środa, 8 maja 2013

Projekt denko - kwiecień 2013r

Lekko opóźnione denko, niejako celowo, później już niezależnie ode mnie.
Torba pełna pustych opakowań, a początkiem miesiąca myślałam, że nie będę miała co pokazać.

Tak oto prezentuje się całość:



I zaczynamy od kosmetyków do twarzy:


Champs de Provence, Delikatny żel do mycia, wodnisty, przelewa się przez palce, delikatnie ściąga skórę. Przeciwzmarszczkowa glinka wygładzająca z wyciągiem z owsa, żeńszenia i imbiru, podobnie jak inne wersje tych glinek po 10 minutach koniecznie trzeba ją zmyć, mocniejsze zaschnięcie glinki powoduje powstawanie czerwonych pręg na skórze,  które potrafią utrzymywać się godzinę, albo i dłużej, strasząc wyglądem uszkodzonego trwale naskórka. Więcej nie kupię

Rzucę od razu składy :)
























- Tołpa, Dermo Face, Płyn micelarny do mycia twarzy i oczu. Podrażnia, piecze, do oczu zupełnie nie polecam. Nie kupię więcej.
- Bioderma Sensibio H2O. Kocham i używam od lat. Kolejne opakowanie już w użyciu.
- 1 i 2 krok Clinique - próbki, użyłam poza domem, wydają się być zbyt agresywne, chociaż żel jako pomocnik wieczorny mógłby być ciekawy.
- L'Occitane, Immortelle, Cream Mask. Ma intensywny zapach, więc obawiałam się podrażnienia, jednak zapach zieloności i roślin nie przekłada się w tym przypadku na irytację mojej skóry. Wręcz przeciwnie, po zmyciu skóra była gładka i wypoczęta.
- Astor, Big Beautiful Boom, pomimo grubej szczotki sprawdza się dość dobrze, głęboki kolor, dobre rodzielenie
- Max Factor, Lash Extension Effect, malutka szczoteczka, jedna z ulubionych, idealna również do dolnych rzęs. Kupię ponownie w przyszłości.
- Clinique, Lash Power Extension Visible Mascara, malutka szczoteczka, dość dobry tusz. Jednak cena zbyt wysoka.
- Lily Lolo róż Candy Girl, zbyt dużo błyskotek w tym kolorze.
- Estee Lauder, Lucidity puder sypki w kolorze 06, nie miał końca, gdyż wzbogaciłam go w pewnym momencie o jedwabny puder Hauschka, idealny jasny odcień, super wykończenie. Z pewnością kupię ponownie.
- Blanx Med i BioRepair - miniaturki past, super oczyszczenie, zwłaszcza BioRepair będzie stanowić świetną alternatywę do Lacalut Activ.
- dr. Hauschka, Extra mocna miętowa pasta. Niestety nie oczyszcza tak jakbym tego chciała, zapewnia za to świeży oddech, jednak nie sięgnę ponownie.

Włosy:


Pantene Pro-V, Color Therapy, 3 Minutes Miracle Serum, recenzja.
Nie kupię ponownie.
- Olejek rycynowy, używałam do rzęs, jak również do włosów. Kupię ponownie
- Gloria Maska do włosów, odżywia, wygładza, jednak zużyłam jej już tyle, że zrobię sobie przerwę.

Gloria maska do włosów - skład

- Palmer's Bergamot Formula, kupiłam na Allegro, ale nie znalazłam zastosowania.
- Avene Ystheal+ pomimo iż to produkt pod oczy, zużyłam go na szyję i dekolt, niestety pod oczami mnie szczypał - miał być na zdjęciu z produktami do ciała, ale jak widać od początku lubi zmieniać swoje przeznaczenie.

Avene Ystheal+ krem pod oczy


Dłonie i stopy:


- Luksja, Lime, kolejne już opakowanie w ciągu ostatnich miesięcy, dla mnie nie pachnie limonką, a o wiele przyjemniej, kolejne opakowanie już czeka.
- Palmolive Mleko i Miód, super zapach, delikatność, mam sentyment do tej linii zapachowej, nie wysusza. Kupię ponownie.
- Soap&Glory, Hand Food, rewelacyjny krem do rąk, zapachem przypomina perfumy Miss Dior Cherie, jednak tak go oszczędzałam, by starczył na długie miesiące, że w końcu się rozwarstwił i tyle po przyjemności stosowania mi zostało.
- Inglot, wysuszacz do lakieru, kolejne już opakowanie, lubię za formę aplikacji pipetką. Następny już w użyciu.
- NailTek II, również kolejne opakowanie, jedyne dla mnie skuteczne odżywki do paznokci. Cały zestaw II czeka na swoją kolej.
- Neutrogena Deo do stóp, jakoś nie widzę zbytniej skuteczności takich produktów.

Ciało:

- Nair, Sensitive Cream, niestety nie zauważyłam skuteczności. Po wyznaczonym czasie, skóra zaczęła piec, a włosy jak były, tak zostały dalej. Nie polecam.
- Isana, Rasier Gel, Sensitiv, pewnie gdybym liczyła zużyte opakowania, to dobiłabym do setki już. Kolejny już w użyciu.
- Yves Rocher, żel brzoskwiniowy, nie wiem gdzie ta brzoskwinia, zapomnieli ją między tę chemię wpakować. Wysusza, nie jest zbyt wydajny.
- Dove, miniaturka żelu. Mieszane odczucia, nie przepadam za kremowymi żelami.
- Orginal Source, Chocolate and Mint. Piana do kąpieli Czekolada z miętą, pianę tworzy a i owszem, jednak zapachu poza butelką nie doświadczam, więc i przyjemność znikoma. Nigdy więcej.
- Garnier Body. Regenerujące Mleczko do ciała, kultowy dla mnie kosmetyk, zużyłam z pewnoścą z 10 opakowań. Może kiedyś jeszcze wrócę.

Zapachy:

Przykładam się do zużywania próbek, zajmują dużo miejsca, zwłaszcza te w kartonikach.
Górny rząd używałam w większą bądź mniejszą przyjemnością, dolny już zdecydowanie kręcąc nosem.


Nakrętki zdjęte, zaraz po wczorajszych zdjęciach oddane na zbiórkę.
Torba, już pusta, wróciła do szafy i walczymy od nowa.

15 komentarzy:

  1. sporo tego ci się nazbierało:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. A na półkach nadal jakby zbyt wiele

      Usuń
  3. Wow.. dużo tego ! Gratulacje !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszy mnie ubytek w kosmetykach

      Usuń
  4. Dodam jeszcze, że płyn do kąpieli Orginal Source, Chocolate and Mint uczula - mój mąż dostał wysypki. A żele pod prysznic tej firmy mają straszną, galaretowatą konsystencję i słabo się pienią, trzeba 1/5 opakowania żeby się dobrze wypucować :) Nie polecam.
    Jagoda

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeogromne denko ;) Wiele kosmetyków znam i lubię z Twojego denka ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. pokaźne denko :)
    miałam ten złotu tusz Astor, i ja byłam z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń