Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pędzle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pędzle. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 listopada 2013

Drobne zakupy - 28. Międzynarodowy Kongres i Targi kosmetyczne LNE & spa

Na Targi poszłam nie zapominając głowy i zdrowego rozsądku. Sukces!
Zawsze dostaję na takich wydarzeniach oczopląsu, daję się ponieść euforii opakowań, kuszących nowości, wyjątkowych ofert i kupuję to, co nie jest mi na tę chwilę potrzebne.

Czekając na możliwość wystartowania do stoisk, zapoznałam się z rozkładem firm, zaznaczyłam te które chciałabym odwiedzić. O punkt godz. 10 ochrona otworzyła drzwi i ruszyłam.
Po poprzednich targach miałam niejakie pojęcie, gdzie które poziomy się znajdują, więc było mi trochę łatwiej, jednak przejście między stoiskami gdzie tłoczyli się klienci, było już sporym wyzwaniem, a dopchanie się by cokolwiek zobaczyć - trudne.

Czuję niedosyt, tak to mogę krótko ująć, chciałam bliżej poznać ofertę targową kilku firm, jednak ilekroć tam podchodziłam, ciągle było tłoczno, gwarno i trudno było cokolwiek wybrać naprędce, czując ze wszystkich stron napór. Moim założeniem były rozsądne zakupy, powtarzałam sobie że wiosenna edycja już niedługo, więc nie muszę kupować na zapas i tak też zrobiłam.
Nie kupiłam kolejnego kremu, czy serum, mimo że kusiło mnie kilka propozycji.

Kilkukrotnie wracałam do stoiska Maestro, kupić kupiłam, ale wiem że na wiosennej edycji znów po co nieco sięgnę.

Poniżej skromne zakupy:
- Make-Up trendy + Akademia Makijażu + kredka = 10zł (o tej ofercie wyczytałam bladym świtem w niedzielę przed wyjazdem na targi na jakimś blogu)
- OPI - 10zł :)
- Maestro:
  • Shadow S
  • 420 -8
  • 480 - 12
  • 321 - 12
  • 497 - 12
Za 5 pędzli zapłaciłam 65zł.




Co najmniej 5 kolejnych miałam ochotę kupić, jednak trudno było mi na szybko podjąć decyzję, więc odpuściłam, do wiosny.

W planach było Bandi, tutaj fajna oferta 3 w cenie 2,  jednak kremów do twarzy Ci u mnie pod dostatkiem, toników również, ale do wiosny zużyję ile się da i odbiję sobie przy kolejnych targach.
Clarena, Bielenda były szalenie oblegane, podobnie jak Ziaja, a że pędziłam na Warsztaty, nierealne było zapoznanie się z ofertą i przemyślany zakup.

Za mało czasu, zdecydowanie za mało.
Żeby chociaż Targi startowały o godz. 9, a wykłady i warsztaty od 10.15, miałabym chociaż godzinę, by nie musieć patrzeć na zegarek.

Nie ma tego złego, na wiosnę kolejna edycja!


Zdjęcia i moja relacja z Targów, w osobnym wpisie.

środa, 23 października 2013

Co nowego na moich półkach.

Nie lubię robić miesięcznych podsumowań zakupowych, wtedy zawsze o czymś zapominam, albo też jest już dawno po promocji, więc nikt więcej nie może z niej skorzystać.

Nazbierało się trochę nowości, z drobnych zakupów i nie tylko.

 Oto one:


Pianki w formacie A4, nie wiem do czego one zasadniczo służą, jednak dla mnie będzie to tło do zdjęć małych przedmiotów.  Empik - cena około 19,99zł, biały arkusz bristolu też kupiłam.




Ulubione koszulki Gatta Camisole, po dziwny epizodzie w salonie Gatta (wokół ceny 39,99zł fiszka z info 3-pak, czy coś w ten deseń, zapytałam Panią, powiedziała że cena okazyjna w przypadku zakupu 3 sztuk, wybieram 3 sztuki, po czym Pani przy kasie nalicza mi ową cenę razy 3, pytam gdzie tu ta promocja? po co wokół ceny fiszka i info o 3 sztukach), niesmak pozostał, postanowiłam zamówić więc na Allegro, wyszło mi 23zł za sztukę.





Spróbuję i ja koka wyczarować z mych rzadkich włosów.
Może być trudno, bo moje włosy są bardzo ciężkie i do tej pory niewykonalny był nawet wysoki kucyk.

Pędzel do różu nr 40 z Sephora. Z kuponem -10% off, wyszło 49,50zł, gratis próbka. Skośnie ściętego mi brakowało.



W Pepco kupiłam koszyk, który miał służyć za pojemnik na kosmetyki męża, ale obecnie zamieszkały tam kasztany chrześnicy :) 



Firm SVR znam i lubię za balsam Xerialine, w mega opakowaniu z pompką, postanowiłam poznać ją lepiej, stąd nowe produkty.
 



 Żel Iwostin dostałam na szkoleniu, chętnie się z nim zapoznam.

Żel pod prysznic Palmolive z ciekawości kupiłam, po drodze do domu, cena 9,99zł w promocji.




Dwa klasyczne sweterki z Terranova, każdy po 39,90zł

poniedziałek, 21 października 2013

Ulubieńcy ostatnich miesięcy

Nie wrzucam często ulubieńców, natomiast jeśli już decyduję się coś pokazać, oznacza to, że używam danych rzeczy namiętnie, z dużą przyjemnością i częstotliwością.

Tak jest i w tym przypadku:


- Paletka Vipera magnetyczna, lubię ją samą w sobie, za poręczność i za to że ułatwia mi codzienny makijaż, cenię również jej zawartość, cienie ArtDeco i Mary Kay (Cristalline i Moonstone - beże u góry) są podstawą mojego dziennego makijażu.
Kobo cień Caffe Latte 117 Mono, bywały dnie i całe tygodnie, kiedy był cieniem bazowym przy każdym makijażu
- Róż ArtDeco 55 - przy szybkim makijażu zawsze po niego sięgam.
- Sterling, gruba kredka, a dokładnie cień w kredce, używam na linię wodną, piękny kolor, ożywi każdy makijaż.
- Bourjois, Healthy Mix 51, używam każdego dnia.



- Sense&Body, pędzel do pudru, nie oddam go za żadne skarby, jest fenomenalny, miękki, poręczny, po prostu rewelacja.
- Nail Tek 10-speed, wysuszacz do lakierów, używam go przy każdym malowaniu paznokci.
- Nail Tek, Foundation II - jako base coat za każdym razem.
- Carmex do ust, z przyjemnością i ulgą do niego wracam.
- Bioelixire, Argan Oil, wygładza, nabłyszcza, sprawia że włosy stają się miękkie, sypkie, gładkie.
- Ecotools, z setu mini pędzli, lubię za precyzję.
- Pierre Rene, pędzel kulka
- Sephora, all over shadow small 23 - precyzja i dokładność nakładania cieni.


Najulubieńsze z ukochanych, te produkty zasługują na powtórkę jeśli ich dni dobiegną końca.

Większość z nich używam każdego dnia, a co drugi już z całą pewnością.

Znacie, lubicie te produkty?

niedziela, 22 września 2013

Drobne zakupy na poprawę humoru

Pieniądze szczęścia nie dają, dochodzę jednak do wniosku, że w przypadku bardzo podłego humoru, zakupy również sytuacji nie poprawiają.


Skoczyłam wczoraj do Sephory,w celu przyjrzenia się, czy coś nowego pojawiło się w ich kolekcji pędzli.

Mam pędzel do różu z Ecotools i do aplikacji róży innych niż Bourjois sprawdza się rewelacyjnie, jednak ten sam pędzel równie dobrze służy mi do bronzera (jego wąska część).
Chodzi mi po głowie rozdzielenie aplikacji tych kosmetyków i posiadanie do nich osobnych, wygodnych pędzli.
Nie wiem jednak, czy to trochę nie na siłę, skoro tak mi wygodnie i tak się przyzwyczaiłam, to może powinno tak zostać.

Niemniej jednak kupiłam pędzel Sephora 44  do pudru i bronzera(65zł), może jednak skuszę się na aplikację innym pędzlem niż Ecotools, choć ten będzie dawał inny efekt, mniej precyzyjny, dostałam też kilka próbek, wszystkie mi nawet odpowiadają.

W Hebe zgrzeszyłam zakupem szamponu Organix, jednak na swoje usprawiedliwienie mam to, iż kosztował mnie połowę ceny (około 12zł).



Humor nadal pozostał podły i coś czuję że nieprędko się to zmieni.


Jak to u Was jest, zakupy poprawiają Wam humor, czy nie zawsze im się to udaje?

środa, 18 września 2013

Jak mieszkają moje pędzle do cieni.

Jakiś czas temu pokazywałam jak przechowuję swoje kosmetyki. Coś jakby moja toaletka.
Zbieram się powoli by zrobić aktualizację, trochę się bowiem pozmieniało, ciągle coś przekładam, przesuwam, mimo iż potem moja ręka błądzi nie wiedząc gdzie co znaleźć, to zmiany są potrzebne.

Dziś namiastka zmian, a mianowicie spojrzenie na drobny zakup, któremu nie mogłam się oprzeć.

Przed i po, jak przechowywane były i będą moje pędzle do cieni.



Do tej pory mieszkały w wysokim, ale wąskim apartamencie, a raczej kawalerce.
Teraz mają do dyspozycji przestronne, szerokie wnętrze, miejsce znalazły też mini Ecotools z zestawu, które wcześniej zmuszona byłam trzymać w innym miejscu, inaczej byłyby stratowane przez wyższych braci.
Dodatkowo za nowym nabytkiem przemawia fakt, iż jako że jest niższy, mniej musiałam do wnętrza sypać kamyków i szkiełek/piasku. W wysokim, spód stanowiły szklane kamienie, potem żwir, a na końcu piasek, każda warstwa oddzielona folią, jedną ręką nie było możliwości podniesienia go ;)

Co prawda nowy nabytek zajmuje więcej miejsca na blacie, ale mam lepszy dostęp do każdego z pędzli.
Po wrześniowym denku, w którym mam nadzieję pozbędę się kilku kluczowych kosmetyków, po czym ulokuję w dogodnych miejscach nowych lokatorów, zrobię aktualizację całości.

Jak Wam się podoba?

niedziela, 15 września 2013

Sense&Body. Girls best friend. Pędzel do pudru

Pędzelkowych recenzji ciąg dalszy.
Idąc za ciosem w przybliżaniu pędzli firmy Sense&Body, Girls best friend, pokażę cudowny wręcz pędzel do pudru. Zawładnął on moim sercem i szczerze powiedziawszy, po jego odkryciu, pędzle Real Techniques nie są już na szczycie mojej wishlist.



Pędzel kupujemy zapakowany w wygodne etui.

Z tyłu znajdują się wszystkie informacje o produkcie.

Jeśli chodzi o wykonanie, to tak samo jak w przypadku pędzla do zadań specjalnych, ten również ma wygodnej długości trzonek,  idealnie leży w ręce, zarówno podczas wykonywania makijażu na kimś, jak i na sobie.

Włosie (syntetyczne) jest miękkie, delikatne, nie drapie. Świetnie nabiera puder, a jego aplikacja na twarz to przyjemność.


Podczas mycia włosie nie farbuje, nie wypada, nie łamie się, ani nie odkształca.
Ma już wiele prań za sobą, a nadal wygląda jak nowy,

Kształt idealnie wyprofilowany do pudru, ma lekko, ale to bardzo delikatne zakończenie w szpic, dzięki czemu możemy dotrzeć z okolice pod oczami, czy pod nosem.

Włosie nie ustępuje miękkością EcoTools, a cenowo plasuje się niżej.

Przy całej mej dotychczasowej miłości do EcoTools, ostatnio częściej sięgam po Sense&Body.







Wielkość pędzla Sense&Body, Girls best friend jest zbliżona do tego z EcoTools.

Natomiast samo ścięcie włosia ich różni. Włosie Sense&Body jest trochę dłuższe, szczególnie w środkowej, centralnej części, stąd jego wykończenie w lekki szpic.


Miękkość obu jest porównywalna.

Cenowo:
- Sense&Body. Girls Best Friend, w promocji można kupić już za 12zł,
- EcoTools,  około 25zł w promocji.

Dostępność:
- Sense&Body. Girls Best Friend- kupimy w Hebe,
- EcoTools spotkamy w Hebe, w Rossmanie.





Po lewej EcoTools do pudru, po prawej Sense&Body. Girls best friend

środa, 11 września 2013

Sense&Body. Girls best friend. Pędzel do zadań specjalnych

Pędzelki rozmnożyły się u mnie, sobie tylko znanym sposobem.
Jest ich sporo, choć tych wymarzonych jeszcze nie kupiłam i w sumie nie wiem czy to zrobię. Z tych obecnie posiadanych jestem zadowolona, więc Real Techniques, nie są już dla mnie obowiązkowym zakupem. Nie wykluczam że w ramach nagrody, czy też poprawy humoru kiedyś ich nie kliknę.
Choć wolałabym zachować umiar, czy zdrowy rozsądek i np. zbierać na obiektyw czy laptop.


Chciałam Wam przedstawić dziś pędzel niepozorny, wrzucony do koszyka jakiś czas temu.

Sense&Body. Girls best friend. Pędzel do zadań specjalnych - kosztował coś około 10zł w Hebe.

Wykonany z syntetycznego włosia, niebywale miękkiego i elastycznego.

Jakie jest jego zastosowanie?
Producent jak widać sugeruje używanie go do nakładania cienia bazowego - wolne żarty, mam dużą powiekę, ale nie aż tak ;) zresztą nie sądzę by ta aplikacja była zadowalająca pod kątem dokładnego pokrycia powieki.

Jeśli chodzi o nakładanie rozświetlaczy, to jestem na  tak, dla uzyskania bardzo subtelnego efektu jak najbardziej.
Włosie jest rzadkie, więc i ilość produktu nie będzie zbyt wielka, a efekt dla mnie odpowiedni.

Jednak przede wszystkim jest to świetny pędzel do rozcierania różu czy bronzera, by zatrze granice, idealnie połączyć je ze skórą, aby nie odznaczały się tak wyraźnie.

Czasem, w pośpiechu, zdarza się nie strzepać nadmiaru różu czy bronzera z pędzla przed aplikacją, mamy przez to nieestetyczne plamy koloru, ten pędzel przychodzi tutaj z ratunkiem.

Kilka ruchów i błędy zostają naprawione. Róż czy bronzer zostają roztarte, a przez to, że pędzel ma bardzo giętkie i elastyczne włosie, makijaż nie jest zniszczony, kolory nadal zostają na twarzy, nie giną całkowicie.


Początkowo zastanawiałam się do czego będę go używać, a teraz spróbujcie mi go zabrać, będę gryźć i kopać do upadłego, nie wyobrażam sobie nie mieć go w podręcznym kubku.



Pędzel jest solidnie wykonany, trzonek ma odpowiednią długość, powiedziałabym że standardową.
Na rączce nie zostają ślady palców z podkładem, wszystko świetnie się zmywa.
Pomimo wielokrotnego prania, pędzel dalej wygląda jak nowy.

Polecam, myślę że do usuwania osypanych cieni też byłby świetny, zapewne odkryję jeszcze nie jedno jego zastosowanie.
Niepozorny, a tak pomocny.

To nie jedyny pędzel z tej firmy, jaki posiadam, ale o kolejnym, tym do pudru będzie za jakiś czas.

niedziela, 8 września 2013

Ecotools Bamboo 6 piece eye brush set 1227

Że też nie odpakowałam tego zestawu zaraz po zakupie, wylądował pospiesznie w szufladzie i jego magia nie mogła działać.
Toż to cudowne maluchy, pod wrażeniem których jestem ostatnio.

Ecotools wielbię za pędzel do pudru, do różu, oraz ten do cieni kupowany solo. Rozczarowana niejako zestawem 1206 moja euforia przygasła, a tu znów rozpływam się nad 1227.


Zestaw zapakowany jak wszystkie, dość charakterystyczne są te opakowania, choć do mnie nie przemawiają.

Z tyłu informacja w języku angielskim, do czego który pędzel ma służyć, według producenta rzecz jasna, bo fantazja i kreatywność są jedynym wyznacznikiem.
Całość przyjazna ziemi, jak to bywa w przypadku Ecotools.


Etui, troche bardziej poręczne, niż w przypadku zestawu 1206, jednak ma jeden minus, w miejscu gdzie jest włosie cieni, przydałaby się zmywalna warstwa tworzywa. Niestety korzystając z etiu do przechowywania używanych już pędzli, skazujemy się na ciągłe czyszczenie tkaniny.


Poniżej przedstawiam Ecotoolsowe szkraby.
Długość trzonka niewielka, jednak zarówno do makijażu w domowych pieleszach, jak i do wykonywania makijażu na kimś wystarczająca.
Do moich małych dłoni pasują jak ulał.

Mamy pędzelek do aplikacji cienia bazowego, do rozświetlenia łuku brwiowego, malucha do blendowania i pędzle którymi możemy malować załamanie, czy też dolną powiekę.

Do makijażu oczu mamy prawie wszystko, brak tylko pędzla do kresek, ale i kreski wykonuje się przy użyciu różnych narzędzi.


Włosie jest miękkie, nie drapie, dobrze nabiera i aplikuje cień, jakościowo porównuję je do dopracowanych pędzli Ecotolls sprzedawanych solo.
Ecotools, w przypadku tego zestawu zasługuje na medal.

Ja kupiłam je w promocji, pamiętam tę magię ostatniej sztuki.


Zamykam już etui.

Zestaw wart grzechu, znaczy się zakupu, mamy tu wszystko, czego potrzeba by wyczarować na powiece to co tylko sobie wymarzymy.

Zestaw który przywraca wiarę w jakość pędzelkowych setów.


Miałyście przyjemność z nimi obcować?

środa, 31 lipca 2013

Pędzel Bourjois do róży Bourjois Pastel Joues

Systematycznie uzupełniam swatche z nowymi odcieniami róży Bourjois, Pastel Joues, które pojawiają się pod moim dachem. Każde zdjęcie ląduje w zbiorczym wpisie, tam edytuję treść, dodaję fotki, myślę że to lepsza opcja, niż dodawanie co i rusz osobnego wpisu o kolejnym odcieniu. Tam łatwiej porównać kolory, a i ja mam szybką ściągę czego mi brakuje.

Dziś w osobnym poście chciałam pokazać pędzel o istnieniu którego, jakoś dziwnym trafem nie wspomniałam wcześniej, a to przecież za jego sprawą kocham róże Bourjois. Bez niego aplikacja nie byłaby możliwa.
Jest dla mnie pędzlem tak oczywistym każdego dnia, że nie zauważyłam tego, że go nie przedstawiłam.

Przy innych różach sypkich czy prasowanych, sprawdza się miękki Ecotools, jednak przy Bourjois nie ma zastosowania, nie nabiera kosmetyku.


Moim bohaterem jest niewielki pędzel Bourjois, który kupiłam z pewnością ze 3 lata temu, przy okazji innych zakupów na Allegro. Nie kosztował więcej niż 14zł.



Mały, poręczny, wygodny, na tyle miękki iż nie drapie skóry, jednak nie aż tak miękki jak inne, dzięki czemu super nabiera róż Bourjois, z którym inne pędzle sobie nie radzą.

Włosie ma ścięty kształt, typowy do aplikacji różu.

Piorę go w żelu do mycia twarzy i nic z nim się nie dzieje, pomimo kilku lat używania.

Jeśli macie problem z nabieraniem i aplikacją róży Bourjois, polecam tego malucha, warto wypatrywać go na Allegro, tylko tam go widuję.

Nakładanie różu Bourjois z pomocą tego pędzla jest bardzo proste, trudno zrobić sobie nim krzywdę.

wtorek, 30 lipca 2013

Promocyjno-wyprzedażowe łupy kosmetyczne

Prezentuję naprędce moje kosmetyczne łupy z wyprzedaży, oraz promocji.
Każdy z nich bardzo mnie cieszy, będę z pewnością używać.

Może pokuszę Was trochę, być może któraś z Was da się namówić na zakup, póki jeszcze można je w tych cenach nabyć.

 - Pędzel do pudru, Sense&Body - w promocji za 11,99zł w Drogerii Hebe
Pędzel jest bardzo miękki, porównuję go do Ecotools, który również posiadam. Miałam okazję go wcześniej dotknąć, używały go dziewczyny w Hebe do wykonywania makijaży. Zaskoczył mnie miękkością włosia i odpowiednim rozmiarem. Przy tak częstym myciu pędzli jak w drogerii, jest jak nowy, więc mniemam że mnie również długo posłuży.
Już wylądował w podręcznym kubku, od jutra będzie mi towarzyszył każdego dnia.



- Essence, Smokey Eyes Brush za 1,80zł :) w Hebe, promocja do końca miesiąca :)
Niedawno kupiłam ten pędzel w regularnej cenie 5,99zł o ile się nie mylę, niby niedużo, ale 1,8zł skusiło do ponownego zakupu. Takich pędzelków nigdy za wiele.


- Sephora, Pędzel do pudru 51, wysuwany - na wyprzedaży 29,99zł
Regularna cena to 59,99zł o ile mnie pamięć nie zawodzi, mnie udało się kupić na wyprzedaży za 29,99zł. Był jeszcze inny wysuwany za 24,99zł, ale mniejszy. Do torebki będzie jak znalazł, włosie dość miękkie, a po wypraniu w Cetaphilu z pewnością będzie jeszcze bardziej delikatne.


- Rossmann, Isana Rasier Gel w promocji 6,99zł
Znany i lubiany żel do golenia Isana. Znów w promocji, pokusiłam się o poszerzenie zapasów, gdyż obawiam się że jak mnie zabraknie na półce, to uparcie w promocji nie będą się pojawiać.


Jak to dobrze że pędzle nie mają dat przydatności :)

poniedziałek, 22 lipca 2013

Lipiec - nowe nabytki

W lipcu zdecydowanie mniej zakupów, mniej nabytków, czy to źle? Chyba nie, odczułam przesyt, a większą frajdę sprawia mi zużywanie.

Kilka rzeczy mnie jeszcze kusi i ciekawi, mam świadomość że i na nie przyjdzie pora, jednak nie mam ciśnienia, wszystko w swoim czasie.

Przejdę do rzeczy. Nowości w mych skromnych progach.




Zestaw kosmetyków Barwa.
- Szampon Żurawinowy,
- Peeling do stóp,
- Krem pielęgnacyjny do rąk,
- Mydło różane,
- Barwa Balsam do Ciała,
- Frutto Fresco Żel pod prysznic i do kąpieli.


























Zestaw Argan Oil.

Kusiły mnie te produkty, zerkały w moją stronę z półek w drogerii Hebe.
Szampon i Maska oraz olejek - który spodobał mi się już podczas testów w Hebe właśnie.
























Pędzelek W7 w Pepco - 4,99zł. Potrzebny był mi taki do korektora :)

Lady Speed Stick Natural&Protect, sztyft z pewnością zużyję, spray pewnie komuś sprezentuję jednak.


 Bourjois, róż w kolorze 95 Rose de Jaspe, zdublował mi się kolor :( Trafi więc w dobre ręce.


Yves Rocher cień w kremie od Piękność dnia.






















Natural Collagen, Eliksir pod Oczy od  http://agowepetitki.blogspot.com


oraz

Klapp C Pure, krem pod oczy.









Genactiv, Colostrigen R. Krem z bioaktywnym colostrum bovinum i kwasem hialuronowym.
Make Up Factory Lip LIner 68

Tester Pupa róż i cienie Gosh

 My Beuty system Skin Moisturizer. JUż zaczęłąm łykać, zobaczymy czy skóra jakkolwiek się zmieni.

Koszulka Takko, jedyny zakup ubraniowy. Na wyprzedaży 15,99zł, poprzednią fioletową kupiłam w regularnej cienie. Z działu młodzieżowego.





niedziela, 7 lipca 2013

W mojej przepastnej szafie i toaletce swoje miejsce znalazły również... - Nowe zdobycze

Przedstawię pokrótce kosmetyki które trafiły do mnie w końcówce czerwca.

Z Oeparol poznałam się już jako nastolatka, wtedy bardzo pasowały mi ich produkty, jestem ciekawa jak będzie teraz. Płyn micelarny ciekawi mnie najbardziej.


Bioderma, Sebium Global Krem przeciwtrądzikowy o globalnym działaniu i Żel Sebium. Moja cera ostatnio wariuje, ciekawa jestem efektów, szczególnie kremu.




Pędzel Kabuki Powder Brush.
Wet'n Wild od http://kolorowypieprz.blogspot.com/

Dziękuję :)




























Nowość Tisane, pomadka SunTime z SPF 30. Dodatkowo kilka próbek, balsam do paznokci pójdzie najszybciej w ruch.




Palmer's miałam okazję poznać jeszcze kiedy były niedostępne w Polsce. Uważam że to fenomenalne produkty, myślę że i przy tych się nie rozczaruję. Miniaturki są urocze, skradły moje serce.


Stenders , 24-karatowy Złoty Żel pod prysznic. Samo opakowanie robi wrażenie. Cała seria posiada podobne.

Nie mogę się napatrzeć :)



















Yoskine.
Łagodzący tonik przeciwzmarszczkowy. Cera sucha, wrażliwa i naczynkowa.  Jestem go bardzo ciekawa, bez toniku w pielęgnacji ani rusz.

Mikrodermabrazja.
Szafirowy peeling przeciwzmarszczkowy. Cera normalna i mieszana.
Jedno opakowanie jest już w użyciu. Tak inny od dotychczas używanych peelingów, drobno zmielony, a tak skuteczny.

















Zestaw Wella.

Luksja, nowość Care Pro. Żele ze składnikami balsamu do ciała. Super pachną :)


Na lipiec nakładam szlaban na zakupy.
Gdzieś widziałam na jakimś blogu wpis, o przeżyciu za 50zł, w sensie kosmetycznych zakupów. Może warto spróbować?