Nie było dawno recenzji zapachu, więc dziś przedstawię malucha, po którego ostatnio sięgałam z przyjemnością, mowa o Yves Rocher z serii "Secrets d`Essences" Rose Absolue w wersji edp.
Jakie było moje zdziwienie, gdy nie znalazłam go na stronie YR. Ręce opadają... przecież to tak ciekawy zapach. Mam wersję edp, mam i Le Parfum, wąchałam kiedyś świeższą edt i kiedyś i ją chciałam dołączyć do swojej gromadki, jednak nie będzie mi chyba dane.
Edp trafiło do mnie w wersji 15ml mini flakonu, z atomizerem, więc aplikuje się i używa ją z przyjemnością.
Nuty zapachowe to:
nuta głowy: cynamon
nuta serca: róże
nuta bazy: paczula, bób tonka, cedr
Czy trzeba kochać zapachy kwiatowe, a konkretnie różane by nosić ten zapach?
Niekoniecznie.
Róża w tym wydaniu to nic innego jak słodka, jadalna wprost konfitura różana, wyjęta z wnętrza pysznego pączka.
Kwiat jest i owszem, jeśli nos skupi się na potęgę, to wyczuje i kwiat, jednak jest on tak osłodzony rosą wanilii, lukru i cukru że trudno oprzeć się, by do kawy nie sięgnąć po coś słodkiego.
Zaleca się używanie z ogromnym umiarem, nie z uwagi na otoczenie i murowany ślinotok, ale o swoje własne samopoczucie.
Słodycz konfitury różanej może być męcząca, więc z aptekarską precyzją i rozsądkiem należy skrapiać się tym zapachem.
Inaczej czeka nas faktycznie wizyta u farmaceuty po coś na ból głowy.
Niemniej jednak zapach wdzięczny, kuszący, ciekawy i trudny do odnalezienia w innych kompozycjach.
Edt, które również pragnęłam kupić było o dziwo przez mój nos mgliście zapamiętane jako ochłodzone mroźną maliną, świeższe w odbiorze, lżejsze.
Uważam że Yves Rocher miewa w swojej ofercie ciekawe zapachy. Jednak trzeba się spieszyć z ich odkrywaniem i kupowaniem tych nas interesujących, bo mogą niepostrzeżenie zniknąć jak nieodżałowane Nature Millenaire, które musi doczekać się w końcu u mnie recenzji i Neonatura Cocoon, których z pewnością zrobiłabym niemały zapas.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Rocher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Rocher. Pokaż wszystkie posty
sobota, 28 grudnia 2013
środa, 27 listopada 2013
Yves Rocher, Neonatura Cocoon EDP - broń, na świata podstępną dłoń
Zapach o którym krążą legendy, zapach o wielu twarzach, dla jednych najwspanialszy, innym daje po głowie, nosie i jeszcze dobije leżącego. Ja tam go lubię, to moja broń, na świat, który ze mną łaskawie też się nie obchodzi.
Najważniejsze są początki, do tego zapachu należy podchodzić z pokorą, delikatnie smakować, próbować, on potrzebuje czasu, uwagi.
Nie można przejść obok niego obojętnie, tego jestem pewna.
Nuty bardzo proste, można je wymienić jednym tchem: wanilia, paczula, ciemna czekolada, kakao, ot, to już wszystko, reszta zależy od Twojego nosa.
Flakon idealnie leży w ręce, opływowy kształt, sprawia że masz wrażenie, że należy do Ciebie, że stworzony został z myślą o tym, by znaleźć się w Twoich rękach.
Pozostaje jedna kwestia, czy będziesz potrafiła go docenić i obdarzyć miłością.
50ml smakuj, rozkoszuj się, a będzie Ci dane zobaczyć jego piękno.
Niezaprzeczalnie inny, wyjątkowy, złożony, niedookreślony, wszystko zależy od tego, jakie oblicze pokaże na swojej właścicielce.
Może być Twoim sprzymierzeńcem, tarczą w walce ze światem, dodawać Ci sił, pewności siebie, jednak może i obrócić się przeciwko Tobie, stłamsić, zdusić.
Trzeba znaleźć siłę w sobie, by podjąć wyzwanie i okiełznać tę moc.
Paczula, ona tutaj dominuje, a jak wiadomo nie każdy się z nią lubi. Jednak tutaj wiruje wokół niej kakao, ciemna czekolada i wanilia. Połączenie, ryzykowne, ale jakże efektowne.
Neonatura Cocoon, otula kokonem niedostępności, broni przed złem tego świata, płaszczem ciepła w zimne dni otacza.
To moja tarcza, moja zbroja, która dodaje mi sił, ma jakąś dziwną, magiczną moc, kiedy jest już naprawdę źle, sprawia że odnajduję pokłady energii i idę dalej.
Jak jest odbierana przez otoczenie? Na pewno jest zauważana, również komplementowana.
Mroczna, ale i otulająca, niedostępna i kusząca.
Zapach, który warto poznać i dać mu czas, by jego magia zadziałała.
Jesień to odpowiednia pora, by podjąć wyzwanie.
Muszę jeszcze dodać, że balsam z tej serii jest moim sposobem, by po kąpieli, przed snem, nadal walczyć z wracającymi wspomnieniami, demonami codzienności. On stoi na straży, rozpieszcza mnie swoim zapachem.
Warto znaleźć w sobie odwagę, by po niego sięgnąć i spróbować go okiełznać.
Najważniejsze są początki, do tego zapachu należy podchodzić z pokorą, delikatnie smakować, próbować, on potrzebuje czasu, uwagi.
Nie można przejść obok niego obojętnie, tego jestem pewna.
Nuty bardzo proste, można je wymienić jednym tchem: wanilia, paczula, ciemna czekolada, kakao, ot, to już wszystko, reszta zależy od Twojego nosa.
Flakon idealnie leży w ręce, opływowy kształt, sprawia że masz wrażenie, że należy do Ciebie, że stworzony został z myślą o tym, by znaleźć się w Twoich rękach.
Pozostaje jedna kwestia, czy będziesz potrafiła go docenić i obdarzyć miłością.
50ml smakuj, rozkoszuj się, a będzie Ci dane zobaczyć jego piękno.
Niezaprzeczalnie inny, wyjątkowy, złożony, niedookreślony, wszystko zależy od tego, jakie oblicze pokaże na swojej właścicielce.
Może być Twoim sprzymierzeńcem, tarczą w walce ze światem, dodawać Ci sił, pewności siebie, jednak może i obrócić się przeciwko Tobie, stłamsić, zdusić.
Trzeba znaleźć siłę w sobie, by podjąć wyzwanie i okiełznać tę moc.
Paczula, ona tutaj dominuje, a jak wiadomo nie każdy się z nią lubi. Jednak tutaj wiruje wokół niej kakao, ciemna czekolada i wanilia. Połączenie, ryzykowne, ale jakże efektowne.
Neonatura Cocoon, otula kokonem niedostępności, broni przed złem tego świata, płaszczem ciepła w zimne dni otacza.
To moja tarcza, moja zbroja, która dodaje mi sił, ma jakąś dziwną, magiczną moc, kiedy jest już naprawdę źle, sprawia że odnajduję pokłady energii i idę dalej.
Jak jest odbierana przez otoczenie? Na pewno jest zauważana, również komplementowana.
Mroczna, ale i otulająca, niedostępna i kusząca.
Zapach, który warto poznać i dać mu czas, by jego magia zadziałała.
Jesień to odpowiednia pora, by podjąć wyzwanie.
Muszę jeszcze dodać, że balsam z tej serii jest moim sposobem, by po kąpieli, przed snem, nadal walczyć z wracającymi wspomnieniami, demonami codzienności. On stoi na straży, rozpieszcza mnie swoim zapachem.
Warto znaleźć w sobie odwagę, by po niego sięgnąć i spróbować go okiełznać.
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Czerwiec - co nowego w mych skromnych progach.
Kilka nowych produktów weszło w moje posiadanie. Nie wszystko to zakupy, na całe szczęście. Część produktów dostałam, z czego bardzo się cieszę.
W Rossmannowej gazetce pojawi się mój ulubiony żel do golenia. Z 9,99zł na 6,99zł, zawsze czekam na tę promocję. Tym razem z wielkim utęsknieniem i przebieraniem w miejscu nogami jej wyglądałam, bo mój ostatni żel już piszczał z bólu ;)
Godz. 8.45 pierwszego dnia promocji, pojawiłam się w progu drogerii i wzięłam wszystkie 5 jakie były na półce. O czym poinformowałam Panią przy kasie, by w razie zapasów na zapleczu, szybko uzupełnili braki, inni też pewnie chcieliby skorzystać.
Yves Rocher, skusiło mnie do odwiedzin swoją ulotką, której niestety nie dostałam listownie do skrzynki. Przy wyjaśnianiu sytuacji dowiedziałam się, że zostały wstrzymane wysyłki kartek promocyjnych do mnie, na mój adres pocztowy, gdyż nie ukończyłam od danego dnia żadnego z progów pieczątek. Nie miałam pojęcia że te rzeczy są powiązane. Kartę założyłam dawno temu, jeszcze za starych zasad zbierania pieczątek, natomiast nowe reguły zupełnie mi nie odpowiadały, nie dążyłam do zbierania punkcików. Oferowane nagrody mnie nie kusiły, daty ważności karty są dla mnie zbyt krótkie, do najbliższego salonu mam 50km, więc nierealne są regularne zakupy. Niemniej jednak robię je dość często, mam w Yves Rocher swoje ulubione produkty, a otrzymywane kartki zachęcały do odwiedzin. Tym bardziej rzecz dziwna, bo liczyć się powinien klient, może nie taki który każdorazowo zostawia konkretną gotówkę, ale ten robiący zakupy regularnie, a Yves Rocher oferuje również możliwość zakupów przez internet, jednakowoż te nie wliczają się do systemu zbierania pieczątek, a niejednokrotnie są dla mnie wygodniejsze.
Dobra, wyżaliłam się.
Dostałam koniec końców mailing, który podreptałam sobie do drukarni przelać na papier, gdyż drukarki nie posiadam.
Owa ulotka uprawniała do odbioru prezentu niespodzianki za samą wizytę za 1 grosz.
Jednak ja z pustymi rękami z Yves Rocher nigdy nie wyszłam więc capnęłam żel o zapachu Grejfruta za 8,99zł. Zapach przepiękny, odświeżający, soczysty.
Krem Image Skincare Vital C, Hydrating Repair, od dawna chodziły za mną kosmetyki z witaminą C, i tak oto mam.
Paznokciowo:
O ile wcześniej nie przywiązywałam wagi do paznokci, tak teraz ciągle mam pomalowane, głównie na fiolet, róż i beż, jak to się człowiekowi odmienia ... na starość?
Kolor 41 The Garden od Colour od Silcare
Poniżej zakupy w Golden Rose, całość to około 34zł.
Lakier Classic Glamour kolor 132 - 4,9zł
Selective 11 Creme Brulee - 6,9zł
Sweet Color 58 - 2zł
Zmywacz duży 13,9zł
zmywacz płatki - 5,9zł, jestem go bardzo ciekawa
Do tego piękny lakier Orly La Vida Loca. Kolor - że słów brak.
Pędzelek Pierre Rene nr 05 i Essence kulka - 5,99zł o ile mnie pamięć nie myli.
Od lewej:
Debby, Concealer Solution Stick Concealer - kolor 1 light
Debby, Rossetto Atomicred mat kolor 1
Gosh, High Gloss Lipstick 007, Cherry Kiss
po 5 złoty sztuka, bo to testery :)
Krem z witaminą A, z apteki, niecałe 10zł. Ciekawe co będzie wart.
Miniaturki, dość spore, kosmetyków Clarena. Jestem ich ciekawa, w sam raz na wyjazd.
Dr Irena Eris. Spa Resort Capri. Śródziemnomorska Jogurtowa Maska Głęboko Nawilżająca do twarzy.
To już wszystko, mam nadzieję że nic nie pominęłam, ale piszę ten post godzinę z okładem, trochę z doskoku, myślami błądząc gdzieś daleko.
Wolałam nie czekać do końca miesiąca ze zbiorczym wpisem, bo pewnie coś może przybyć, a wtedy serwer może nie przetrzymać takiej ilości fot, albo Blogspot znów jakoś zbojkotuje moje ładowanie zdjęć.
A i czytać chyba łatwiej jeśli jest tego stosunkowo niewiele.
W Rossmannowej gazetce pojawi się mój ulubiony żel do golenia. Z 9,99zł na 6,99zł, zawsze czekam na tę promocję. Tym razem z wielkim utęsknieniem i przebieraniem w miejscu nogami jej wyglądałam, bo mój ostatni żel już piszczał z bólu ;)
Godz. 8.45 pierwszego dnia promocji, pojawiłam się w progu drogerii i wzięłam wszystkie 5 jakie były na półce. O czym poinformowałam Panią przy kasie, by w razie zapasów na zapleczu, szybko uzupełnili braki, inni też pewnie chcieliby skorzystać.
Yves Rocher, skusiło mnie do odwiedzin swoją ulotką, której niestety nie dostałam listownie do skrzynki. Przy wyjaśnianiu sytuacji dowiedziałam się, że zostały wstrzymane wysyłki kartek promocyjnych do mnie, na mój adres pocztowy, gdyż nie ukończyłam od danego dnia żadnego z progów pieczątek. Nie miałam pojęcia że te rzeczy są powiązane. Kartę założyłam dawno temu, jeszcze za starych zasad zbierania pieczątek, natomiast nowe reguły zupełnie mi nie odpowiadały, nie dążyłam do zbierania punkcików. Oferowane nagrody mnie nie kusiły, daty ważności karty są dla mnie zbyt krótkie, do najbliższego salonu mam 50km, więc nierealne są regularne zakupy. Niemniej jednak robię je dość często, mam w Yves Rocher swoje ulubione produkty, a otrzymywane kartki zachęcały do odwiedzin. Tym bardziej rzecz dziwna, bo liczyć się powinien klient, może nie taki który każdorazowo zostawia konkretną gotówkę, ale ten robiący zakupy regularnie, a Yves Rocher oferuje również możliwość zakupów przez internet, jednakowoż te nie wliczają się do systemu zbierania pieczątek, a niejednokrotnie są dla mnie wygodniejsze.
Dobra, wyżaliłam się.
Dostałam koniec końców mailing, który podreptałam sobie do drukarni przelać na papier, gdyż drukarki nie posiadam.
Owa ulotka uprawniała do odbioru prezentu niespodzianki za samą wizytę za 1 grosz.
Jednak ja z pustymi rękami z Yves Rocher nigdy nie wyszłam więc capnęłam żel o zapachu Grejfruta za 8,99zł. Zapach przepiękny, odświeżający, soczysty.
Krem Image Skincare Vital C, Hydrating Repair, od dawna chodziły za mną kosmetyki z witaminą C, i tak oto mam.
Paznokciowo:
O ile wcześniej nie przywiązywałam wagi do paznokci, tak teraz ciągle mam pomalowane, głównie na fiolet, róż i beż, jak to się człowiekowi odmienia ... na starość?
Kolor 41 The Garden od Colour od Silcare
Poniżej zakupy w Golden Rose, całość to około 34zł.
Lakier Classic Glamour kolor 132 - 4,9zł
Selective 11 Creme Brulee - 6,9zł
Sweet Color 58 - 2zł
Zmywacz duży 13,9zł
zmywacz płatki - 5,9zł, jestem go bardzo ciekawa
![]() |
| Zakupy w Golden Rose |
![]() |
| Orly La Vida Loca |
Pędzelek Pierre Rene nr 05 i Essence kulka - 5,99zł o ile mnie pamięć nie myli.
Od lewej:
Debby, Concealer Solution Stick Concealer - kolor 1 light
Debby, Rossetto Atomicred mat kolor 1
Gosh, High Gloss Lipstick 007, Cherry Kiss
po 5 złoty sztuka, bo to testery :)
Krem z witaminą A, z apteki, niecałe 10zł. Ciekawe co będzie wart.
Miniaturki, dość spore, kosmetyków Clarena. Jestem ich ciekawa, w sam raz na wyjazd.
Dr Irena Eris. Spa Resort Capri. Śródziemnomorska Jogurtowa Maska Głęboko Nawilżająca do twarzy.
To już wszystko, mam nadzieję że nic nie pominęłam, ale piszę ten post godzinę z okładem, trochę z doskoku, myślami błądząc gdzieś daleko.
Wolałam nie czekać do końca miesiąca ze zbiorczym wpisem, bo pewnie coś może przybyć, a wtedy serwer może nie przetrzymać takiej ilości fot, albo Blogspot znów jakoś zbojkotuje moje ładowanie zdjęć.
A i czytać chyba łatwiej jeśli jest tego stosunkowo niewiele.
wtorek, 7 maja 2013
Maj - nowi goście
Znów nowe nabytki, część to prezenty, reszta zakupy.
Miałam comiesięczną kartkę ze skrzynki pocztowej w swojej torebce podczas zakupów, tym razem postanowiłam ją wykorzystać.
Przy dowolnym zakupie (powyżej 6,9zł) gratis żel 400ml.
Tak więc pod prysznicem granat i kokos.
Niby żeli zapas spory, ale to zużywa się bardzo szybko.
Sephora: pędzel 43 - teoretycznie do konturowania i bronzera, ale coś mi się zdaje że zastosowanie będzie inne, oraz kolejny 45 + gratisowe próbki. Lubię pędzle Sephory, są bardzo miękkie, włosie nie wypada, nie odkształca się, nie drapie. To każdorazowy cel moich wypraw do Sephory. Chętnie zobaczyłabym w ich linii jakieś nowości.
Te kosmetyki Vichy dostałam, woda zostanie u mnie, jednak krem gdzieś dalej powędruje.
Mam swoje ukochane kremy z Avene i nie zamierzam się z nimi rozstawać.
Lubię eksperymentować, jednak ileż można, trochę stabilizacji w życiu też trzeba zaznać.
Lakier to prezent od dziewczyn. Dziękuję :)
Fiolet - to to co lubię :)
Maybelline Affinitone, tym razem w odcieniu 03 Light Sand Beige dostałam, ten odcień wydaje się być idealny, z żółtawymi tonami.
Mój Bourjois Healthy Mix niedługo dobije dna i Affinitone najprawdopodobniej wskoczy w jego miejsce.
Ponoć na lato sprawdza się idealnie.
Testerów moc:
- IsaDora, Mineral Blush Power 31 Summer Berries
- ArtDeco, Mineral Blusher 28 Rose
- Lancome Ombre Subtile Duo 351 Rose Gaedens, 02 Rose Blusher
- Pupa, Silk Touch Powder 04
- ArtDeco Mineral Bronzing Powder Compact with Bronzing Activator 3
- Deborah, Debby MatSolution 101 Ivory
- tester dwóch trio cieni (firmy nie rozszyfrowałam jeszcze, podobne ma L'Oreal ale to chyba nie to)
- Pupa Polvere Di Luce ExtraPearl - cień sypki
- ArtDeco - cień magnetyczny 92
- YSL Ombre Solo Double-Effet nr 2 i 4 - cienie
Usta:
- Revlon, Colorstay Mineral Lipglaze 545 Stay Ablaze
- L'Oreal Glam Shine Juice
- Giorgio Armani, Rouge d'Armani 100 i 102
- Isa Dora, starłam numerek niechcący :( calutka, nietknięta
- Bourjois Lovely Rouge 13 Cassic price - nówka
- L'Oreal Glam Shine Cream 105
- Revlon 045 Raspberry
- Pupa Intense Colour LIpstick 05 Diva's Rouge
- ArtDeco 23
Reszta, po lewej na zdjęciu, to gratisy, prawdopodobnie z firmy W7
Zakupem poczynionym tego samego dnia jest szal/apaszka która stanowi tło zdjęcia, z wzorem flagi amerykańskiej - 5zł :)
Sukienka granatowo-biała (na zdjęciu wyszła czarna).
Znów firma Loren, w ręku przy kasie miałam miętowo-białą w szerokie pasy, jednak nastąpiła szybka zmiana, której nie żałuję.
Cena 45zł.
Podobała mi się jeszcze miętowa koszulka, ale pustki w portfelu ranią moje serce.
Miałam comiesięczną kartkę ze skrzynki pocztowej w swojej torebce podczas zakupów, tym razem postanowiłam ją wykorzystać.
Przy dowolnym zakupie (powyżej 6,9zł) gratis żel 400ml.
Tak więc pod prysznicem granat i kokos.
Niby żeli zapas spory, ale to zużywa się bardzo szybko.
Sephora: pędzel 43 - teoretycznie do konturowania i bronzera, ale coś mi się zdaje że zastosowanie będzie inne, oraz kolejny 45 + gratisowe próbki. Lubię pędzle Sephory, są bardzo miękkie, włosie nie wypada, nie odkształca się, nie drapie. To każdorazowy cel moich wypraw do Sephory. Chętnie zobaczyłabym w ich linii jakieś nowości.
Te kosmetyki Vichy dostałam, woda zostanie u mnie, jednak krem gdzieś dalej powędruje.
Mam swoje ukochane kremy z Avene i nie zamierzam się z nimi rozstawać.
Lubię eksperymentować, jednak ileż można, trochę stabilizacji w życiu też trzeba zaznać.
Lakier to prezent od dziewczyn. Dziękuję :)
Fiolet - to to co lubię :)
Maybelline Affinitone, tym razem w odcieniu 03 Light Sand Beige dostałam, ten odcień wydaje się być idealny, z żółtawymi tonami.
Mój Bourjois Healthy Mix niedługo dobije dna i Affinitone najprawdopodobniej wskoczy w jego miejsce.
Ponoć na lato sprawdza się idealnie.
Testerów moc:
- IsaDora, Mineral Blush Power 31 Summer Berries
- ArtDeco, Mineral Blusher 28 Rose
- Lancome Ombre Subtile Duo 351 Rose Gaedens, 02 Rose Blusher
- Pupa, Silk Touch Powder 04
- ArtDeco Mineral Bronzing Powder Compact with Bronzing Activator 3
- Deborah, Debby MatSolution 101 Ivory
- tester dwóch trio cieni (firmy nie rozszyfrowałam jeszcze, podobne ma L'Oreal ale to chyba nie to)
- Pupa Polvere Di Luce ExtraPearl - cień sypki
- ArtDeco - cień magnetyczny 92
- YSL Ombre Solo Double-Effet nr 2 i 4 - cienie
Usta:
- Revlon, Colorstay Mineral Lipglaze 545 Stay Ablaze
- L'Oreal Glam Shine Juice
- Giorgio Armani, Rouge d'Armani 100 i 102
- Isa Dora, starłam numerek niechcący :( calutka, nietknięta
- Bourjois Lovely Rouge 13 Cassic price - nówka
- L'Oreal Glam Shine Cream 105
- Revlon 045 Raspberry
- Pupa Intense Colour LIpstick 05 Diva's Rouge
- ArtDeco 23
Reszta, po lewej na zdjęciu, to gratisy, prawdopodobnie z firmy W7
Zakupem poczynionym tego samego dnia jest szal/apaszka która stanowi tło zdjęcia, z wzorem flagi amerykańskiej - 5zł :)
Sukienka granatowo-biała (na zdjęciu wyszła czarna).
Znów firma Loren, w ręku przy kasie miałam miętowo-białą w szerokie pasy, jednak nastąpiła szybka zmiana, której nie żałuję.
Cena 45zł.
Podobała mi się jeszcze miętowa koszulka, ale pustki w portfelu ranią moje serce.
Denko zbliża się wielkimi krokami. Wyczekuję słońca, chociaż deszcz chyba stuka mi o parapet. Tak czy inaczej aparat już wyjęty z torby, odwlekać tego momentu dłużej nie wypada.
piątek, 31 sierpnia 2012
Moje nowe nabytki Yves Rocher
Przedstawiam moje nowe nabytki od Yves Rocher, piszę nabytki nie zakupy, gdyż część z nich dostałam a to od bratowej, a to TŻ.
Jakże mogłoby być inaczej, jeśli nie królowałyby tutaj żele pod prysznic.
Wśród nabytków są:
- Jardins du Monde, Dezodorant antyperspirant w kulce Bawełna z Indii
- Cure Solutions, Maseczka przywracająca świeżość i blask - niespodzianka do zamówienia
- Pur Desir de Mimosa - mleczko do ciała - do tej pory nie miałam mleczka/balsamu, a żel uwielbiałam
Na fotce również z tyłu fioletowa, pakowna kosmetyczka i próbki.
Ciekawi mnie kolorówka tej firmy i pędzle, ale jakoś nie mam nigdy czasu i sposobności ich dokładnie obadać.
A i gapa zapomniała o szamponie Ecolabel, który kupiła po raz kolejny.
Jakże mogłoby być inaczej, jeśli nie królowałyby tutaj żele pod prysznic.
Wśród nabytków są:
- Jardins du Monde, Dezodorant antyperspirant w kulce Bawełna z Indii
- Cure Solutions, Maseczka przywracająca świeżość i blask - niespodzianka do zamówienia
- Pur Desir de Mimosa - mleczko do ciała - do tej pory nie miałam mleczka/balsamu, a żel uwielbiałam
- Monoi de Tahiti, Szampon -żel pod prysznic - ciekawy zapach
- Culture BIO, Odżwyczy żel pod prysznic z Olejkiem Arganowym Bio - już od wczoraj w łazience, zapach intensywny, specyficzny. Czytałam że dla wielu drażniący, ale dla mnie w porządku
- Jardins du Monde, Żel pod prysznic Lawenda z Prowansji
Miniatury:
- Plaisirs Nature, Żel do kąpieli i pod prysznic Brzoskwinia
- Płyn micelarny do demakijażu
Miniatury:
- Plaisirs Nature, Żel do kąpieli i pod prysznic Brzoskwinia
- Płyn micelarny do demakijażu
- Amande, Mleczko nawilżająco-odżywcze do suchej skóry
Na fotce również z tyłu fioletowa, pakowna kosmetyczka i próbki.
Ciekawi mnie kolorówka tej firmy i pędzle, ale jakoś nie mam nigdy czasu i sposobności ich dokładnie obadać.
A i gapa zapomniała o szamponie Ecolabel, który kupiła po raz kolejny.
środa, 11 maja 2011
Moje ulubione produkty Yves Rocher
Od kilku lat kupuję produkty Yves Rocher, zaczęło się od chęci przetestowania znanego z forum zapachu Neblina, mimo iż przy pierwszej wizycie nie zostałam miło obsłużona, nie zraziłam się. Wróciłam do sklepu, zrobiłam zakupy, założyłam kartę i od tego czasu zaczęły mi przychodzić pocztą karty z informacjami o promocjach, moja ulubiona "2 w cenie 1", bądź "-50%". Minusem kart jest ich wielkość, firma dba o środowisko, mogłaby więc wysyłać karty trochę mniejsze, takie wielkości standardowej pocztówki chociażby, gdyż te obecne, do portfela się nie mieszczą, do notesu też nie, z książki też wystają, więc zawsze trafiałam do salonu z wymiętoszoną ulotką.
Produkty tanie nie są, więc zazwyczaj robię zakupy kiedy mam jakąś ulotkę do wykorzystania. Jednak takie zakupy są dla mnie ostatnio utrudnione, od kiedy zamknięto punkt w galerii, gdzie zakupów mogłam dokonać w niedzielę, gdyż najbliższy czynny obecnie salon jest oddalony od miejsca mojego zamieszkania i pracy o 50km, a otwarty jest w tych samych godzinach w których i ja pracuję. Dokonuję więc zakupów kiedy jestem w Krakowie w niedzielę w jakiejś galerii.
A ostatnio skusiłam się też na zakup przez internet, przy okazji super promocji, najdroższy kosmetyk za 1zł.
Za tą formą zakupów przemawia nie tylko wygoda, promocje, ale też i to że za zakupy na stronie sklepu internetowego doliczane są punkty PayBack, zwłaszcza że nie byłam w stanie uzbierać punktów na karcie stałego klienta w Salonie, przed upływem daty ważności, a punkty zbierać lubię.
Przetestowałam kilka produktów tej firmy, są takie które mnie nie zauroczyły: szampon, odżywka mleczka, toniki, są też takie którym jestem wierna od lat.
Moje ulubione produkty tej firmy:
- żele z serii Pur Desir de Fleurs: mimoza, bez, piwonia. Kwiat pomarańczy miałam raz ale ten nie przypadł mi do gustu, marzą mi się wody toaletowe z tej serii.
- żele z serii: Jardins du Monde: miałam kilka zapachów, każdy przyjemny, nie ma na zdjęciu żadnego, ale są w drodze, z zamówienia przez internet. Minusem tych żeli są opakowania, zatyczka otwiera się tak opornie że łamie paznokcie, więc jeśli otworzę, nie zamykam już ponownie
- żele z serii zapachowych: Neonatura Cocon - mam już 3 opakowanie, a 4 czeka w kolejce, dokupiłam też i balsam, Comme Une Evidence, żele super umilają kąpiel
- seria zapachów Rose Absolue, mam wersję Le Parfum i EDP, marzy mi się EDT jednak wczoraj kiedy była akcja promocyjna, najdroższy produkt za 1zł była niedostępna w sklepie
- zapach Neonatura Cocon, jest to zapach dość specyficzny, nie jest to typ zapachów bezpiecznych, albo się go kocha, albo nie lubi, nie jest też to dla mnie zapach na co dzień, muszę mieć na niego wyraźną ochotę, kiedyś kilka lat temu miałam już flakon, ale po pewnym czasie nie mogłam go używać, sprzedałam, potem zatęskniłam i kupiłam ponownie. Jest wyjątkowy, tajemniczy, może trochę smutny, ma swoje niebywałe piękno, dlatego skusiłam się dodatkowo na żel i balsam.
- zapach Nature Millenaire, zapach który osobiście uwielbiam. Piękny na jesień, zimę. Ubolewam że go wycofano, decyzji tej zupełnie nie rozumiem, poznałam go już po wycofaniu i każdorazowo za flakon płacę majątek, na aukcjach w PL czy świecie. Marzy mi się żeby znów go wprowadzono na rynek, chociaż jako edycję limitowaną, wtedy fanki tego zapachu, a jest ich wiele, mogłyby zrobić zapas.
Miałam też kiedyś jednonutowe zapachy z serii Les Plaisirs Nature, kokos był dość ciekawy, natomiast malina i inne są dość chemiczno-słodkie, nie w moim guście, żele z tej serii są niezbyt wydajne, są wodniste, szybko się kończą, miałam peeling do stóp był ok, jednak dość drogi by kupić ponownie, co roku muszę wypróbować któryś z żeli z edycji świątecznej.
Marzenia:
Oprócz wody toaletowej Rose Absolue chciałabym mieć też kiedyś coś z kolorówki tej firmy, widziałam ostatnio ciekawe róże do policzków w kolorach morelowych, wszystkie fajne, mieć bym chciała, widziałam też kredki wysuwane do oczu i żele z pozostałych serii zapachowych - kiedyś zakupię.
Firma ma wiele fajnych produktów, warto spróbować, zwłaszcza jeśli jest akurat jakaś promocja.
Produkty tanie nie są, więc zazwyczaj robię zakupy kiedy mam jakąś ulotkę do wykorzystania. Jednak takie zakupy są dla mnie ostatnio utrudnione, od kiedy zamknięto punkt w galerii, gdzie zakupów mogłam dokonać w niedzielę, gdyż najbliższy czynny obecnie salon jest oddalony od miejsca mojego zamieszkania i pracy o 50km, a otwarty jest w tych samych godzinach w których i ja pracuję. Dokonuję więc zakupów kiedy jestem w Krakowie w niedzielę w jakiejś galerii.
A ostatnio skusiłam się też na zakup przez internet, przy okazji super promocji, najdroższy kosmetyk za 1zł.
Za tą formą zakupów przemawia nie tylko wygoda, promocje, ale też i to że za zakupy na stronie sklepu internetowego doliczane są punkty PayBack, zwłaszcza że nie byłam w stanie uzbierać punktów na karcie stałego klienta w Salonie, przed upływem daty ważności, a punkty zbierać lubię.
Przetestowałam kilka produktów tej firmy, są takie które mnie nie zauroczyły: szampon, odżywka mleczka, toniki, są też takie którym jestem wierna od lat.
![]() |
| Moja kolekcja kosmetyków Yves Rocher na dzień dzisiejszy |
Moje ulubione produkty tej firmy:
- żele z serii Pur Desir de Fleurs: mimoza, bez, piwonia. Kwiat pomarańczy miałam raz ale ten nie przypadł mi do gustu, marzą mi się wody toaletowe z tej serii.
- żele z serii: Jardins du Monde: miałam kilka zapachów, każdy przyjemny, nie ma na zdjęciu żadnego, ale są w drodze, z zamówienia przez internet. Minusem tych żeli są opakowania, zatyczka otwiera się tak opornie że łamie paznokcie, więc jeśli otworzę, nie zamykam już ponownie
- żele z serii zapachowych: Neonatura Cocon - mam już 3 opakowanie, a 4 czeka w kolejce, dokupiłam też i balsam, Comme Une Evidence, żele super umilają kąpiel
![]() |
| Yves Rocher Rose Absolue Le Parfum i EDP |
- seria zapachów Rose Absolue, mam wersję Le Parfum i EDP, marzy mi się EDT jednak wczoraj kiedy była akcja promocyjna, najdroższy produkt za 1zł była niedostępna w sklepie
![]() |
| Yves Rocher Neonatura Cocon, woda + żele + balsam |
![]() |
| Yves Rocher Nature Millenaire EDT |
- zapach Nature Millenaire, zapach który osobiście uwielbiam. Piękny na jesień, zimę. Ubolewam że go wycofano, decyzji tej zupełnie nie rozumiem, poznałam go już po wycofaniu i każdorazowo za flakon płacę majątek, na aukcjach w PL czy świecie. Marzy mi się żeby znów go wprowadzono na rynek, chociaż jako edycję limitowaną, wtedy fanki tego zapachu, a jest ich wiele, mogłyby zrobić zapas.
Miałam też kiedyś jednonutowe zapachy z serii Les Plaisirs Nature, kokos był dość ciekawy, natomiast malina i inne są dość chemiczno-słodkie, nie w moim guście, żele z tej serii są niezbyt wydajne, są wodniste, szybko się kończą, miałam peeling do stóp był ok, jednak dość drogi by kupić ponownie, co roku muszę wypróbować któryś z żeli z edycji świątecznej.
Marzenia:
Oprócz wody toaletowej Rose Absolue chciałabym mieć też kiedyś coś z kolorówki tej firmy, widziałam ostatnio ciekawe róże do policzków w kolorach morelowych, wszystkie fajne, mieć bym chciała, widziałam też kredki wysuwane do oczu i żele z pozostałych serii zapachowych - kiedyś zakupię.
Firma ma wiele fajnych produktów, warto spróbować, zwłaszcza jeśli jest akurat jakaś promocja.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























