piątek, 22 listopada 2013

Lolita Lempicka EDP - klasa, uwodzenie, bezpieczeństwo i utulające zapomnienie

Ciągle sobie obiecuję że recenzje zapachowe będą moim cotygodniowym cyklem, obieram nawet w myślach, który to może być dzień, jednak obecny zamęt życiowy nie pozwala na systematyczność.

Perfumy to jednak kawał mojego życia, postanowiłam  przedstawić więc zapach, który w ten świat mnie wprowadził, jego wyjątkowość sprawiła że przepadłam.
Pierwsze zarobione pieniądze i wybór padł na Lolitę Lempicką EDP, klasyk w świecie perfumiarstwa, kobiecy, frywolny, uwodzicielski i beztroski, da się to połączyć? a  i owszem!


Kusi pięknie zdobiony flakon w kształcie jabłka, wykonanie, każdy jego detal oddaje złożoność zapachu.

Nie jest on ulepnym słodziakiem, daleko mu też do kanciastej elegancji, nie przytłacza niedostępnością, jest wyjątkowy!

Nuty za wizaz.pl:
nuta głowy: lukrecja, bluszcz, anyż gwiaździsty z dodatkiem orientalnych nut kwiatowych
nuta serca: fiołek, irys, wiśnia amarena
nuta bazy: wanilia, pralinka, bób tonka, wetiweria, piżmo, paczula.



Główną, dominującą rolę w tej złożonej kompozycji gra lukrecja, anyżek, wiśnia, pralinka, fiołek i paczula, tak twierdzi mój nos i ja.

Jest to zapach, obok którego trudno przejść obojętnie, charakterystyczny, jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny, trudno doszukać się na perfumeryjnych półkach czegoś, choć odrobinę podobnego i dobrze! Lolita może być tylko jedna!

Ewa jabłkiem skuszona była już wieki temu, ja jako imienniczka też dałam się skusić. 

Lolita Lempicka w klasycznym wydaniu wody perfumowanej, bo o tej dziś mowa, to zapach przeciwstawieństw, w którym jednak nie ma zgrzytów, jest harmonia, poszczególne nuty mimo że tak różne, są ze sobą nierozerwalnie splecione, uzupełniają się.

Upojność lukrecji, słodycz pralinki, aromatyczny anyżek to wszystko złączone w jednej kompozycji musiało odnieść sukces, do tego niewinny fiołek, wiśnia i na koniec paczula - dzieło niedoścignione.

Lolita jest kokietką, uwodzi, kusi słodyczą, jednak roztacza wokół siebie woal niedostępności, niedoścignionego ideału, bawi się, igra z uczuciami.
To zapach kobiety wyjątkowej, która patrzy i widzi, myśli i czuje. Buduje pewność siebie i odbiera ją płci przeciwnej.
Wieczór z Lolitą, to zawsze chwile niezapomniane. Nie da się przejść obok niej, nie tracąc głowy, jednak ona mierzy głębiej, trafia do serca, zapada w pamięć.

 Lolita Lempicka edp, utrzymuje się na mojej skórze długie godziny, potrafi przycupnąć na karku i uwolnić swój zapach gdy włosy falują na wietrze. Jest to zapach cielesny, wyrafinowany, upojny - idealny.

Nie wyobrażam sobie mojej kolekcji bez Lolity, a dokładnie Lolit, bo jest ich na rynku więcej, począwszy od wersji wody toaletowej, która jest trochę delikatniejsza, bardziej świeża, są liczne wersje Midnight,  L`Eau de Minuit i wiele, wiele innych. Większość bazuje na powyższych nutach i tej kompozycji, choć niektóre odbiegają już sporo dalej. Klasyk jednak to jest zapach, który wywołuje na mojej twarzy uśmiech, choć i L de Lolita Lempicka, zapach zupełnie inny, bardzo polubiłam.


Można upolować przepiękne zestawy małych pojemności w koszyczkach, karocach, klatkach, uzupełnione o balsamy, żele. Marka dba o dopieszczenie wszystkich zmysłów.

Warto dać się skusić i sięgnąć po jabłko, by skosztować rozkoszy.

9 komentarzy:

  1. mam i uwielbiam ten zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Za fakt istnienia wiśni w nucie serca - muszę sprawdzić ten zapach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz wiśnie, to są takie zatopione w likierze, w zapachu In Black Jesus del Pozo

      Usuń
  3. Śliczny koszyczek. Mam jedną klasyczną lolitkę, już się biedna kończy i mam też sliczny pen z lolitą midnight, bardziej kolekcjonerski ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze jeszcze nie spotkałam sie z tymi perfumami ale wyglądają przepięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. znam i chciałabym mieć ten zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Lolita Lempicka w klasycznym wydaniu wody perfumowanej, bo o tej dziś mowa, to zapach przeciwstawieństw, w którym jednak nie ma zgrzytów, jest harmonia, poszczególne nuty mimo że tak różne, są ze sobą nierozerwalnie splecione, uzupełniają się." zgadzam się z tym idelanie :)
    Lolita i moje serce grzeje ;) bezwątpienia mój ulubiony zapach :) a tych maleństw Ci zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń