niedziela, 1 lutego 2015

Projekt denko - styczeń 2015r

Styczeń zaskoczył mnie ogromnym denkiem, nie spodziewałam się aż takiego poziomu zużyć. Miło jednak widzieć efekty odgruzowywania się z nadstanów. 

Tym razem starałam się inaczej zaprezentować puste opakowania, już wystarczająco długo mogliście podziwiać mój dywan. Mam nadzieję że to będzie miła odmiana.


Przejdźmy do rzeczy.



Najliczniejszą grupą zużyć jest pielęgnacja ciała, tutaj produkty schodzą jak woda.


- Tołpa. Dermo Body. Peeling antycellulitowy 3w1. Super zdzierak, który rewelacyjnie wygładza skórę, pomaga skutecznie pozbyć się martwego naskórka. Wystarcza tylko na dwa użycia, co przy cenie 7,99zł nie jest bardzo ekonomiczne, ale i tak raz na jakiś czas będę do niego wracać. recenzja
- Venus. Płyn do higieny intymnej. Dobry, jednak nie ma szału. Najbardziej w tej kwestii pasował mi w minionym roku płyn Tołpa.
- Farmona. Olejek do kąpieli o zapachu wiśni. Delikatny zapach, przyjemna piana, ale te masywne, szklane opakowania zaczynają mi trochę przeszkadzać. Korek wiecznie ubrudzony, trzeba uważać by butelka się nie wyślizgnęła. Niemniej jednak w ogólnym rozrachunku jestem na TAK.
- Tutti Frutti. Karmel & Cynamon. Peeling do mycia ciała. Przyjemny, choć może nie do końca jako peeling, bardziej jako żel, niestety zapach był trochę męczący na dłuższą metę.
- Grace Cole, masło do ciała - przyjemne, jednak tutaj zapach mógłby być bardziej intensywny. Walory pielęgnacyjne średnie niestety.
- Lierac. Próbka olejku z serii Sensorielle w nowej wersji zapachowej. To odkrycie minionego miesiąca. Żałuję że wypróbowałam tak późno, na allegro chwilę wcześniej był sprzedany egzemplarz za niecałe 40zł. Sama nie wiem czy polować na olejek, wodę. Nie miałam też nigdy balsamu z podstawowej wersji zapachowej.
- Lierac. Sensorielle żel o zapachu białych kwiatów. Uwielbiam po stokroć uwielbiam! Ten obłędny zapach, gęsta konsystencja, aromat białych kwiatów który zostaje na skórze. Esencja luksusu w wieczornej kąpieli. recenzja
- Bioderma. Atoderm Creme. Kolejne odkrycie minionego miesiąca! Rewelacyjny natłuszczający balsam do ciała, w czasie ekstremalnego wysuszenia naskórka był niezastąpiony. Będzie recenzja, bo następne opakowanie już na półce. Moja mama też go uwielbia.
- Avene. Cold Cream. Krem do rąk, najlepszy z możliwych. Szybko się wchłania, koi podrażnioną i zaczerwienioną skórę. Tylko tuba niezbyt wygodna, bo trzeba sporo siły wy wycisnąć końcówkę. recenzja
- Alverde. Olejek z paczulą i czarną porzeczką. Natłuszczenie skóry i zapach na plus. recenzja
- Kneipp. Perełki do kąpieli. Królowa Nocy - barwiły wodę na fioletowo, do tego ten cudowny zapach.
Wariant Stressfrei - zapach może ładny, ale kolor wody nie do końca mi odpowiadał, wmawiałam sobie że to kolor Kaskady z czasów dzieciństwa, ale mało skutecznie.
- Próbki kremów do rąk i balsamów - bez zachwytów.


Pielęgnacja włosów:


- próbki odżywczego szamponu Elisse - był w porządku.
- Nacomi. Olej Kokosowy, zużyłam na włosy, jednak bardziej wolałam jego odpowiednik innej marki.
- Eva. Odżywka do włosów lawendowa. Przyjemny zapach, spełniła też obietnice producenta. Obyło się jednak bez zachwytów.
- Naturalhair szampon. Szału nie było, a opakowanie tak męczące, że będę takowe omijać szerokim łukiem.
- Wcierka Jantar. Byłam zadowolona, jednak zużyłam tylko jedno opakowanie, więc o widocznych efektach trudno mówić.
- Miniatury Farouk. Szampon i odżywkę stosowało mi się z przyjemnością, jednak ceny są wysokie, nie kupię więc ponownie. Jest masa innych produktów o podobnym działaniu i niższej cenie.
- odżywka z farby Casting - są rewelacyjne


Pielęgnacja twarzy:


- Verona. Tonik do twarzy, który rewelacyjnie zmywał makijaż. Niestraszne były mu mocne makijaże oczu. Perełka za 8zł z hakiem.  recenzja
- Bandi. Gold Philosophy. Serum korygujące. Była przez wiele miesięcy moim ulubieńcem, stosowałam ją jako bazę pod makijaż. Mimo wysokiej ceny kupię kiedyś ponownie. Wygładza, przedłuża trwałość makijażu, nie zapycha porów. recenzja
- Flavo C maska peel-of, do tej pory mam mieszane uczucia. Cena skutecznie odstrasza od zastanawiania się nad ponownym zakupem. recenzja
- Purederm. Maseczka w formie płatków kolagenowych. Używam prawie każdego dnia, podczas robienia makijażu. Poprawia napięcie skóry pod oczami, nawilża i wygładza. Mam duuuży zapas.
- Purederm. Plastry oczyszczające na nos. Uważam je za uzupełnienie pielęgnacji, same sprawy nie załatwią, ale zawsze trochę pomogą.
- Avene. Krem pod oczy kojąco-łagodzący. Delikatny, można go stosować nawet przy bardzo wrażliwej skórze.Nadaje się pod makijaż, nie obciąża skóry. Zużyłam już 2, bądź 3 opakowania. recenzja
- Balsam do ust.
- Tami płatki, tanie i dobre.
- maseczki Tołpa. Amarantus i Stimular 40+. Obie lubię i mam już zapas. Świetnie nawilżają, koją, poprawiają napięcie skóry.  recenzja


Higiena jamy ustnej:


- Listerine. Fresh Burst. Strzeżcie mnie od tych alkoholowych zabójców. Nigdy więcej.
- Himalaya. Complete Care. Dobra, choć tak okrutnie brudzi szczoteczkę i ładowarkę że zaczynała mnie drażnić. Mam inne warianty, wypróbuję więc w swoim czasie.


Kolorówka. zużycia i wyrzutki:


Z całe tej zgrai na uwagę zasługują:
- Dax Cosmetics. Baza wygładzająca, lubiłam jej używać, na pewno w znacznym stopniu pomaga dłużej zachować makijaż w dobrym stanie.
- Lumene. Baza pod cienie. Ulubieniec roku. Mam kolejną w użyciu, a następną na zapas w szufladzie.
- masa tuszy, jedne lepsze, drugie gorsze. Kolorowe w małym stopniu dawały właściwą barwę.
- testerowe miniatury podkładów: Lumi był OK, ale nie utrzymywał się zbyt długo.


Zapachy wszelakie:


- Nina Ricci. Belle de Minuit. Zapach jak marzenie. Piernikowy, korzenny, OBŁĘDNY. Na całe szczęście mam zapas. recenzja
- YC. Woski Remember When i Christmas Eve. Mimo że w tym drugim pokładałam wielkie nadzieje, to ten pierwszy bardziej odpowiadał mi intensywnością i zapachem.


Znacie któryś z tych kosmetyków?
 Czy sposób przedstawiania opakowań jest lepszy niż ten poprzedni?

16 komentarzy:

  1. zainteresował mnie balsam z biodermy, płatki pod oczy mnie uczuliły, a te na nos są super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebawem przysiądę nad recenzją tego balsamu, ale już teraz mogę go polecić tym, którzy borykają się z mocno wysuszoną skórą

      Usuń
  2. Ale spore zużycia, super:)
    Chyba niczego nie znamy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale gigantyczne denko :) wow super:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaskoczyła mnie ilość kolorówki :) wow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo z nich to wyrzutki, które się nie sprawdziły, bądź były zbyt pochopnym zakupem.

      Usuń
  5. Ojej, sporo :D A bazę chyba muszę kupić, zaraz po tym jak skończy mi się Avonowska :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kusi jeszcze ta z Sephory :)

      Usuń
    2. A już myślałam, że Urban Decay ;)

      Usuń
    3. Oj nie, ta nawet nie chodzi mi po głowie

      Usuń
  6. Fiu Fiu sporo tego jak na jeden miesiąc:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Spore denko :) Dużo kosmetyków wykończyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. uuu ileż tego! zwłaszcza ilość kolorówki ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja bardzo polubiłam ten peeling tutti frutti cynamon i karmel :) A muszę przyznać iż denko wprost gigant :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow ile kolorówki zużyłaś ;).

    OdpowiedzUsuń
  11. O mamo to jest dopiero ogromne denko :-)
    I ile kolorówki!

    OdpowiedzUsuń