Pędzle Ecotools to jedne z pierwszych, lepszej jakości pędzli, które pojawiały się u mnie w domu. Łatwy dostęp, przystępne w większości ceny, zachęcają do zakupu.
Na plus działają pochlebne opinie, czytane w sieci, które w całej rozciągłości popieram.
Kwestią czasu był zakup jednego z droższych pędzli tej marki.
Jego cenę tłumaczy wielkość, oraz jakość znana mi z wcześniej kupionych i używanych już od dawna pędzli.
Pędzel 1229 do Bronzera jest ogromny, jego wielkość nie każdemu będzie odpowiadać.
Za to włosie jest idealnie miękkie i miłe w dotyku. Pędzel jest solidnie wykonany, po wielu praniach nadal pozostaje niezmieniony, nie zauważyłam wpływu na miękkość włosia, jak i jego ilość.
Nie do końca jestem przekonana do aplikacji bronzera przy pomocy tego pędzla, ostatecznie wolę ten kosmetyk nakładać pędzlem bardziej precyzyjnym, węższym i mniejszym.
Po pędzel Ecotools sięgam więc tylko wtedy, gdy chcę rozetrzeć jego granice, jeśli są zbyt ostre.
Kiedy nakładałam bronzer tym pędzlem, efekt nie zawsze mnie satysfakcjonował, łatwo o brązowe plamy na całych policzkach, o różnym natężeniu koloru.
Może brak mi techniki, wprawy, czy też talentu, ale w mojej ręce pędzel ten nie do końca okazuje się narzędziem pomocnym przy nakładaniu kosmetyku, potrafi za to korygować, poprawiać błędy i niedociągnięcia.
Potrafiłabym się bez niego obejść, cieszę się więc, że udało mi się go kupić w okazyjnej cenie 29,99zł w Tk Maxx.
Jakie pędzle Ecotools posiadacie i które lubicie najbardziej?
Jakim pędzlem nakładacie pudry brązujące?
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
piątek, 3 kwietnia 2015
Ulubieńcy pierwszego kwartału 2015r
Minął pierwszy kwartał 2015 roku, pora więc na niewielkie podsumowanie, docenienie oficjalnie tego, co umilało mi dnie, tygodnie i miesiące.
Kosmetycznie jest kilka nowości, są jednak i stali bywalcy.
Kolorowy świat należał do cieni Catrice, Liquid Metal, potrafią dopieścić każdy makijaż, dają efekt opalizującej tafli, jest więc blask, ale bez drobinek.
Na powiekach często gościły również cienie: Peggy Sage Gris Mutin, oraz Bourjois.
Dodatkowo uzupełnieniem makijażu oczu były kolorowe kreski, tutaj świetnie spisywały się eyelinery Max Factor, oraz Kiko w kolorze 110.
Jeśli makijaż oka, to nie mogę pominąć pędzli Maestro, w każdym makijażu oka wykorzystywałam - 710 rozmiar 4 i 6 - TAK, potrzebuję kolejnych ich egzemplarzy, o TAK! Mieć je muszę!
Makijaż twarzy to nieśmiertelne Bourjois, Healthy Mix, jednak dla idealnego koloru musiałam łączyć 51 i 52, z niewielką przewagą tego jaśniejszego. Jeśli mieszałam podkłady decydowałam się na nakładanie ich jajem Ebelin, gdyby tylko samo szło się myć, nazwałabym je ideałem ;)
Rozświetlacze pozwalały zyskać zmęczonej twarzy zdrowego wyglądu, na przemian z chłodniejszym LadyCode Bell. prym wiódł też rozświetlacz Peggy Sage w kolorze Peche (o nim niebawem).
W pielęgnacji swoim zapachem i działaniem rozpieszczało mnie Masło Green Pharmacy Drzewo hebaciane i Zielona Glinka.
Kąpiel należała natomiast zdecydowanie do żelu Stenders. Gardener of Feelings. Feel the Glamour! Żel pod prysznic z 24 karatowym złotem, przyjemny zapach, luksusowy, rozpieszczający.
Colyfine. Repair Complex to maska która w znaczny sposób poprawiała kondycję i wygląd moich włosów, jej działanie według mojej oceny jest niesamowite.
W obecnych ulubieńcach muszę wspomnieć też o kilku innych rzeczach.
W ostatnim czasie ogromną frajdę daje mi nowa torba, wymarzony Słoń Torbalski. Torba charakterystyczna, inna, o której myślałam już dobre kilka lat, nareszcie mam i już planuję kolejne.
Bardzo często, o ile nie codziennie, wokół szyi oplatam tę chustkę, z dominującym szarym kolorem, z czerwonymi i granatowymi kwiatami.
W wolnych chwilach oglądam Filmy Dokumentalne na vod.pl, wyczerpałam bowiem wszystkie źródła, gdzie mogłam oglądać filmy kryminalne. Nigdy mi się to nie znudzi.
Jeśli chodzi o YouTube i blogi, to tutaj odkryciem i ulubieńcem jest kanał i blog:
https://www.youtube.com/user/mademoisellezu/videos
http://www.zu-makeup.pl/
To osoba bardzo miła, ciepła i uśmiechnięta. Jest w niej jakaś pozytywna energia, a do tego mieszka chyba dość blisko mnie.
Kolejni ulubieńcy dopiero za 3 miesiące, może tym razem będzie więcej nowości i niespodzianek.
Co było Waszym największym ulubieńcem ostatnich 3 miesięcy?
Kosmetycznie jest kilka nowości, są jednak i stali bywalcy.
Kolorowy świat należał do cieni Catrice, Liquid Metal, potrafią dopieścić każdy makijaż, dają efekt opalizującej tafli, jest więc blask, ale bez drobinek.
Na powiekach często gościły również cienie: Peggy Sage Gris Mutin, oraz Bourjois.
Dodatkowo uzupełnieniem makijażu oczu były kolorowe kreski, tutaj świetnie spisywały się eyelinery Max Factor, oraz Kiko w kolorze 110.
Jeśli makijaż oka, to nie mogę pominąć pędzli Maestro, w każdym makijażu oka wykorzystywałam - 710 rozmiar 4 i 6 - TAK, potrzebuję kolejnych ich egzemplarzy, o TAK! Mieć je muszę!
Makijaż twarzy to nieśmiertelne Bourjois, Healthy Mix, jednak dla idealnego koloru musiałam łączyć 51 i 52, z niewielką przewagą tego jaśniejszego. Jeśli mieszałam podkłady decydowałam się na nakładanie ich jajem Ebelin, gdyby tylko samo szło się myć, nazwałabym je ideałem ;)
Rozświetlacze pozwalały zyskać zmęczonej twarzy zdrowego wyglądu, na przemian z chłodniejszym LadyCode Bell. prym wiódł też rozświetlacz Peggy Sage w kolorze Peche (o nim niebawem).
W pielęgnacji swoim zapachem i działaniem rozpieszczało mnie Masło Green Pharmacy Drzewo hebaciane i Zielona Glinka.
Kąpiel należała natomiast zdecydowanie do żelu Stenders. Gardener of Feelings. Feel the Glamour! Żel pod prysznic z 24 karatowym złotem, przyjemny zapach, luksusowy, rozpieszczający.
Colyfine. Repair Complex to maska która w znaczny sposób poprawiała kondycję i wygląd moich włosów, jej działanie według mojej oceny jest niesamowite.
W obecnych ulubieńcach muszę wspomnieć też o kilku innych rzeczach.
W ostatnim czasie ogromną frajdę daje mi nowa torba, wymarzony Słoń Torbalski. Torba charakterystyczna, inna, o której myślałam już dobre kilka lat, nareszcie mam i już planuję kolejne.
Bardzo często, o ile nie codziennie, wokół szyi oplatam tę chustkę, z dominującym szarym kolorem, z czerwonymi i granatowymi kwiatami.
W wolnych chwilach oglądam Filmy Dokumentalne na vod.pl, wyczerpałam bowiem wszystkie źródła, gdzie mogłam oglądać filmy kryminalne. Nigdy mi się to nie znudzi.
Jeśli chodzi o YouTube i blogi, to tutaj odkryciem i ulubieńcem jest kanał i blog:
https://www.youtube.com/user/mademoisellezu/videos
http://www.zu-makeup.pl/
To osoba bardzo miła, ciepła i uśmiechnięta. Jest w niej jakaś pozytywna energia, a do tego mieszka chyba dość blisko mnie.
Kolejni ulubieńcy dopiero za 3 miesiące, może tym razem będzie więcej nowości i niespodzianek.
Co było Waszym największym ulubieńcem ostatnich 3 miesięcy?
czwartek, 2 kwietnia 2015
Zakupy z miesiąca marca 2015 r.
W marcu pieniądze przelatywały mi przez palce. Narastająca ilość innych wydatków, zmuszała mnie do ograniczeń, chociaż muszę przyznać, tych zakupów miało być zdecydowanie mniej.
Oby kolejne miesiące przynosiły coraz to mniejsze szaleństwa zakupowe.
Przejdę jednak do rzeczy, by szybciej mieć to z głowy. Kac moralny rośnie od samego patrzenia na te zdjęcia.
Kilka razy w roku w szafach Essence można upolować kosmetyki w obniżonej cenie - 3,99zł za sztukę. Wybrane produkty są wycofywane ze sprzedaży, a że jestem łasa na takie akcje, to wzięłam kilka kosmetyków na wypróbowanie.
Następne zakupy były po części koniecznością - płyn do jamy ustnej Meridol w zestawie z pastą 26,99zł, a w dużej mierze wynikały z chomiczej natury - promocyjne olejki do kąpieli Kneipp za 3,49zł/sztuka, olejki do kąpieli Green Pharmacy również w niższej cenie - 7zł z haczykiem.
Puder sypki Max Factor był w niezwykle okazyjnej cenie, a Aloes uwielbiam pić, ten wariant jest jednym z moich ulubionych (szkoda że na niego nie ma promocji).
Korzystając z nowej dostawy w Hebe, wykupiłam wszystkie olejki Kneipp jakie przyszły. Niska cena zachęciła mnie również do zakupu antyperspirantu w kulce Skin Love za 5,99zł. Co prawda za jedyne skuteczne uważam te apteczne, ale może w wolne dni, te bardziej spokojne, dla odmiany będę stosować ten.
Na mój adres domowy znów zaczęły przychodzić kartki pocztowe z ofertą stacjonarną sklepów Yves Rocher. Zdecydowałam się więc na żel o zapachu kawy, będzie to miły powrót, ten wariant jest cudowny, miałam go już wcześniej. Nowością na mojej półce jest natomiast żel o zapachu kwiatów wiśni, tego jeszcze nigdy nie miałam. Za żaden z kosmetyków nie zapłaciłam regularnej ceny.
Żel z o zapachu kawy wyniósł mnie 7,90zł, a krem do rąk wzięłam za 1 grosz, ten o zapachu kwiatu wiśni kosztował 11,95zł.
Odżywka Biovax to konieczność, coś w sprayu do pielęgnacji włosów muszę mieć, używam ich po każdym myciu. W promocji w Hebe 14,99zł.
Tk Maxx w tym miesiącu był moim ulubionym sklepem. To tam udało mi się kupić ten akrylowy organizer. Od razu po powrocie do domu zmieniłam trochę ustawienie kosmetyków na blacie. Teraz w szufladzie tego organizera trzymam kredki. Szklany kwiat trzyma moje gąbki do makijażu po myciu.
Organizer kosztował 69,99zł, kwiat 19,99zł.
Kilka dni po tym zakupie znalazłam w Tk Maxx inny organizer, też od razu wzięłam go do kasy, ciesząc się jak dziecko. W domu okazało się jednak że jest identyczny jak ten z Jysk, tylko inaczej opakowany i droższy. Skorzystałam jednak z możliwości zwrotu - dwa takie same nie są mi potrzebne, no chyba że drugi byłby sporo tańszy, wtedy byłby mile widziany. Przepłacać jednak nie lubię, więc inaczej rozdysponowałam tę gotówkę.
Po zwrocie produktu, wyszłam więc z Tk Maxx z żelem pod prysznic, wzorowanym chyba na Soap&Glory, zapach na pierwszy niuch przypomina tak samo Miss Dior Cherie, do tego dorzuciłam wazon w formie kielicha.
Peeling Skin Love z kartą Hebe kosztował 5,99zł. Za taką cenę mogę go wypróbować.
Na koniec większe zakupy, wszystkie produkty były jednak objęte promocją.
Maska do stóp marki L'Biotica dla mnie i drugiej połowy po 11,19zł, olejek do kąpieli let's celebrate 15,99zł.
Produkty Bell kosztowały łącznie 41,50zł, to efekt promocji 2+2 za 1 gr w Hebe.
O ile początek marca napawał optymizmem, tak w drugiej połowie ostro przesadziłam...
Za najlepszy zakup uznaję organizer, nie sądziłam że znajdę coś podobnego.
Oby kolejne miesiące przynosiły coraz to mniejsze szaleństwa zakupowe.
Przejdę jednak do rzeczy, by szybciej mieć to z głowy. Kac moralny rośnie od samego patrzenia na te zdjęcia.
Kilka razy w roku w szafach Essence można upolować kosmetyki w obniżonej cenie - 3,99zł za sztukę. Wybrane produkty są wycofywane ze sprzedaży, a że jestem łasa na takie akcje, to wzięłam kilka kosmetyków na wypróbowanie.
Następne zakupy były po części koniecznością - płyn do jamy ustnej Meridol w zestawie z pastą 26,99zł, a w dużej mierze wynikały z chomiczej natury - promocyjne olejki do kąpieli Kneipp za 3,49zł/sztuka, olejki do kąpieli Green Pharmacy również w niższej cenie - 7zł z haczykiem.
Puder sypki Max Factor był w niezwykle okazyjnej cenie, a Aloes uwielbiam pić, ten wariant jest jednym z moich ulubionych (szkoda że na niego nie ma promocji).
Korzystając z nowej dostawy w Hebe, wykupiłam wszystkie olejki Kneipp jakie przyszły. Niska cena zachęciła mnie również do zakupu antyperspirantu w kulce Skin Love za 5,99zł. Co prawda za jedyne skuteczne uważam te apteczne, ale może w wolne dni, te bardziej spokojne, dla odmiany będę stosować ten.
Na mój adres domowy znów zaczęły przychodzić kartki pocztowe z ofertą stacjonarną sklepów Yves Rocher. Zdecydowałam się więc na żel o zapachu kawy, będzie to miły powrót, ten wariant jest cudowny, miałam go już wcześniej. Nowością na mojej półce jest natomiast żel o zapachu kwiatów wiśni, tego jeszcze nigdy nie miałam. Za żaden z kosmetyków nie zapłaciłam regularnej ceny.
Żel z o zapachu kawy wyniósł mnie 7,90zł, a krem do rąk wzięłam za 1 grosz, ten o zapachu kwiatu wiśni kosztował 11,95zł.
Odżywka Biovax to konieczność, coś w sprayu do pielęgnacji włosów muszę mieć, używam ich po każdym myciu. W promocji w Hebe 14,99zł.
Tk Maxx w tym miesiącu był moim ulubionym sklepem. To tam udało mi się kupić ten akrylowy organizer. Od razu po powrocie do domu zmieniłam trochę ustawienie kosmetyków na blacie. Teraz w szufladzie tego organizera trzymam kredki. Szklany kwiat trzyma moje gąbki do makijażu po myciu.
Organizer kosztował 69,99zł, kwiat 19,99zł.
Kilka dni po tym zakupie znalazłam w Tk Maxx inny organizer, też od razu wzięłam go do kasy, ciesząc się jak dziecko. W domu okazało się jednak że jest identyczny jak ten z Jysk, tylko inaczej opakowany i droższy. Skorzystałam jednak z możliwości zwrotu - dwa takie same nie są mi potrzebne, no chyba że drugi byłby sporo tańszy, wtedy byłby mile widziany. Przepłacać jednak nie lubię, więc inaczej rozdysponowałam tę gotówkę.
Po zwrocie produktu, wyszłam więc z Tk Maxx z żelem pod prysznic, wzorowanym chyba na Soap&Glory, zapach na pierwszy niuch przypomina tak samo Miss Dior Cherie, do tego dorzuciłam wazon w formie kielicha.
Peeling Skin Love z kartą Hebe kosztował 5,99zł. Za taką cenę mogę go wypróbować.
Na koniec większe zakupy, wszystkie produkty były jednak objęte promocją.
Maska do stóp marki L'Biotica dla mnie i drugiej połowy po 11,19zł, olejek do kąpieli let's celebrate 15,99zł.
Produkty Bell kosztowały łącznie 41,50zł, to efekt promocji 2+2 za 1 gr w Hebe.
O ile początek marca napawał optymizmem, tak w drugiej połowie ostro przesadziłam...
Za najlepszy zakup uznaję organizer, nie sądziłam że znajdę coś podobnego.
środa, 1 kwietnia 2015
Projekt denko - marzec 2015r
Marzec, miesiąc który lubię z wielu względów, minął mi w ekspresowym tempie. Zanim się obejrzałam, był już ostatni jego tydzień, nie próżnowałam jednak przez wszystkie te dni, udało mi się zużyć wiele kosmetyków.
Oto one:
- Clarena. Hydro Hyaluronic Cream, miniatura 15ml, krem nawilżający który bardzo przyjemnie mi się używało. Niesamowitych efektów może nie było, ale miło zaskoczył, bo dość dobrze nawilżał.
- Tołpa. Dermo Face. Physio. Żel do mycia twarzy. To nie pierwsze opakowanie tego żelu u mnie, dobrze oczyszcza i odświeża, bez efektu wysuszenia i ściągnięcia.
- Oeparol. Hydrosense. Płyn micelarny do demakijażu. Koszmar jakich mało, piekł, szczypał, a tak liczyłam na dobre działanie recenzja
- Carmex w słoiczku. Uwielbiam, mam kolejne opakowanie. Mój obowiązkowy produkt do pielęgnacji ust.
- Oeparol. Pomadka Ochronna do ust Mango. Do codziennego używania sprawdzała się całkiem dobrze, ładnie zabezpiecza usta i nabłyszcza - recenzja
- Marion. Bibułki matujące. Dobre, myślę że z braku J&J kupię kiedyś ponownie.
- Orginal Source, żel pod prysznic. Przyjemny w stosowaniu, ale szybko się kończy. Są najbardziej niewydajnymi produktami do kąpieli jakie znam.
- Bielenda. Olejek do kąpieli. Vitality. Uwielbiam te olejki, za pianę, za zapach i za okazyjne ceny w jakich je upolowałam.
- Venus pianka do golenia, koszmar i bubel. Skóry się nie trzyma, nie chce rozprowadzić się na skórze i znika w mgnieniu oka, nie mówiąc żeby cokolwiek ułatwiała.
- Casting farba do włosów. 513 Mroźne Trufle. To moje ulubione farby, ale niestety mam wrażenie że ich jakość się zepsuła.
- L'Occitane. Szampon, odżywka i maska do włosów. Ładne zapachy, ale jakość produktów różna, jedne polubiłam bardziej, inne mniej - recenzja
- Colyfine. Repair Complex - maska do włosów, świetny kosmetyk, będę chciała kupić ją ponownie - recenzja
- Dove. Odżywka do włosów Nourishing oil care. Dobra odżywka, za niską cenę.
- Masło do ciała Green Pharmacy. Drzewo herbaciane i Zielona glinka. Przepiękny zapach, używanie go było niesamowitą przyjemnością - recenzja
- Dove, Krem do ciała Beauty Blossom - przyjemne, ale ja za pielęgnacją ciała Dove jakoś nie przepadam, choć nie znam wszystkiego. Krem dość długo się wchłaniał, na całe szczęście było to małe opakowanie.
- L'Occitane, krem do rąk, klasyka gatunku, przyjemny w użytkowaniu, dba o dłonie i sprawia że skóra staje się miękka. Niesamowicie drogi niestety, ale mam kilka w zapasie.
- Zepter miniatura kremu do rąk - niesamowicie wygładza skórę dłoni, mała próbka była świetna do kieszeni.
- Elmex płyn, smak był bardzo delikatny, aż za bardzo jak dla mnie. Będę dalej szukać swojego ideału.
- Lacalut pasta Activ Herbal, wolę jednak klasyczną Activ, wariant Herbal nie dawał takiego odświeżenia i czystości do jakiego przywykłam.
- Avene. XeraCalm A.D. Balsam w pojemności próbki, zdążył mnie jednak zauroczyć kojącym działaniem. Będę chciała kupić w przyszłości.
- Roc. Keops. Antyperspirant w kulce, jeden z bardziej skutecznych, szkoda że jest tak trudno dostępny.
- odlewki zapachów: Lalique Le Parfum, Serge Lutens Douce Amere, Wenge, próbki: Miss Dior Cherie Eau de Printemps, Be Delicious.
- tusze do rzęs, część to niestety wyrzutki, stały się zbyt suche by móc je dłużej poużywać. Na uwagę zasługuje jednak tani tusz My Secret 3 in 1, świetna szczoteczka, rozdzielenie i precyzja - recenzja
- Dermo Pharma maski - nawilżająca oraz liftingująca
- płatki Tami - są tanie i dobre
- maseczki: Tołpa Amarantus, Tołpa Stimular, Dermo Minerały
- próbki: Bandi Delicate Care, Kojący krem dla skóry tłustej - dobry, nawet bardzo.
Pixie Cosmetics pokład mineralny Creamy Natural - miłe doświadczenie.
Sporo tego, ilość zużywanych przeze mnie kosmetyków jest satysfakcjonująca. Trzymam się postanowienia, by nie mieć pootwieranych zbyt dużo żeli, szamponów, czy odżywek, bo wtedy trudniej mi nad tym wszystkim zapanować.
Nadal nie widzę światełka w tunelu, ale ogarniam pomału cały ten mój mały kosmetyczny świat.
Znacie te kosmetyki, miałyście może któryś z nich?
Oto one:
- Clarena. Hydro Hyaluronic Cream, miniatura 15ml, krem nawilżający który bardzo przyjemnie mi się używało. Niesamowitych efektów może nie było, ale miło zaskoczył, bo dość dobrze nawilżał.
- Tołpa. Dermo Face. Physio. Żel do mycia twarzy. To nie pierwsze opakowanie tego żelu u mnie, dobrze oczyszcza i odświeża, bez efektu wysuszenia i ściągnięcia.
- Oeparol. Hydrosense. Płyn micelarny do demakijażu. Koszmar jakich mało, piekł, szczypał, a tak liczyłam na dobre działanie recenzja
- Carmex w słoiczku. Uwielbiam, mam kolejne opakowanie. Mój obowiązkowy produkt do pielęgnacji ust.
- Oeparol. Pomadka Ochronna do ust Mango. Do codziennego używania sprawdzała się całkiem dobrze, ładnie zabezpiecza usta i nabłyszcza - recenzja
- Marion. Bibułki matujące. Dobre, myślę że z braku J&J kupię kiedyś ponownie.
- Orginal Source, żel pod prysznic. Przyjemny w stosowaniu, ale szybko się kończy. Są najbardziej niewydajnymi produktami do kąpieli jakie znam.
- Bielenda. Olejek do kąpieli. Vitality. Uwielbiam te olejki, za pianę, za zapach i za okazyjne ceny w jakich je upolowałam.
- Venus pianka do golenia, koszmar i bubel. Skóry się nie trzyma, nie chce rozprowadzić się na skórze i znika w mgnieniu oka, nie mówiąc żeby cokolwiek ułatwiała.
- Casting farba do włosów. 513 Mroźne Trufle. To moje ulubione farby, ale niestety mam wrażenie że ich jakość się zepsuła.
- L'Occitane. Szampon, odżywka i maska do włosów. Ładne zapachy, ale jakość produktów różna, jedne polubiłam bardziej, inne mniej - recenzja
- Colyfine. Repair Complex - maska do włosów, świetny kosmetyk, będę chciała kupić ją ponownie - recenzja
- Dove. Odżywka do włosów Nourishing oil care. Dobra odżywka, za niską cenę.
- Masło do ciała Green Pharmacy. Drzewo herbaciane i Zielona glinka. Przepiękny zapach, używanie go było niesamowitą przyjemnością - recenzja
- Dove, Krem do ciała Beauty Blossom - przyjemne, ale ja za pielęgnacją ciała Dove jakoś nie przepadam, choć nie znam wszystkiego. Krem dość długo się wchłaniał, na całe szczęście było to małe opakowanie.
- L'Occitane, krem do rąk, klasyka gatunku, przyjemny w użytkowaniu, dba o dłonie i sprawia że skóra staje się miękka. Niesamowicie drogi niestety, ale mam kilka w zapasie.
- Zepter miniatura kremu do rąk - niesamowicie wygładza skórę dłoni, mała próbka była świetna do kieszeni.
- Elmex płyn, smak był bardzo delikatny, aż za bardzo jak dla mnie. Będę dalej szukać swojego ideału.
- Lacalut pasta Activ Herbal, wolę jednak klasyczną Activ, wariant Herbal nie dawał takiego odświeżenia i czystości do jakiego przywykłam.
- Avene. XeraCalm A.D. Balsam w pojemności próbki, zdążył mnie jednak zauroczyć kojącym działaniem. Będę chciała kupić w przyszłości.
- Roc. Keops. Antyperspirant w kulce, jeden z bardziej skutecznych, szkoda że jest tak trudno dostępny.
- odlewki zapachów: Lalique Le Parfum, Serge Lutens Douce Amere, Wenge, próbki: Miss Dior Cherie Eau de Printemps, Be Delicious.
- tusze do rzęs, część to niestety wyrzutki, stały się zbyt suche by móc je dłużej poużywać. Na uwagę zasługuje jednak tani tusz My Secret 3 in 1, świetna szczoteczka, rozdzielenie i precyzja - recenzja
- Dermo Pharma maski - nawilżająca oraz liftingująca
- płatki Tami - są tanie i dobre
- maseczki: Tołpa Amarantus, Tołpa Stimular, Dermo Minerały
- próbki: Bandi Delicate Care, Kojący krem dla skóry tłustej - dobry, nawet bardzo.
Pixie Cosmetics pokład mineralny Creamy Natural - miłe doświadczenie.
Sporo tego, ilość zużywanych przeze mnie kosmetyków jest satysfakcjonująca. Trzymam się postanowienia, by nie mieć pootwieranych zbyt dużo żeli, szamponów, czy odżywek, bo wtedy trudniej mi nad tym wszystkim zapanować.
Nadal nie widzę światełka w tunelu, ale ogarniam pomału cały ten mój mały kosmetyczny świat.
Znacie te kosmetyki, miałyście może któryś z nich?
Subskrybuj:
Posty (Atom)





