Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Denko. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 marca 2014

Projekt denko - luty 2014r

Spieszę z lekko opóźnionym denkiem, nie mogłam zabrać się za zrobienie zdjęć, a późne, wieczorne godziny ze względu na ciemności odpadają.

Miniony miesiąc nie był zbyt bogaty pod kątem zużyć, jednak mimo to ciągle do przodu. Trochę kosmetyków w tym miesiącu sięgnęło dna.

Oto one:


- Pantene, Seria Zdrowy Kolor, zarówno szampon i odżywka takie sobie, bez szału jeśli chodzi o działanie pielęgnacyjne, ot zwyczajne produkty jakiś są setki. Nie skuszę się ponownie, szukam czegoś, co będzie dawać widoczne efekty.
- Gliss Kur, Color Protect. Nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji włosów bez odżywek w sprayu, najczęściej to właśnie Gliss Kur mi towarzyszy. Jak zużyję dwie stojące w zapasie, sięgnę po wersję w czarnym opakowaniu. Ułatwiają rozczesywanie, ładnie pachną, nie obciążają włosów, pomagają mi zapanować nad baby hair.
- Fa, Silk&Magnolia, o ile inne wersje żeli Fa mnie rozczarowały, tak ta zapachowo mi odpowiada, nie zauważyłam wysuszenia skóry, dobrze oczyszcza i odświeża, przyjemnie się z niego korzystało.
- Orginal Source, Chocolate&Orange, zapach taki sobie, niestety wysusza skórę. :(
- Vintage Body Oil, Olejek do kąpieli. Argan Oil, dla mnie to piana do kąpieli, nie ma właściwości typowych dla olejków, nie natłuszcza, do tego nie czuć w wannie zapachu. Gdybym szukała typowej piany, pewnie kupiła bym ponownie, ale nie to jest dla mnie istotne.
- odżywki z farb Casting Gloss, dla mnie najlepsze :)
- Yoskine, Przeciwzmarszczkowy płyn micelarny. Niestety wypala mi oczy, każdorazowo zalewałam się łzami podczas jego stosowania, choć skórze twarzy krzywdy nie robił, nie wrócę do niego.
- Bioderma, Hydrabio Serum, liczyłam na bardziej spektakularne efekty, jednak nie doczekałam się.
- Cuccio miniaturka kupiona na targach kosmetycznych, nic ciekawego, bez zachwytów.
- Cetaphil miniatura, świetnie myje pędzle ;)
- gąbka Konjac, ubolewam że nie można jej już kupić w Rossmanach, uzależniłam się od jej stosowania. Świetnie relaksuje podczas mycia twarzy, szczoteczki to już nie to samo.
Nail Tek, 10-speed, recenzja niebawem.
- Lierac, Huile Sensorielle, olejek. Przyjemny, szybko się wchłania, pięknie pachnie, chciałabym jeszcze kiedyś poużywać i skosztować tej przyjemności.
- Lierac Gel Douche Sensoriel, produkt za którym będę tęsknić okrutnie. Teraz żałuję że kupiłam tylko jeden mini zestaw, z tym żelem. Pięknie pachnie, jest gęsty, powiedziałam że luksusowy. Szkoda że cena pełnowymiarowego żelu skoczyła w górę, już 25zł to dużo, ponoć bywają w promocjach po 19zł, wtedy go sobie sprawię. Uprzyjemnia kąpiel jak mało co, taki dotyk płynnego złota, czegoś wyjątkowego.
- Balea sól - rewelacja, świetnie odświeża stopy, daje uczucie chłodu i ulgi przy spuchniętych i zmęczonych nogach. Będę polować na nie z całą pewnością :)
- puder Faberlic, używałam go do przupruszania pudrem powiek, po nałożeniu na nie bazy :)
- kredka Sterling, o przepięknym fioletowym kolorze. Według producenta to cień w kredce, ale świetnie sprawdzała się na linię wodną. Nie mogę ich nigdzie dostać. Mój ideał.
- próbki zapachów. Na szczególną uwagę zasługuje Elle, które spodobało się mojej mamie i musiałam wyszukać dla niej flakon, choć już zapach został wycofany. Mnie przyjemnie nosiło się również Chloe oraz Love, Chloe
- Płatki Carea i Tami
- próbki najróżniejsze, maseczki saszetkowe, na uwagę zasługuje Perfumowany Krem do Ciała Perfecta, Sugar Baby, piękny zapach!


 Wyrzutki:

Postanowiłam odgruzować moją szufladę z podkładami, myślę że nieźle mi poszło.
Zawsze trudno mi zrobić gruntowne porządki, sentymentalna ze mnie kobieta ;)
Niektóre już dawno powinny trafić do kosza, bo prawie nic w nich nie zostało.


Z całego denka najbardziej będę tęsknić za kredką Sterling, nigdzie nie mogę trafić na tę firmę, a znalezienie identycznego koloru graniczy z cudem. Żel Lierac to ideał, przyjemność chwili kąpieli.



Walczymy dalej :)

niedziela, 2 lutego 2014

Projekt denko - styczeń 2014r

Denko gigant, inaczej nie da się go skwitować. Jego wielkość mnie samą zaskoczyła.
Z każdej kategorii jest jakiś zużyty kosmetyk, co niejako mnie cieszy. Jest tu też kilka produktów, za którymi będę niesamowicie tęsknić i których ponowne pojawienie się na półce mam w planach.



Włosy:


- seria Gliss Kur Color Protect, szampon i odżywka, nic szczególnego, nie sięgnę ponownie po pielęgnację tej firmy (wyjątek stanowią dwufazówki). Szampon niezbyt dobrze oczyszczał, bywało że obciążał włosy, a odżywka nie robiła nic. recenzja.
Następcą jest zestaw do farbowanych włosów Pantene.
- Wella, Shock Waves. Massive Spray Trysk Superbłysk. Znalazłam go gdzieś w czeluściach szafy i zużyłam z przyjemnością. Skutecznie nabłyszcza bez obciążania.
Następca: John Frieda
- odżywki z farb Casting Creme Gloss, ostatnio nie farbowałam włosów, ale lubię dołączane do nich odżywki, z poprzednich farbowań kilka mi ich zostało, więc rozpieszczam nimi włosy.


Ciało:


- Fa, Yoghurt, fajne mydło, ale bez szału.
- Ch. Dior, Dolce Vita, mleczko do ciała, przyjemnie otulało zapachem. Warto się czasem tak rozpieścić, szczególnie gdy za oknem zima. Opakowanie 50ml wystarczyło mi na około 10 aplikacji. Balsam pięknie odwzorowywał zapach wody Dolce Vita.
- C. Klein Euphoria, krem pod prysznic, 100ml wykorzystałam bardzo szybko, niestety zapach nie do końca jest odwzorowaniem wody perfumowanej tej marki, zbieżne są jedynie może ze dwie nuty.
- Yves Rocher Les Plaisirs Nature żel Kokos. Dostałam kiedyś w prezencie i bardzo fajnie mi się go używało.
- Fenjal płyn do kąpieli z passiflorą, uwielbiam :) szkoda że nie widuję ich w promocji.
- Pasta Lacalut, bezkonkurencyjny ulubieniec.
- Cleanic, chusteczki do higieny intymnej, fajne ot co :)
- Yves Rocher. Jardins du Monde, Kwiat Lawendy z Prowansji, lubię te żele, choć właściwości pielęgnacyjnych trudno w nich szukać.
- krem do rąk  oliwkowy - super
- kostki musujące do kąpieli Grace Cole, pochodzące z zestawu, dawały subtelny zapach
- Evoco Peeling wanilia i cynamon, zużyłam w tempie ekspresowym, powtórki nie będzie.
- Malinowe Masło do ciała, kupię ponownie by móc się nim rozpieszczać :)

Następcami w tej kategorii są: żel Lierac, oraz olejek tej firmy, żel Fa i balsam Lirene.
Żele podkrada mi czasem mama, stąd przypuszczam ich szybsze zużywanie.


- Kolorowo:


- Zmywacz Golden Rose, ot zwyczajny, pompka czasem mnie denerwowała, jeśli potrzebowałam namoczyć tylko patyczek
- odżywka 8 w 1 Eveline, pod koniec szalenie szczypała, a i oczy zaczęły piec
- baza Smashbox, wyrzucam resztę, bo zapewne termin upłynął, nie znajduję czasu na bazy pod makijaż.
- Kobo, Intense Pen Eyeliner, nie jest on ulubieńcem, szybko wysechł.
- Revlon, Grow Luscious Plumping Mascara, dobry, ale spektakularnych efektów trudno po nim oczekiwać. recenzja
- tester podkładu Gosh, rolował się, nie współpracował z kremem
- Debby MatSolution, testerowe małe opakowanie, bez szału
- Lakier Eveline Mini Max 834 kupię ponownie, piękny kolor
- Golden Rose Holiday 57, już kupiłam ponownie :)


Twarz:


- Płatki Carea, ulubione i tanie
- Cleanic, Dezodorant w chusteczce, dla mnie zbędne, chętnie częstowałam nimi znajomych ;)
- Carmex do ust, niezawodny sprzymierzeniec w walce o nawilżone usta, już kolejny słoik w użyciu
- Vichy woda termalna, lubię wygodę ich użycia.
- Bioderma Hydrabio, płyn micelarny. Mój nr 3 wśród miceli, być może kiedyś do niego wrócę, obecnie zastąpiłam go Yoskine i już nie mogę doczekać się końca opakowania.
- Biały Jeleń, żel do mycia twarzy, dobry i tani. Następca to Tołpa.
- kremy, serum, maseczki, Lireac był fajny, Clinique również obiecujące.
- Bioderma Sebium Pore Refiner totalnie ze mną nie współpracowało


Udało mi się zużyć sporo kosmetyków do pielęgnacji ciała, ale to dlatego, iż długo używałam kilku  równolegle, a ich denko przypadkowo się zbiegło.
Przyjemne w użyciu mleczka i masła do ciała spowodowały że chętnie po nie sięgam nadal i nawilżanie ciała stało się rutyną.

Po obfitym denku, kolejne zazwyczaj jest ubogie.

Mam nadzieję że czas pozwoli wrócić do bardziej regularnego blogowania, bo mam w planach kilka recenzji.

środa, 1 stycznia 2014

Projekt denko - grudzień 2013r.

Styczeń już się zaczął, tym samym i nowy rok.

Pora więc opróżnić denkową torbę i zrzucić balast pustych opakowań.

Po bogatym listopadowym projekcie denko, grudzień nie jest już tak obfity.
Mimo to, jestem zadowolona, udało mi się zużyć kilka wielkogabarytowych produktów.
Za niektórymi będę tęsknić.



Twarz:


- Płatki Carea, bardzo je lubię, niska cena dodatkowo przemawia za ponownym zakupem.
- Bioderma Sensibio płyn micelarny H2O. Mój ulubieniec, zużywam je w ilościach hurtowych z krótkimi przerywnikami na Avene, czy testowanie innych. Ideał do demakijażu oczu, jak i całej twarzy. Niezawodny, skuteczny, a przy tym delikatny.
- Ziaja Maska Oczyszczająca, starczyła mi na dwa użycia, twarz po jej zmyciu jest gładka, napięta, ale nie przesuszona, widzę różnicę, więc kupię ponownie.
- Yoskine, Normalizujący Żel przeciwzmarszczkowy. Cera normalna i mieszana. Bardzo fajny żel, zużywałam go z przyjemnością i ubolewam tym samym że miałam tylko wersję 75ml. Moja mama czasem też z niego korzystała i choć ma skórę suchą, to również jej odpowiadał. Nie wysusza, nie ściąga skóry, oczyszcza, nie powodując podrażnień.
- Cleanic, Chusteczki do demakijażu z płynem micelarnym. Używałam czasem jako wstępny demakijaż, przez użyciem płynu micelarnego. Czasem są przydatne. Kupię, ale z ciekawości inne.
- Cień Art Deco 136 (chłodny brąz, matowy) - lubię :)
- Nail Tek Foundation II - używam regularnie, jako bazę pod lakier. Mam spory zapas.
- Cetaphil - zużywam do mycia pędzli, włosie jest po nim miękkie i delikatne.
- Liley, robiony na indywidualne zamówienie krem, szału niestety nie było.
- Bandi, Krem z kwasem pirogronowym, azelainowym i salicylowym. Nie kupię ponownie, oczekiwałam spektakularnych efektów, jednak na dłuższą metę nie zdziałał cudów. W przyszłym roku będę szukać jesienią czegoś innego. recenzja
- Ilcsi. Serum matująco-kryjące. Na początku nie miałam dla niego pomysłu. Jest skierowany do cery szorstkiej, tłustej, z trądzikiem różowatym. Według producenta działa uspokajająco, nawilżająco, lekko pokrywa. Sugerowany sposób użycia to nakładanie na nakremowaną twarz, cienkiej warstwy. Ja jednak mieszałam go z podkładem, dzięki temu byłam w stanie używać podkłady delikatnie zbyt jasne dla mnie. Wydaje mi się że faktycznie sprawiał że twarz na dłuższy czas pozostawała matowa.


Włosy:


- Syoss, Volume Lift, dobry szampon za nieduże pieniądze. Dobrze oczyszczał włosy, nie wysuszał skóry głowy, nie obciążał. do codziennego mycia sprawdza się świetnie. recenzja
- Artego, Easy Care, Magical Color Conditioner. Odżywka do włosów farbowanych. Szału nie ma,  za te pieniądze i przy tak marnej wydajności, nie skuszę się ponownie. recenzja
- odżywki z farb, Wellaton do pięt nie dorasta Casting, zresztą sama farba też bez rewelacji.
- mini Spray utrwalający L'Oreal air fix 5 - dobry, zbyt mała pojemność by coś więcej powiedzieć.


Ciało:


- Fenjal, Olejek do kąpieli, mega duża butla. Nie przepadam za olejkami, wolę płyny. Jednak kiedy skóra piekła i była wysuszona na wiór, przynosił ulgę w kąpieli. Z początkowej niechęci, po czasie okazał się wybawicielem. Nawet moja mama mi go podkradała, która jak ognia unika olejków i wszystkiego co może obklejać.
- Balea, żel do golenia, bez szału, nie tworzył takiej piany jak ulubiona Isana.
- The Body Shop. Earth lovers. Fig&Rosemary - żel pod prysznic. Przyjemny zapach, sprawia że kąpiel zyskuje dodatkowe atuty relaksującej chwili. Zapach to jego główny atut, nie ma jakiś szczególnych właściwości pielęgnacyjnych, myje, oczyszcza, nie wysusza. Daje dużo frajdy zapachowej. recenzja
- Dove Beauty Blossom, nie przepadam za kremowymi żelami, zapach też bez szału. Zużyłam, obyło się bez fajerwerków, nie wysusza, nie podrażnia.
- Bielenda. Powitanie z Afryką, mleczko które zaplątało się gdzieś, zapewne wiosną, na dnie szafki. Wróciłam do niego jesienią, bo lubię ten zapach. Szata graficzna została zmieniona, to mój ulubiony produkt Bielendy.
- Mini żel i balsam Lolita Lempicka, sprawiłam sobie relaksującą kąpiel przed Wigilią :)
- Mydlane konfetti :) róże w kąpieli
- próbki najróżniejsze


To już wszystko, mało w tym miesiącu kolorówki, ale sporo pielęgnacji.

Ciekawe co przyniesie styczeń. Już widzę kilka typów, przy których dno jest blisko.

Używałyście któregoś z tych kosmetyków? Może któreś z nich są Waszymi ulubieńcami.

niedziela, 1 grudnia 2013

Projekt denko - listopad 2013r.

Wreszcie nadszedł koniec miesiąca, wyczekiwany długo, z niemałym podekscytowaniem. Poprzednie denko pozostawiło po sobie niedosyt, jednak teraz jest o wiele lepiej.

Co prawda jeśli miesiąc trwałby tydzień dłużej, jednego delikwenta więcej miałabym z głowy.

Nie będę jednak smucić niepotrzebnie, przedstawiam moje denko.




- Flowerbomb EDP 50ml już tęsknię i z pewnością wrócę do tej słodyczy nie raz. Zapach wart posiadania.  recenzja
- Cindy Crawford Summer Day edp 30ml, lekka, kwiatowa radość, zapach ciekawy, tryskający energią. recenzja
- Rimmel 60 seconds, 260 Funtime Fuschia, świetny kolor na lato i jesień. Nosiłam go namiętnie całymi tygodniami, jednak poniżej połowy butelki, zaczął szybko glucieć. Kupię z pewnością wiosną.
- Astor Mattitude, dziwnie chlupocze, więc nie tyle zdenkowany co wyrzutek.
- ArtDeco cień 102, do dna zużyty
- Figs&Rouge Coco Vanilla, oj nigdy więcej, wolę Carmex, dla dłoni też nie jest wybawieniem. recenzja
- pomadki ochronne, nic szczególnego, powtórki nie będzie.


- Sensibio Bioderma H2O, duża butla 500ml, mój codzienny towarzysz demakijażu.
- Garnier Essentials. Żel-Krem Oczyszczający. Bardzo wygodne opakowanie, teraz męczące zaczęły być tubki. Dobrze oczyszcza, nie rozczarował, spisywał się przy mojej kapryśnej cerze bardzo przyzwoicie.
- Celia, Kolagen+świetlik Mleczko, za tak niską cenę - bardzo dobre. recenzja
- Yoskine. Łagodzące Mleczko Przeciwzmarszczkowe. Dobre, jako wstęp do demakijażu. recenzja
- Carea, płatki,  rewelacja za kilka zł
- Ilcsi, Krem piankowy wiśniowy, spisywał się doskonale, dopóki nie zmienił się jego zapach, zużyłam resztkę na ciało.
- Tołpa Planet of Nature, Relaksujący Krem nawilżający. Dobry na co dzień,  jednak nie jest ideałem recenzja
- Tołpa, Planet of Nature. Relaksujący krem nawilżający pod oczy i na powieki, może być, ale szału nie ma wielkiego, recenzja
- Essential care. Organic Citrus Fruit Tonic, przyzwyczaił mnie do tej formy tonizowania w sprayu, jednak mimo to cena zbyt wysoka, jak za tonik by był warto zakupu recenzja



- Isana, żel do golenia, uwielbiam
- Balea, mydło, nic szczególnego,
- Fa, mydło ładnie pachnie, nie wysusza skóry
- The Body Shop, Morela i Bazylia, fajny, ale obecnie mam jego fajniejszego brata w użyciu, który doczeka się recenzji.
- Fa, Sport, żel pod prysznic, oj męczyłam się przy jego zapachu, żadna przyjemność stosowania.
- Rexona, antyperspirant, co mnie podkusiło żeby go kupić, zdecydowanie wolę apteczne.
- L'Oreal Elseve, dobra odżywka, za niską cenę, z pewnością kupię kiedyś ponownie, ułatwia rozczesywanie, sprawia że włosy wyglądają lepiej, stają się gładkie, miłe w dotyku. recenzja
- 2 odżywki po farbach Casting
- Tołpa, Planet of Nature, Krem-Koncentrat do rąk, dobry, choć jeszcze tyle tego na rynku do poznania recenzja
- L'Oreal StudioLine, lakier w mini wersji, może być, ale ja nie jestem wymagająca co do lakierów na co dzień
- Bielenda, Awokado, Subtelny peeling do ciała, przyjemnie pachnie, umila kąpiel, do tego dość skuteczny recenzja
- Cleanic. Płyn do higieny intymnej, powtórki nie będzie, szału nie ma
- próbki, miniatury, tabletki My Beauty System


Koniec, dużo się tego uzbierało. Jestem zadowolona z ilości zużytych kosmetyków.

Grudzień pewnie nie będzie już tak obfity, jednak długo będę pamiętać listopad.

niedziela, 6 października 2013

Projekt denko - wrzesień 2013r

Wreszcie denko, już od połowy września nie mogłam doczekać się  końcówki miesiąca, a jak już zaczął się październik, to nie mogłam się zmobilizować. Jednak czas przedstawić zużyte produkty.

Myślałam że jest tego w torbie więcej, jednak nie ma tragedii.


Zacznę pachnąco:

- Sonia Rykiel, Belle en Rykiel 40ml recenzja
- masa próbek, odlewka jest tu przez pomyłkę.

Makijaż:
- zalotka Top Choice, dobra jak każda, teraz mam z For your beauty
- Pierre Rene, Top Flex Longlasting 231 Be Happy, używałam tego lata dość często
- Pupa Polvere Di Luce, Ombretto Satin, piękny kolor, jasna lila.
- Lovely, Spectacular Me maskara
- Bourjois, Healthy Mix 51 podkład, mam w nowej wersji ten sam kolor, jednak teraz poużywam trochę mini testerów, popróbuję nowości.
- próbki: Nivae BB Cream, ciemny niestety, choć dla cery jasnej, Dr Irena Eris całkiem fajny, choć pół tonu jaśniejszy byłby lepszy, Chanel pasował mi kolorystycznie i pod kątem wykończenia, Sephora mieszałam z innymi.
- wyrzutki Camouflage ArtDeco

Twarz:
- Carea płatki, super, za taką cenę
- Cleanic Chusteczki do demakijażu, więcej nie chcę ;)
- Corine de Farme, krem rozświetlający, dobrze sprawdzał się pod makijaż, wygodne opakowanie, przyzwoicie nawilża.
- płatki pod oczy, firma się zapodziała
- Institut Esthederm Osmoclean, Gentle Deep Pore Cleanser - bez szału
- Avene Diacneal, wyrzutek, dobry był

 Ciało i włosy:
 - krem do stóp z Be Beauty, zbrzydł mi, nawilżał, ale więcej go nie chcę
- Nivea, Krem do rąk Pure&Natural, nie lubię nawilżać dłoni, kremy do rąk to dla mnie zło konieczne, a ten opatrzył mi się na toaletce, postanawiam znaleźć krem który sprawi mi frajdę. Jeśli chodzi o nawilżenie to było przeciętne.
- Marks&Spencer, The Sience of Body Care, Solutions Cellulite Cream, o ile sceptycznie podchodzę do produktów na cellulit, to tutaj muszę przyznać że widziałam poprawę. Dla mnie istotne jest też to że nie chłodzi, bo tego nie lubię.
- Balneokosmetyki, Malinowy Peeling do ciała. Bardzo przyjemny, fajnie pachnie, miło się go używa.
- Basma Eld, jak to nakładać żeby nie kruszyło się z głowy? tego nie opanowałam
- Acerin, Krem do stóp Perspirant, bywały dni kiedy się sprawdzał i miło go wspominam.
- Matrix, Total Results, Color Care, Miracle Treat 12. Nie podobała mi się forma aplikacji, odżywka jest gęsta i trudno samemu aplikować ją na włosy sprayem, ściany wkoło skutecznie upryskane.
- Nuxe olejek, zużyłam do nabłyszczania włosów, denerwowała mnie jedynie odłażąca złota farbka z nakrętki.
- odżywka z farb Casting L'Oreal, mam zachomikowanych kilkanaście opakowań, zamierzam zrobić sobie kurację.
- Original Source, Raspberry&Vanilla Milk, zapach mnie męczył, szału nie było
- Isana, Rasiel Gel, lubię i już.

Próbki:
- Emolium, Emulsja do kąpieli, myślę ze od czasu do czasu mogłabym używać.
- Tisane, przerzuciłam sobie do pojemniczka do masełku shea L'Occitane i zużyłam, choć wolę Carmex
- Physiogel, Clanser, zużywam do mycia pędzli
- i cała reszta o której brak mi zdania.


Są tu produkty które lubię (Bourjois podkład, Isana do golenia), są też i takie, z którymi się męczyłam, zużycie ich bardzo mnie cieszy. Idę dalej, mam już dwa kolejne produkty, przy których dno szybko nastąpi, więc motywacja jest.

wtorek, 3 września 2013

Projekt denko - sierpień 2013r

Czas na denko, postanowiłam tym razem nie przedłużać czasu do jego publikacji. Mam tendencję do wydłużania projektów poszczególnych miesięcy, w nadziei że jeszcze coś dorzucę, a potem biadolę że w kolejnym jest mało, a co za tym idzie, korci by 2 czy 3 dni przeciągnąć znowu.
Jest już 3 września i oto denko na ten dzień.


Odnoszę wrażenie że jest dość małe, poprzednie bywały większe, niemniej jednak, jest też coś z kolorówki, a to ogromny sukces (być może w kolejnym będą nawet dwa produkty, nad którymi intensywnie pracuję).


Przybliżę sylwetki zdenkowanych:
 - Płatki Carea z Biedronki, polubiłam się z nimi, nie mam do nich zastrzeżeń, te same nadal są w użyciu
- Woda termalna Avene, super produkt, z pewnością wrócę do niego. Obecnie zużywam Vichy.
- Krem kojący pod oczy Avene Soin apaisant contour des yeux, świetny produkt, nie podrażnia, delikatnie pielęgnuje okolice oczu. Wyciągnęłam w jego miejsce nawilżający krem pod oczy Tołpa, gdyż ten ma najkrótszą datę z produktów na stanie, ciekawe jak się sprawdzi.
- Bioderma Sensibio AR BB Cream, dla mnie zbyt ciemny do stosowania solo, jednak mieszałam go z podkładem, by nadać cerze efektu muśnięcia słońcem.
- Zepter La Danza tonik, ot zwykły tonik, bez szału.
- Soap&Glory Clean Mary, oraz mleczko The Body Shop wersja z Aloesem - nie przepadam za mleczkami do demakijażu i nadal jestem wierna płynom micelarnym, jednak jako że są poupychane w czeluściach mojej szafy, to postanowiłam zacząć je zużywać. Ich stosowanie poprzedza właściwy demakijaż z micelami, wylewam trochę mleczka na dłoń, masuję nim twarz i szybko ścieram papierowym ręcznikiem. To mój sposób na szybkie ich zużycie.
- Bioderma Sensibio H2O kolejna butla rewelacyjnego płynu micelarnego. Następne już w użyciu.
- próbki 3 kroków Clinique - tonik lubię, żel również, co do kremu to  zachwytów brak.
- Efektima Maseczka nawilżająca, szału nie ma
- LilyLolo róż  w kolorze Blushing Rose, piękny, wyrazisty, mocno nasycony róż.
- Lumene baza pod cienie, rewelacyjny produkt, jestem mu wierna od lat, kolejne opakowanie w użyciu.
- Escada Moon Sparkle
- próbki zapachów, oraz odlewka Hermessence Ambre Narguile - za którym okrutnie już tęsknię i chętnie odkupię ponownie odlewkę.

 Ciało i włosy:
 - Ocet jabłkowy, kupiony z myślą o piciu, jednak skończył w pielęgnacji włosów, do ostatniego płukania.
- Lirene, Peeling do ciała, szukam dalej...
 - Isana żel do golenia, kolejne już w użyciu.
Oilmedica, Maska i odżywka do włosów Olej kokosowy i 8 składników odżywczych, powtórki nie będzie, czysty olej sprawdzał się lepiej.
- Szampon który zużywałam do zmywania oleju.
- Sanoflore, żel majerankowy, bez szału, a spodziewałam się upojnego zapachu
- Velvetic, krem do depilacji, nie rusza moich włosków, bubel
- Joanna, Sensual, Krem do depilacji, całkiem dobry, być może pokuszę się o recenzję.
- próbki: Physiogel zużywam do mycia pędzli, ale w tej roli jest równie średni.


Szału nie ma z tymi moimi zużyciami w tym miesiącu, jednak jest to dla mnie motywacja by w kolejnym  bardziej się postarać.
Obecnie jako wyzwanie stawiam sobie oprócz zużywania kolorówki, wykańczanie balsamów do ciała. Te to już zupełnie dna nie mają. Moje nogi wołają o nawilżenie, a ja jakoś jestem głucha na ich prośby.

Zabieram się za kolejne denkowce.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Projekt denko - lipiec 2013r

Nie mogłam doczekać się tego wpisu, sama nie miałam świadomości że aż tyle tego się nazbierało.
Torba denkowa wisi w takim miejscu, iż nie jestem w stanie na bieżąco oceniać, czy dużo się w niej znajduje i każdorazowo jestem zaskoczona.
Delikatnie przeciągnęłam termin denka by ostatecznie uporać się z próbkami szamponów :)

Tak oto prezentuje się całość:


A teraz trochę bardziej szczegółowo pokażę z czym się żegnam, a czy na stałe? to napiszę poniżej.


Twarz, paznokcie, zapachy:

 - Bella Cotton, Płatki kosmetyczne, używam tych samych od lat, są dobre i bardzo je sobie chwalę, jednak teraz postanowiłam poznać inne i testuję Biedronkowe płatki, które również się sprawdzają. Nie wiem jak to się stało że zużyłam ich aż tyle w tym miesiącu :) Nie wykluczam że znów do nich powrócę.
- Missy, Tropikalny zmywacz do paznokci. Dobry, choć pewnie są i lepsze. Forma opakowania bardzo mi pasuje, teraz posiadam Golden Rose z pompką, która chlusta zmywaczem na prawo i lewo przez płatki, nawet nie wiedziałam że zmywacz potrafi tak szczypać, jeśli pryśnie na twarz. Utwierdziłam się w przekonaniu że klasyczne opakowania są najlepsze. Czy wrócę? Możliwe, choć chciałabym wypróbować inne.
- Virtual, Street Fashion Vinylmania - Pretty Woman 98. Mój ulubieniec, podobny kolor mam z Essie, ale chętnie i ten bym odkupiła. Uwielbiam takie kolory, zarówno na dłonie jak i stopy.
- IsaDora Wonder Nail Extra Long Lasting 182 Summer Red, bubel jakich mało, to że lakier się ściera, czy odpryskuje jestem w stanie zrozumieć, ale że ściera się zostawiając ślady na kartkach, szczególnie ważnych dokumentach, to tego nie umiem zaakceptować. Do tego odcień czerwieni niezbyt ciekawy.  Myślę że to patent dla nauczycielek, wszystko na czerwono podkreślać i przekreślać bez użycia długopisów ;)
- L'Occitane Shea Butter, lubię, nawet bardzo, szczególnie że smarując na usta resztkę mogę wcierać w suche skórki. Sprawdzał się rewelacyjnie, bardzo się polubiliśmy - recenzja
- Avene Cleanance - żel do mycia twarzy, super produkt, z pewnością pełnowymiarowe opakowanie się pojawi, jest wydajny i skutecznie oczyszcza twarz. Niewielka kropla wystarczy by umyć całą twarz bardzo dokładnie.
- Cetaphil - Łagodna emulsja do mycia - świetna do mycia pędzli, nic tak nie czyści i nie zmiękcza nawet drapiącego włosia, do twarzy mi się nie sprawdziła, nie domywa, tak jakbym tego chciała, nie zostawia uczucia świeżości.
- Stiefel, Physiogel, Cleanser, Hipoalergiczny żel, jestem na NIE, nawet do pędzli się nie nadaje. Mam jeszcze kilka próbek i sama nie wiem czy będę katować nim pędzle, no chyba że te mniej lubiane.
- Johnson&Johnson Clean&Clear Oil-Absorbing Sheets, dostępne poza granicami Polski niestety, a to świetny produkt, zużyłam już kilka opakowań. Kupię ponownie bez mrugnięcia okiem.
- Max Factor Masterpiece - tusz który miałam już kiedyś, tym razem kupiłam na Allegro mniejsze opakowanie i o dziwo wystarczył na bardzo długo, lubię takie małe szczoteczki. Powrócę do niego z pewnością.
- LilyLolo Flushed Róż mineralny, matowy więc fajny :)
- Lucy Minerals Light - świetnie stapia się ze skórą, pół tonu ciemniejszy i byłby idealny na lato, jednak na zimę super. Ładnie wyrównuje koloryt, kryje też całkiem przyzwoicie.
- ArtDeco 126 cień mono - nude idealny na co dzień, matowy, dobry i już :)
- Nina Ricci, Les Belles De Ricci, Liberty Fizz Women - recenzja
- próbki zapachów + próbki Bandi serum


Ciało, włosy itp:

 - Farmona, Herbal Care, Szampon Łopianowy, dobrze oczyszcza włosy, nie plącząc ich. Możliwe że kupię kiedyś całe opakowanie.
- Farmona, Radical, Szampon wzmacniający, plącze, trudno nim domyć długie włosy.
- Seboradin Maska przeciw wypadaniu włosów, zbyt mało jej by ocenić.
- Dove Repair Therapy, Intense Repair, szampony i odżywki w miniaturach, miałam ich więcej jakiś czas temu, dobre, ale szału nie ma.
- Wella Pro Serier Repair - do maski być może wrócę, jednak odżywka jest rzadka i nie zadowoliła moich włosów.
- Tołpa. Planet of Nature, Wygładzający Balsam Odżywczy do Ciała - fajny, ale tyle jest tego na rynku że pójdę szukać dalej swego ideału recenzja
- Tołpa, Eco Spa, Aksamitny krem-mus wygładzający pod prysznic i do kąpieli. Niczym szczególnym się nie wyróżniał, by sięgnąć po niego ponownie.
- Yves Rocher Jardins du Monde Owoc Granatu z Hiszpanii - no nie wiem skąd pochodzą te granaty które ja jadam i uwielbiam, ale ten zapach nijak ich nie przypomina, a na to liczyłam. Opakowanie kolejne mam, kupiłam w całkowitym zaćmieniu, nie pamiętając że już poprzednio go upolowałam, no nic zużyję, ale bez zachwytu.
- Dove Intimo Neutrocare, fajny, odświeża. Pewnie kupię ponownie, ale najpierw coś innego przetestuję.
- Aquafresh, Big Teeth, ależ to pachnie gumą balonową, że też dają to dzieciom, nie bojąc się że będą je pić hektolitrami, mnie samej było trudno się powstrzymać. Cóż że dla dzieci, mnie używało się przyjemnie ;)
- próbki, saszetki, których zużywanie bardzo mnie cieszy, akcja uwalniam szuflady, półki, komody, kontenerki :)



I tak dobrnęłam do końca. Mam nadzieję że Wy również.
W głośnikach płynie Bednarek "Cisza", na lewo rzucam zakrętki, na prawo puste opakowania, prosto do przyniesionego do pokoju kosza.
Cieszy mnie zużywanie próbek, które zalegały po kątach, uporałam się z saszetkami zawierającymi szampony, a to duży sukces.
Popłynęło też trochę z makijażu, a to nie lada wyczyn.

Lubię denka, uwielbiam, i tym samym pusta znów torba wraca do szafy.


sobota, 6 lipca 2013

Projekt denko - czerwiec 2013r.

Kolejna kartka z kalendarza wyrwana, kolejny miesiąc odszedł do historii.
Staram się sumiennie przestrzegać założonego planu, sięgam po produkty które czekały na swoją kolej, są to kremy do twarzy, toniki, wody termalne, kiedyś otwarte i odłożone na boczny tor, nie wiadomo z jakiego powodu.
Niestety brak w czerwcowym denku kilku produktów, które przy normalnym biegu miesiąca na pewno osiągnęłyby dno. Jednak przez ostatnie 2 tygodnie byłam poza domem, więc i mój arsenał podręcznych kosmetyków był okrojony.
Nie jest jednak tak źle, jestem z siebie dumna.

Oto zdenkowani:
 - Norel, Antystres, Tonik łagodząco-normalizujący, z pewnością kiedyś sięgnę po kolejne toniki z tej firmy, bardzo się polubiliśmy.
- Essential Care Lemon & Tea Tree Facial Wash, żel do mycia twarzy, który wysuszył moją skórę na wiór, oj nigdy więcej.
- Institut Esthederm, Time Technology Cream 10ml, fajny krem pod makijaż, jednak ze względu na cenę nie kupię ponownie.
- La Roche Posay, Cicaplast, męczyliśmy się od połowy opakowania niemiłosiernie. Czuć go na twarzy, przez cały czas miałam wrażenie silikonowej powłoki na skórze. Nigdy więcej.
- L'Occitane mgiełka do twarzy, fajna, o lekkim kwiatowym zapachu, kiedyś skuszę się ponownie, fajnie odświeża.
- Lily Lolo Clementine, róż, ciekawy kolor, jeden z wielu interesujących tej firmy.
- Cetaphil, do oczyszczania twarzy u mnie się nie sprawdza, nie daje efektu czystości i domycia, jednak do czyszczenia pędzli sprawdza się rewelacyjnie.
- Lirene, Pielęgnacja Oczyszczająca, Delikatny kremowy żel do mycia twarzy - lubię, to moje kolejne opakowanie, plasuje się obok wersji z lipą.
- Eye Slices - żelowe płatki na powieki - bubel
- Cleanic Soft&Fluffy, zazwyczaj nie pokazuję tego typu produktów, jednak cieszę się że wykończyłam, z wielu powodów. Nie przepadam za dużymi płatkami, jestem w stanie korzystać z nich tylko przy demakijażu twarzy, do przecierania tonikiem musiałam korzystać z innych. Wykańczam posiadane produkty Cleanic, kolejnych tego typu będę szukać u innych firm, drugim powodem jest ich szumny konkurs z zawartością torebki, zrazili mnie do siebie tym, że sami nie przestrzegali swojego regulaminu i nagrodzili prace które nie spełniały warunków. Jak to można łatwo zrazić do siebie stałych klientów.

- Radical, Szampon wzmacniający. Próbki nie skusiły mnie do zakupu pełnowymiarowego opakowania. Szampon plącze włosy, a wzmocnienia nie zauważyłam.
- Herbal Care, Szampon Łopianowy, jak widać dopiero zaczęłam z tym szamponem, w lipcu postanowiłam wykończyć resztę próbek, ale już teraz uważam że jest fajny, nie plącze, dobrze oczyszcza włosy. Będzie nam razem dobrze w lipcu.
- Dove Intense Repair, szampon, dość dobry, jednak mam wrażenie jakby nie odświeżał tak do końca.
- L'Oreal Sensi Post, fajny produkt, ukoił skórę głowy po masakrze spowodowanej poniżej przedstawionym produktem.
-Mediket Versi, żel do mycia ciała i skóry głowy - kiedyś dostałam ten kosmetyk, niby nie mam problemów ze swoją skórą ciała czy głowy, a to produkt skierowany dla osób borykających się z różnymi schorzeniami, jednak stwierdziłam że żal wyrzucać. Jest one dostępny bez recepty, więc chyba nie ma aż tak silnego działania by zaszkodzić, jak bardzo się myliłam dochodząc do takich wniosków. Wysuszył, spalił, spiekł i spowodował łuszczenie skóry, końcówkę wyrzuciłam bez żalu, a z wielką ulgą.
- Fa, Sensual&Oil żel do mycia ciała, ładny zapach, gęsta konsystencja sprawiała że był bardzo wydajny.

 
- Organique, Pianka do mycia ciała, niewydajna, a przy tym dość droga.
- Isana, żel do golenia - produkt z serii "opakowanie sto piąte, albo dwusetne pierwsze... a ciąg dalszy już nastąpił"
- próbka Acne Cream, zużyta na dekolt i plecy

- Emanuel Ungaro, Apparition - słodycz totalna, słodycz absolutna
- Rumeur 2 Rose - różo radosna i świeża, opakowanie do kosza z żalu jednak nie zmierza.
- próbki, po których zatęskniłam do małego flakonu Must de Cartier w wersji edt. Z tymi próbkami żyło mi się przyjemnie.


Lipiec nadal pod znakiem próbek i miniaturek. Zajmują one zdecydowanie zbyt dużo miejsca, a może wśród nich kryje się jakiś wyjątkowy produkt?
Szczególną uwagę będę przykładać na zużycie próbek szamponów, oraz dokończenie pełnowymiarowych odżywek i masek, a następnie za zabranie się za miniatury tych kosmetyków.
Dokończy żywota również próbka podkładu mineralnego, za którą będę tęsknić, ba, już tęsknię ;)
No nic, snuć planów dalej nie będę, a zabieram się do działania.

wtorek, 4 czerwca 2013

Projekt denko - maj 2013r.

Czas najwyższy wrzucić denko na blog, choć dwa produkty zaraz osiągną pułap zero, nie będę na nie czekać, wszak w czerwcowym też musi się coś pojawić.

Na zdjęciach brak jedynie kuli Organique, trzymanie folii po niej nie miało sensu.

- Szampon Wella ProSeries Repair. Dobry szampon, oczyszcza, odświeża recenzja całej serii
- Prestige  Cosmetics, Active Lifting, Kolagenowe płatki pod oczy, nie kupię ponownie, płatek spływa, szczypie, szału nie ma  recenzja
- Gerovital Plant,  Body, Krem Antycellulitowy, Remodelowanie brzucha, talii i pośladków. Ładnie pachnie, delikatnie nawilża. Powtórki nie będzie.  recenzja
- pasta Blanx, dość dobra, pełnowymiarowe opakowanie mam w zapasie
- miniaturka kremu Guerlain, zbyt mała by coś więcej powiedzieć, chodziła ze mną w torebce, dla podratowania odstających suchych skórek w razie awarii.
- L'Occitane, Żel Magiczne Kwiaty super zapach, dobrze myje i oczyszcza skórę, nie wysusza.
- Fa Sensual Oil, mydło w płynie, ciekawy zapach, wydajne, pompka podaje małe ilości mydła, dzięki czemu starcza na długo.
- Luksja, Citrus Lime, kocham za zapach, odświeżający, dobrze myje, kolejne już stoi w łazience.
- Bielenda, Awokado, Masło do ciała, męczyłam się długo z tym masłem, piękny zapach, trochę długo się wchłania.
- próbki kremów Avene i LRP zużywane na dekolt, kremy do twarzy lepiej mi się sprawdzają na te okolice niż balsamy do ciała.

Fa Sensual Oil, mydło w płynie - skład

Zapachy i makijaż:

Uwzięłam się na próbki zapachów, które wbrew pozorom zajmują sporo miejsca.
Wykończyłam również pełnowymiarowy flakon Escada Magnetism, będę musiała kupić go ponownie.
Nie będę rozpisywać się co dokładnie wypsikałam z próbek, ułożyłam je natomiast tak że górny rząd zajmują próbki które opróżniałam z przyjemnością, dolny - z trudem i mieszanymi uczuciami.  Można podejrzeć powiększając zdjęcie.

Dodatkowo wykończyłam miniaturowy błyszczyk Bourjois Eau de Gloss, kolor fajny, nawet pomimo drobinek, jednak oblepia usta, przez co miałam wrażenie ust wysmarowanych miodem, a tego nie lubię.
Próbka różu LilyLolo, firma posiada kilka produktów na które mam chrapkę, forma próbek jednak do bani. :(

Standardowo zakrętki idą na zbiórki:

Denko niezbyt bogate, częściowo dlatego że poprzednie trochę przeciągnęłam ;)
Na celowniku: żel do mycia twarzy, krem na dzień, odżywka do włosów, tonik, próbki podkładów mineralnych, cień nude, tusz, a podkład to marzenie, jakoś uparcie pomimo używania nie chce opuścić pułapu połowy opakowania.

środa, 8 maja 2013

Projekt denko - kwiecień 2013r

Lekko opóźnione denko, niejako celowo, później już niezależnie ode mnie.
Torba pełna pustych opakowań, a początkiem miesiąca myślałam, że nie będę miała co pokazać.

Tak oto prezentuje się całość:



I zaczynamy od kosmetyków do twarzy:


Champs de Provence, Delikatny żel do mycia, wodnisty, przelewa się przez palce, delikatnie ściąga skórę. Przeciwzmarszczkowa glinka wygładzająca z wyciągiem z owsa, żeńszenia i imbiru, podobnie jak inne wersje tych glinek po 10 minutach koniecznie trzeba ją zmyć, mocniejsze zaschnięcie glinki powoduje powstawanie czerwonych pręg na skórze,  które potrafią utrzymywać się godzinę, albo i dłużej, strasząc wyglądem uszkodzonego trwale naskórka. Więcej nie kupię

Rzucę od razu składy :)
























- Tołpa, Dermo Face, Płyn micelarny do mycia twarzy i oczu. Podrażnia, piecze, do oczu zupełnie nie polecam. Nie kupię więcej.
- Bioderma Sensibio H2O. Kocham i używam od lat. Kolejne opakowanie już w użyciu.
- 1 i 2 krok Clinique - próbki, użyłam poza domem, wydają się być zbyt agresywne, chociaż żel jako pomocnik wieczorny mógłby być ciekawy.
- L'Occitane, Immortelle, Cream Mask. Ma intensywny zapach, więc obawiałam się podrażnienia, jednak zapach zieloności i roślin nie przekłada się w tym przypadku na irytację mojej skóry. Wręcz przeciwnie, po zmyciu skóra była gładka i wypoczęta.
- Astor, Big Beautiful Boom, pomimo grubej szczotki sprawdza się dość dobrze, głęboki kolor, dobre rodzielenie
- Max Factor, Lash Extension Effect, malutka szczoteczka, jedna z ulubionych, idealna również do dolnych rzęs. Kupię ponownie w przyszłości.
- Clinique, Lash Power Extension Visible Mascara, malutka szczoteczka, dość dobry tusz. Jednak cena zbyt wysoka.
- Lily Lolo róż Candy Girl, zbyt dużo błyskotek w tym kolorze.
- Estee Lauder, Lucidity puder sypki w kolorze 06, nie miał końca, gdyż wzbogaciłam go w pewnym momencie o jedwabny puder Hauschka, idealny jasny odcień, super wykończenie. Z pewnością kupię ponownie.
- Blanx Med i BioRepair - miniaturki past, super oczyszczenie, zwłaszcza BioRepair będzie stanowić świetną alternatywę do Lacalut Activ.
- dr. Hauschka, Extra mocna miętowa pasta. Niestety nie oczyszcza tak jakbym tego chciała, zapewnia za to świeży oddech, jednak nie sięgnę ponownie.

Włosy:


Pantene Pro-V, Color Therapy, 3 Minutes Miracle Serum, recenzja.
Nie kupię ponownie.
- Olejek rycynowy, używałam do rzęs, jak również do włosów. Kupię ponownie
- Gloria Maska do włosów, odżywia, wygładza, jednak zużyłam jej już tyle, że zrobię sobie przerwę.

Gloria maska do włosów - skład

- Palmer's Bergamot Formula, kupiłam na Allegro, ale nie znalazłam zastosowania.
- Avene Ystheal+ pomimo iż to produkt pod oczy, zużyłam go na szyję i dekolt, niestety pod oczami mnie szczypał - miał być na zdjęciu z produktami do ciała, ale jak widać od początku lubi zmieniać swoje przeznaczenie.

Avene Ystheal+ krem pod oczy


Dłonie i stopy:


- Luksja, Lime, kolejne już opakowanie w ciągu ostatnich miesięcy, dla mnie nie pachnie limonką, a o wiele przyjemniej, kolejne opakowanie już czeka.
- Palmolive Mleko i Miód, super zapach, delikatność, mam sentyment do tej linii zapachowej, nie wysusza. Kupię ponownie.
- Soap&Glory, Hand Food, rewelacyjny krem do rąk, zapachem przypomina perfumy Miss Dior Cherie, jednak tak go oszczędzałam, by starczył na długie miesiące, że w końcu się rozwarstwił i tyle po przyjemności stosowania mi zostało.
- Inglot, wysuszacz do lakieru, kolejne już opakowanie, lubię za formę aplikacji pipetką. Następny już w użyciu.
- NailTek II, również kolejne opakowanie, jedyne dla mnie skuteczne odżywki do paznokci. Cały zestaw II czeka na swoją kolej.
- Neutrogena Deo do stóp, jakoś nie widzę zbytniej skuteczności takich produktów.

Ciało:

- Nair, Sensitive Cream, niestety nie zauważyłam skuteczności. Po wyznaczonym czasie, skóra zaczęła piec, a włosy jak były, tak zostały dalej. Nie polecam.
- Isana, Rasier Gel, Sensitiv, pewnie gdybym liczyła zużyte opakowania, to dobiłabym do setki już. Kolejny już w użyciu.
- Yves Rocher, żel brzoskwiniowy, nie wiem gdzie ta brzoskwinia, zapomnieli ją między tę chemię wpakować. Wysusza, nie jest zbyt wydajny.
- Dove, miniaturka żelu. Mieszane odczucia, nie przepadam za kremowymi żelami.
- Orginal Source, Chocolate and Mint. Piana do kąpieli Czekolada z miętą, pianę tworzy a i owszem, jednak zapachu poza butelką nie doświadczam, więc i przyjemność znikoma. Nigdy więcej.
- Garnier Body. Regenerujące Mleczko do ciała, kultowy dla mnie kosmetyk, zużyłam z pewnoścą z 10 opakowań. Może kiedyś jeszcze wrócę.

Zapachy:

Przykładam się do zużywania próbek, zajmują dużo miejsca, zwłaszcza te w kartonikach.
Górny rząd używałam w większą bądź mniejszą przyjemnością, dolny już zdecydowanie kręcąc nosem.


Nakrętki zdjęte, zaraz po wczorajszych zdjęciach oddane na zbiórkę.
Torba, już pusta, wróciła do szafy i walczymy od nowa.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Projekt denko - marzec 2013r

Początkiem marca sądziłam że ten miesiąc nie będzie obfitował w zużyte kosmetyki, jednak patrząc na torbę, uważam że nie jest tak źle.
Jest pokaźna ilość pielęgnacji, w denku miał pojawić się też tusz, ale chyba coś przeczuwał że chcę go wyrzucić, bo nagle się poprawił i postanowiłam warunkowo zostawić go jeszcze na jakiś czas.



Twarz:

- Celia, Kolagen + nagietek Tonik, dobry tonik za niską cenę, odświeża, tonizuje, niweluje uczucie ściągnięcia, jednak na chwilę obecną powtórki nie będzie, chcę poznać inne
- Institut Esthederm, Osmoclean, Alcohol Free Calming Lotion, recenzja pojawi się niebawem
- Avene, Cicalfate, mam już 40ml opakowanie, używam z ogromną przyjemnością i widocznymi efektami.
- Bielenda, Aloes, Cera wrażliwa i alergiczna, Serum i Kompres, powtórki nie będzie, brak jakichkolwiek efektów.
- Champs de Provence, Delikatny żel do mycia - był bardzo wodnisty, przelewał się przez palce. Zielona glinka antystresowa kojąca z wyciągiem z arniki i czarnej jagody - trzymałam ją maksymalnie 15 minut, inaczej zostawiała czerwone pręgi na twarzy, wystraszyłam się nie na żarty wyglądało to jak popękane naczynka i skóra. Łatwo się zmywa, cera wygląda po niej dość dobrze, jednak tyle glinek jest na świecie ;)

Celia, Kolagen + nagietek Tonik

Champs de Provence



Włosy:

- Olej kokosowy, tani i skuteczny, mam na półce inny, ale z pewnością do tego wrócę
- Joanna Naturia, Szampon z odżywką z pszenicą, tani, wydajny, dobrze się pieni, skutecznie oczyszcza i zmywa oleje, kiedyś na pewno jeszcze się u mnie pojawi.
- Gloria, Emulsja do włosów, to kolejne moje opakowanie, jeszcze kiedyś się spotkamy, szkoda że tak trudno dostępny, znajduję go tylko w Auchan

Joanna Naturia, Szampon z odżywką z pszenicą
Gloria, Emulsja do włosów
Ciało:

- Isana, żel do golenia, ulubieniec, kolejne opakowanie już na półce
- Palmolive Kitchen hand wash- mydło, niby typowo kuchenne, czego to producenci nie wymyślą, są na rynku lepsze
- Original Source, Płyn Pomarańcza z imbirem, używam obecnie Czekolada i mięta, nie powalają mnie na kolana.
- Biały Jeleń, Żel do higieny intymnej z chabrem bławatkiem, dość dobry, przyjemnie się go używało
- Soap&Glory, Flake Away, Shea Butter, Sugar and peach seed body polish. Dobry zdzierak, coś jakby połączenie morelowego peelingu do twarzy, z efektem jaki pozostawia peeling cukrowy. Ładnie pachniał, gdyby nie ta warstewka tak specyficzna dla peelingów cukrowych, której nie lubię, byłby rewelacyjny.

Biały Jeleń, Żel do higieny intymnej z chabrem bławatkiem
Soap&Glory, Flake Away, Shea Butter, Sugar and peach seed body polish

- Tołpa, planet of Nature, Wyszczuplający Krem-żel Antycellulitowy, powtórki nie będzie, sprawia co prawda że skóra jest miła w dotyku, ale szału nie ma.
- Yves Rocher Jardins du Monde Kwiat bawełny z Indii, więcej się nie spotkamy, czasem powodował podrażnienie, pieczenie i swędzenie, musiałam go odstawiać na kilka dni, i tak w kółko, tylko dzięki temu byłam w stanie zużyć go do końca.
- brak na zdjęciu, ale udało mi się uporać z mydłem Aleppo, nigdy więcej, wysusza moją skórę, brudzi fugi w łazience z szybkością błyskawicy

Rozmaitości:

- Vita-min plus dla kobiet, kontynuuję zużywanie witamin i suplementów, na kolejny miesiąc mam już coś innego, inny skład, dodatkowe wsparcie zawsze się przyda. Forma kapsułek bardzo wygodna w łykaniu.
- pasta Aquafresh Ultimate, mało skuteczna, niby myje, ale efektu oczyszczenia nie czuję, o wybieleniu też nie ma mowy
- BioRepair oral care, Sensitive Repair, dobra pasta, oczyszcza, pozostawia uczucie świeżości, myślę że to dobra alternatywa dla Lacalut
- próbkowe różności zużyte na dekolt, plecy i ramiona (Emolium)

Perfumy:

Trochę odlewek, próbek i miniatura, kartoniki z próbek zostawiam jako zakładki do książek :)
L'Or de Torrente, swego czasu miałam cały 100ml flakon, jeden z moich pierwszych, znudził mi się jednak, sprzedałam, później zdobyłam tę odlewkę, ciekawy, delikatnie kawowy zapach.
Huckleberry - radość owoców
Z próbek ciekawie używało mi się Feerie, First Love, Poison w każdej wersji a i owszem, zatęskniłam za moimi Lolitami Lempickimi, trzeba się będzie z nimi przeprosić.


Zakrętki standardowo idą na zbiórki.
Oby kwiecień był równie udany.
Myślę nad zrobieniem ulubieńców ostatniego miesiąca, czy też miesięcy, kilka rzeczy używałam namiętnie i z ogromną przyjemnością.