej zabawy.
Nuty zapachowe:
nuta głowy: ananas, czarna porzeczka, frezja, bazylia, tymianek, zielone liście
nuta serca: róża, magnolia, jaśmin, heliotrop
nuta bazy: drzewo sandałowe, paczuli, piżmo, wanilia, ambra, wetiwer, irys, karmel, kokos
Nuty nutami, jednak dla mnie to granat w czystej swej postaci, słodycz z nutką goryczy. Od lat tak mi się właśnie kojarzy.
Zużyłam już kiedyś najmniejszy flakon 25ml, teraz kończę 50ml.
Czerpię ogromną przyjemność każdorazowo kiedy mam je na sobie. Nigdy nie męczy, nie przydusza słodyczą, jest wyważony, skrojony na miarę.
Trwałość może nie jest taka, jakiej bym oczekiwała, jednak mimo to nie chcę z nich rezygnować.
Kiedyś pojawiła się informacja o ich wycofaniu, jednak nadal są na rynku, nawet niedawno widziałam je w promocji w Hebe.
Niestety wycofano przepiękną wersję męską, nad czym ogromnie ubolewam.
Escada Magnetism, oczarowała i podbiła moje serce, nie jest tak rozwodniona jak większość wypuszczanych przez Escadę sezonówek. Żadna z corocznych edycji z ostatnich lat, nie zasługiwała na większą uwagę, to Magnetism jest dla mnie hitem lata.
Warto poznać ten zapach, by móc oddać mu swe serce na sezon wiosna/lato.
Nie przytłacza, nie oblepia słodyczą, zostawia nam przestrzeń na upojną zabawę. Roztańczona soczystość w promieniach słońca, to mój wybór na ciepłe dni.
Nuty zapachowe:
nuta głowy: ananas, czarna porzeczka, frezja, bazylia, tymianek, zielone liście
nuta serca: róża, magnolia, jaśmin, heliotrop
nuta bazy: drzewo sandałowe, paczuli, piżmo, wanilia, ambra, wetiwer, irys, karmel, kokos
Nuty nutami, jednak dla mnie to granat w czystej swej postaci, słodycz z nutką goryczy. Od lat tak mi się właśnie kojarzy.
Zużyłam już kiedyś najmniejszy flakon 25ml, teraz kończę 50ml.
Czerpię ogromną przyjemność każdorazowo kiedy mam je na sobie. Nigdy nie męczy, nie przydusza słodyczą, jest wyważony, skrojony na miarę.
Trwałość może nie jest taka, jakiej bym oczekiwała, jednak mimo to nie chcę z nich rezygnować.
Kiedyś pojawiła się informacja o ich wycofaniu, jednak nadal są na rynku, nawet niedawno widziałam je w promocji w Hebe.
Niestety wycofano przepiękną wersję męską, nad czym ogromnie ubolewam.
Escada Magnetism, oczarowała i podbiła moje serce, nie jest tak rozwodniona jak większość wypuszczanych przez Escadę sezonówek. Żadna z corocznych edycji z ostatnich lat, nie zasługiwała na większą uwagę, to Magnetism jest dla mnie hitem lata.
Warto poznać ten zapach, by móc oddać mu swe serce na sezon wiosna/lato.
Nie przytłacza, nie oblepia słodyczą, zostawia nam przestrzeń na upojną zabawę. Roztańczona soczystość w promieniach słońca, to mój wybór na ciepłe dni.
sobota, 30 marca 2013
Estee Lauder, Pure White Linen Light Breeze edp
Męczę ostatnio miniaturę Estee Lauder, Pure White Linen Light Breeze, o ile cenię Estee Lauder za kolorówkę (podkład, puder), tak ten zapach, to jakieś nieporozumienie.
Nuty brzmią dość optymistycznie, świeżo i radośnie:
Nuty zapachowe:
nuta głowy: herbata Darjeeling , bergamotka, skórka pomarańczy, biały grejpfrut, wodnisty kumkwat
nuta serca: płatki żółtej frezji, osmanthus, kwiaty lipy, płatki róży
nuta bazy: drewno tekowe, drzewo cedrowe, akord cielisty, miód akacjowy
Nuty, nutami, a odbiór zapachu to zupełnie inna historia.
Owszem jest to kompozycja świeża, jednak bez żadnej nuty przewodniej, charakteru i wyrazu. Rozwodniona świeżość owocowo-kwiatowa, bez wyraźnie wyczuwalnych ciekawych nut, a przecież skórka pomarańczy i biały grejpfrut powinny tryskać owocowym optymizmem.
Lipa, frezja, płatki róży, utonęły, rozmyły się w nadmiarze nijakości.
Zapach rozgniecionych łodyg, rozwodniony, trawiasty, nie tego szukam, nie to cenię i wielbię.
Duże i otwarte na wiele zapachów jest moje serce, jednak zarówno w kategorii świeżej, owocowej, czy kwiatowej mam innych ulubieńców. Nadmiar zadziałał tutaj na niekorzyść.
Jak na edp trwałość zasmuca, po 2 godzinach nie ma po nim śladu, jednak tutaj to wybawienie.
Opakowanie przyciąga optymistyczną zielenią, poręczne, urocze - zwłaszcza w pojemności miniatury.
Wiosno przyjdź! z naturalną świeżością poranka, zapachem zieleni, kwiatów...
Nuty brzmią dość optymistycznie, świeżo i radośnie:
Nuty zapachowe:
nuta głowy: herbata Darjeeling , bergamotka, skórka pomarańczy, biały grejpfrut, wodnisty kumkwat
nuta serca: płatki żółtej frezji, osmanthus, kwiaty lipy, płatki róży
nuta bazy: drewno tekowe, drzewo cedrowe, akord cielisty, miód akacjowy
Nuty, nutami, a odbiór zapachu to zupełnie inna historia.
Owszem jest to kompozycja świeża, jednak bez żadnej nuty przewodniej, charakteru i wyrazu. Rozwodniona świeżość owocowo-kwiatowa, bez wyraźnie wyczuwalnych ciekawych nut, a przecież skórka pomarańczy i biały grejpfrut powinny tryskać owocowym optymizmem.
Lipa, frezja, płatki róży, utonęły, rozmyły się w nadmiarze nijakości.
Zapach rozgniecionych łodyg, rozwodniony, trawiasty, nie tego szukam, nie to cenię i wielbię.
Duże i otwarte na wiele zapachów jest moje serce, jednak zarówno w kategorii świeżej, owocowej, czy kwiatowej mam innych ulubieńców. Nadmiar zadziałał tutaj na niekorzyść.
Jak na edp trwałość zasmuca, po 2 godzinach nie ma po nim śladu, jednak tutaj to wybawienie.
Opakowanie przyciąga optymistyczną zielenią, poręczne, urocze - zwłaszcza w pojemności miniatury.
Wiosno przyjdź! z naturalną świeżością poranka, zapachem zieleni, kwiatów...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















