środa, 4 marca 2015

Wyprzedażowe zakupy z szafy Essence.

Dziś krótka notka na szybko, bo choć publikuję zbiorczo wszystkie zakupy zaraz po zakończeniu miesiąca, postanowiłam zrobić mały wyjątek. Tym razem trzeba działać od razu, a okazja jest godna uwagi.

Od poniedziałku w Hebe pojawiły się obniżki przy wybranych produktach Essence, są to zapewne kosmetyki które będą zastąpione nowościami, robiące miejsce innym.

Ceny przy tych produktach są obniżone do 3,99zł za sztukę.

Sama zdecydowałam się na:


Cienie z serii Metal Glam zawsze mnie ciekawiły, z kolorów które objęła promocja, najbardziej odpowiadał mi fiolet. Dorzuciłam też paletkę pastelowych cieni All about Candies, na dolnej powiece takie jasne kolory idealnie podkreślą wewnętrzny kącik.
Baza matująca za 3,99zł - warto wypróbować. 
Eyelinery w wariancie shine i matt, zawsze się przydadzą.

Oprócz tych kosmetyków objęte promocją były również niektóre lakiery do paznokci, błyszczyki, podkłady w wybranych kolorach, te jednak mniej mnie interesowały.


Systematycznie  podobne akcje obowiązują również przy szafie Catrice, jednak wtedy ceny tych kosmetyków to 7,99zł.


Korzystajcie póki kosmetyki nie są jeszcze mocno przebrane.

wtorek, 3 marca 2015

Tołpa. Spa bio. Harmony. Sól borowinowa

Sole do kąpieli pojawiają się w mojej łazience regularnie, sięgam po nie wtedy, gdy mam ochotę na relaks, odprężenie, jak również poprawę stanu mojej skóry.
Niektóre fundują mi wodę w intensywnym kolorze, jeszcze inne niesamowity zapach, bywa i tak, że niosą ze sobą walory pielęgnacyjne.

Jedną z soli jaką ostatnio kupiłam, była Sól borowinowa marki Tołpa, z serii spa bio, harmony


Owszem widywałam ją wcześniej, jednak dopiero spora promocja skusiła mnie do zakupu.

Decyzji nie żałuję, myślę że przy okazji kolejnych, podobnych akcji, znów się na nią zdecyduję.



Pierwsze o czym warto wspomnieć, to zapach tej soli. Na odwrocie opakowania, możemy się dowiedzieć, że zawdzięczamy go olejkom eterycznym z drzewa różanego, ylang-ylang, szałwii i bergamotki.

Trudno mi jednoznacznie określić co wybija się na pierwszy plan, niemniej jednak zapach jest bardzo odprężający, intensywny, zielony i świeży. Nie męczy tutaj chemia, słodkie aromaty, ot czysta natura.

Sól nie barwi wody, pozostawia za to skórę miłą i gładką w dotyku, nie ma obaw że spowoduje jej wysuszenie, czy też podrażnienie.

Miła odmiana od olejków i płynów do kąpieli, świetna odskocznia i relaks, po męczącym, pełnym stresów dniu.



Warto od czasu do czasu zafundować sobie taką odprężającą kąpiel.

Saszetka to koszt 7,99zł - 8,99zł myślę że można sobie czasem pozwolić na taki jednorazowy wydatek.

poniedziałek, 2 marca 2015

Zakupy z miesiąca lutego 2015r

Luty choć krótszy, obfitował w zakupy. Niektóre z nich to drobnostki, nie ominęły mnie jednak i większe wydatki.

Zdjęcia są ułożone w miarę chronologicznie, staram się robić je na bieżąco, by nic mi nie umknęło.


W Hebe dokupiłam brakujące kolory cieni Catrice Liquid Metal, są to jedne z nowszych 100 i 110, do koszyka dorzuciłam też odżywkę do rzęs Eveline, którą będę stosować pod tusz, korzystałam przy tym z akcji 2+1 za grosz. Antyperspiranty są dla drugiej połowy, kosztowały coś koło 3,29zł.


Podobna oferta 2+1 za grosz dotyczyła również pielęgnacji wybranych marek, trudno było się więc oprzeć okazji gdy micel Garnier objęty był już jedną promocją i połączył się z kolejną.
Zestaw pędzli Econture, był dość spontanicznym zakupem. Samo podobne etui kosztuje 19,99zł, a tu z pędzlami kosztowało 34zł, może nie wszystkie są dla mnie, ale niektóre z pewnością mi posłużą.
Pędzel do cieni Elite - 8zł z hakiem. Włosie jest miłe, nie drapie, myślę że się polubimy na dłuższą metę. Purederm Arbutin Essence Mask - niecałe 5zł, zobaczymy jak się spisze.



Takko - bluza z wyprzedaży, jej cena to około 30zł.


Uwielbiane przeze mnie koszulki z Takko, na wyprzedaży po 9,99zł



Spełnione marzenie w postaci palet Vipera. Niesamowicie pomocne w organizacji kosmetyków kolorowych.



W Hebe udało mi się kupić kolejny pędzel Sense&Body do pudru, za cenę 14,99zł nic go nie pobije, a jeden to dla mnie za mało.
Mała kosmetyczka, idealna do torebki - ok. 11zł



Płyn Elmex za niecałe 17zł, to zastępstwo zużytego Listerine. Peeling i sól Tołpa kupione za 8zł, oba kosmetyki już zużyłam.



 Po latach wróciłam do balsamu do włosów  Capitavit. Zobaczymy jak się teraz sprawdzi - 7,90zł.



Nieplanowanym wydatkiem był kitowy obiektyw Canon, poprzedni odmówił współpracy. Autofocus zupełnie przestał działać, ponoć to dość częsta usterka przy tych obiektywach.
Wydatek boli, bo marzyłam raczej o zakupie takowego do makro, niestety życie spłatało mi figla.



Wizytownik Andrus zamówiłam na Allegro, idealnie pasuje do nowej torebki Słoń Torbalski, w podobnych kolorach.



Chusteczki Petal Fresh, Aloe Vera. 9,99zł za 60 chusteczek wydaje się być dobrą ofertą, obecnie w tej cenie można je kupić w Hebe. Nie byłabym sobą, gdybym od razu ich nie przetestowała, sprawdzają się dość dobrze, są grube, przyzwoicie nasączone, nie podrażniają.



Zestaw Meridol pasta + płyn kupiłam w Hebe za 26,99zł. Olejek Kneipp Kwiat Migdała, również pochodzi z tej samej drogerii w promocji kosztuje teraz 4,99zł.


W lutym udało mi się spełnić jedno z marzeń w postaci zakupu paletek Vipera, jestem z nich niesamowicie zadowolona, to jeden z lepszych zakupów w ostatnim czasie.

niedziela, 1 marca 2015

Projekt denko - luty 2015r

Luty już za nami, pora więc pożegnać się z pustymi opakowaniami, zebranymi w przeciągu minionego miesiąca.
Początkowo zakładałam że nie będzie tego dużo, miło się jednak zaskoczyłam.


Udało mi się zużyć sporo kosmetyków do pielęgnacji ciała i to od nich zacznę:


- Farmona. Olejek do kąpieli. Zimowe noce - to jedna z limitowanych, sezonowych edycji olejku. Ładny zapach, ale bardzo subtelny. Przyjemna piana, którą bardzo lubię, gdyby tylko zapach był mocniej wyczuwalny, zdecydowałabym się na zakup na zapas.
- Farmona. Energia pomarańczy. Olejek do kąpieli. Klasyka w ofercie marki, o jakże pięknym i intensywnym zapachu tego owocu. Z uporem maniaka omijałam ten wariant, a tu takie miłe zaskoczenie. Pojawi się u mnie z pewnością jeszcze nie raz.
- Original Source. Lime i Chocolate&Mint. Nie przepadam za żelami tej firmy, a jednak teraz z przyjemnością ich używałam. Warto czasem spróbować czegoś jeszcze raz, by móc zmienić zdanie.
- Kneipp. Pielęgnujący olejek do kąpieli. Kwiat migdała. Jedwabna skóra. Kolejne opakowanie, które zapewnia mi przyjemną kąpiel, bez cienia wysuszenia skóry. W zapasie następne opakowanie kupione w promocji za 4,99zł. recenzja
- Venus. Pianka do golenia. Nigdy więcej takich bubli, piana nie trzyma się skóry, golenie przy jej udziale to mordęga. 
- Dermedic, Hydrain3 Hialuro. Koncentrat balsamu nawadniający skórę. Skóra sucha, bardzo sucha i odwodniona. Kolejna tuba tego kosmetyku, w okresie wzmożonego wysuszenia skóry, muszę posiłkować się aptecznymi balsamami. recenzja

- Revalid, krem do rąk. Bardzo dobry krem do rąk, szkoda że z jego dostępnością jest dużo gorzej.
- L'Occitane. Krem do rąk Róża Pustyni. Pięknie pachnie, dość szybko się wchłania, szkoda tylko że kremy te są tak drogie, biorąc pod uwagę ich niewielką pojemność.
- Balea, sól do kąpieli. Uwielbiam takie umilacze kąpieli.
- Tołpa. Spa bio. Harmony. Sól borowinowa. Uprzyjemnia kąpiel, daje również niesamowite odprężenie po całym dniu.
- Tołpa. spa bio. Anti stress. Peeling borowinowy. Niezawodny mistrz złuszczania martwego naskórka. Jego moc może konkurować tylko z peelingiem solnym Greenland. recenzja
- próbki: Eucerin, dr Irena Eris, BingoSpa, Pat&Rub
- babeczka do kąpieli z Biedronki, przyjemny zapach.


- Listerine. Zero - smak znośny, uczucie odświeżenia dość dobre. Jest na tyle delikatny że nie wypala dziąseł jak inne warianty.
- Casting Creme Gloss. Mroźne Mochaccino 613. Niestety nie do końca odpowiadał mi ten kolor, wpada w rude tony i nie przykrył tak dobrze odrostów jak inne, wcześniej używane kolory. Odżywki z tych farb nie mają sobie równych.
- Syoss. Restore. 10 in 1. Super odżywka w sprayu. Moje włosy bardzo się z nią polubiły, ułatwia bowiem rozczesywanie, nabłyszcza i pozostawia włosy sypkie i miękkie. recenzja



- Lirene. Pielęgnacja oczyszczająca. Żel nawilżający do mycia twarzy. Jeden z moich ulubieńców, zużyłam z pewnością kilkanaście opakowań i z pewnością kupię kolejne.
- KTC. Rose Water. Tutaj z kolei powrotu nie planuję, niestety ta woda różana nie jest dla mnie. Zupełnie rozmija się z moimi obecnymi potrzebami.
- Tami. Płatki po raz kolejny. Bardzo je lubię, sprawdzają się u mnie równie dobrze jak te droższe.
- Stiefel. Physiogel. Krem nawilżający do twarzy. Dla wrażliwej i suchej skóry okazuje się pomocny w codziennej pielęgnacji.
- Płyny micelarne: Tołpa Dermo Face. Physio, BeBeuty, oraz Vichy. Wszystkie dobrze się sprawdzały, nawet Tołpa która kiedyś używana powodowała pieczenie, teraz dobrze współpracowała, bez żadnych zgrzytów. Miłym zaskoczeniem jest również BeBeauty, skutecznie rozprawiał się z makijażem.
- Purederm. Kolagenowa maseczka pod oczy. Używam z dużą regularnością. Posiadany spory zapas, wystarczy mi na rok. recenzja
- Yasumi. Konjac Sponge. Gąbki towarzyszą mi każdego dnia. Kolejna już w użyciu.
- Lierac. Premium Serum. Szału nie robi, widać nie jest dla mnie.
- próbki Bandi. Gold Philosophy. Serum Korygujące - uwielbiam!
baza pod makijaż Sephora - stała się również moim ulubieńcem, na całe szczęście mam kilka próbek.
- Miniatura zapachu Diesel. recenzja
- próbka podkładu mineralnego Pixie Vanilla Delight - o pół tonu niestety dla mnie zbyt jasny.
- cienie Une, buble totalne. recenzja


To już wszystko, sporo pustych opakowań mi się uzbierało, dużo tu moich ulubieńców, które z pewnością jeszcze nie raz zobaczycie.

Znacie te produkty, może są wśród nich Wasi ulubieńcy?