czwartek, 19 lutego 2015

Une, brzydsza siostra Bourjois. Rzut okiem na ich cienie, bo na oko ich nie rzucę.

W zamierzchłych czasach, a może wcale nie tak odległych, całe dnie siedziałam w nosem w monitorze, wyszukując różne dziwne, mało znane kosmetyki, które w moim rozumieniu, może warto było poznać i mieć je w posiadaniu. Wśród takich zakupów w ciemno, szczególnie fatalnym wyborem, był zakup cieni marki Une, pokrewnej linii firmy Bourjois.

Bourjois darzę miłością szczerą, niesłabnącą i wiecznie gorącą, jednak kontakt z cieniami Une, podziałał na mnie jak kubeł zimnej wody. Wcale się nie dziwię, że nie chcieli wypuszczać takich bubli pod szyldem swojej głównej i lubianej przez wiele osób marki.

Filozofia marki Une opiera się na trochę innych założeniach, kosmetyki mają składać się od 98 do 100% ze składników naturalnych i organicznych. Zamysł zacny, ale oprócz teorii, kosmetyk musi działać i spełniać swoje role, a jak nietrudno wywnioskować po moim wstępie, daleko im do ideału.


Zdecydowałam się na wersje testerowe, dorzuciłam je do innych zakupów na Allegro, koszt nie był wielki, a ochota przetestowania kolejnych cieni ogromna.
Pamiętam że google grafika nie była wtedy zbyt pomocna przy wyszukiwaniu swatchy tych kosmetyków, marne, pojedyncze zdjęcia, musiałam więc zaryzykować.

Wybór padła na dwa cienie z serii Nude N09 i N13, oraz dwa Sfumato S13 i S23.

Każde z nich inne i na swój sposób beznadziejne.

Cienie z serii Nude, mogą kusić brązami w różnych tonacjach: chłodniejsze, cieplejsze, jasne i ciemne, dla każdego coś dobrego. Niestety tak jest tylko na zdjęciu. Cienie te mają lekko kremową konsystencję, nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby nie to że okrutnie się mażą, smużą i robią niewyobrażalne prześwity, których nie sposób zakryć (zdjęcie o dziwo nie chce tego pokazać, ale i mazane palcem cienie, trochę inaczej się zachowują). Cienie te mają tendencję do nierównomiernego rozkładania się koloru, więc plamy na powiece są nieuniknione.
Robiłam kilka podejść, na bazie, bez bazy, z pudrem i bez, mankamenty próbowałam tuszować innymi cieniami - zyskiwałam jedynie posklejane, ciężkie od nadmiaru mazi oko. Do tego niezależnie od sposobu aplikacji i przygotowania samej powieki, cienie szybko zaczynały się rolować i zbijać w załamaniu, a powieka wyglądała na tłustą. Tutaj nawet moja niezawodna baza Lumene wyciągała kopyta i nie była w stanie podciągnąć ich średniego poziomu, nie mówię że na wyżyny, ale do jako takiej użyteczności.

Sfumato to już inna konsystencja, ale taka sama porażka. Tutaj cienie są suche, zbyt suche, ze znikomą ilością pigmentu, który za nic w świecie nie chce przenieść się na powiekę. Cóż z tego że kolorystyka w opakowaniu kusi, jak na powiece mam wyblakłe wspomnienie po smużce nijakiego koloru. Niestety są to popłuczyny po tym, co widać w opakowaniu.



Na całe szczęście kupiłam tylko te cztery kolory, które nigdy nie przysłużyły się do wykonania ładnego makijażu. Zdjęcia zrobiłam kilka miesięcy temu, dawałam im szansę od tego czasu wielokrotnie, na nic jednak moje wysiłki.
Wyrzucę je teraz z wielką ulgą, niech nie zajmują miejsca w szufladzie.
Straciłam ochotę na poznawanie kolejnych kosmetyków Une, te przekreśliły wszystko.


Słyszałyście o tej marce, może któraś z Was miała z nimi styczność?

11 komentarzy:

  1. One nawet na zdjęciach na skórze wyglądają źle :D
    Une nie znam ale swego czasu kusił mnie ich podkład w którejś z internetowych drogerii. Dobrze, że odpuściłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja straciłam ochotę na poznawanie tej marki.

      Usuń
  2. Dokładnie, na zdjęciach nie wyglądają aż tak źle, a jednak są do niczego. Pierwsze słyszę o tej firmie, ale z tego co widzę, nie ma co żałować :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że źle sprawdzają się na powiekach . kolory są ładne

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo lubiue podkłądy mineralne une:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mogłabyś je porównać do jakiegoś produktu innej marki?

      Usuń
  5. Nie wyglądają za ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam o tej marce. Szkoda, że takie kiepskie. Na pewno nigdy nie kupię

    OdpowiedzUsuń
  7. co za buble !cieszę się, że nie miałam z nimi do czynienia :)
    swojego czasu UNE miało swoją szafę w drogerii Superdrug, ale szczerze mówiąc kosmetyki nie wyglądały szczególnie interesująco, więc omijałam ją bez większego zainteresowania. po dość krótkim czasie szafa zniknęła

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam o tej firmie, ale cienie widać, nie warte zachodu ;)

    OdpowiedzUsuń