Od jakiegoś czasu staram się wyrobić w sobie nawyk dbania o stopy, nie takiego od wielkiego dzwonu, czy święta, ale regularnego, codziennego.
Ze swojej systematyczności nie jestem zadowolona, chciałabym każdego dnia nakładać krem na stopy na noc, raz w tygodniu puścić w ruch ulubioną tarkę, jednak do tej pory na chęciach się kończy.
Jedynym stałym elementem rozpieszczania stóp, stało się moczenie ich w soli, co jest dla mnie formą relaksu i daje ulgę zmęczonym stopom.
Czas ten uprzyjemnia mi Farmona, Nivelazione. Ziołowa sól do kąpieli stóp.
I o niej chciałam dziś napisać krótką notkę.
Sól zamknięta w wygodnym opakowaniu, w którym mieści się 600g drobnoziarnistej soli.
Jest to ziołowa sól, jednak o lekko "męskim" zapachu.
Zgadzam się z producentem, kąpiel stóp w tej soli relaksuje, przynosi ulgę, dodatkowo zmiękcza skórę i niesamowicie odświeża. Co do profilaktyki przeciwgrzybiczej, trudno mi się wypowiedzieć. Długo odczuwam świeżość, w pewnym stopniu też mniejsza potliwość.
Lubię te moje rytuały z moczeniem stóp, 15 minut dla siebie, mam nadzieję że ta przyjemność zmobilizuje mnie do rozszerzenia tej części pielęgnacji.
A jak u Was z pielęgnacją stóp? Jesteście regularne, macie swoje ulubione kosmetyki?
Dojrzewam do rzucenia sobie wyzwania, 2 tygodnie systematycznej pielęgnacji stóp, myślę że jak zobaczę super efekty, to nawyk sam wejdzie mi w krew.
czwartek, 5 września 2013
środa, 4 września 2013
Zakupy z wyjazdu i nie tylko
Dziś co prawda miałam w planach recenzję, ale zakupy z DM - ów, aż proszą się o oficjalne rozpakowanie.
Nie ma tego wiele, nie to że nic ciekawego tam nie było, wręcz przeciwnie, lubię testować nowości, więc chętnie spróbowałabym ich więcej, jednak nadstan jaki posiadam na półkach, nie pozwalał na zbytnie szaleństwa.
Starałam się kupować rzeczy które szybko zużywam, o których czytałam zachęcające recenzje.
- Głównym celem były jajeczka Ebelin, a te najtrudniej było znaleźć, na kilkanaście odwiedzonych DM-ów znalazłam tylko w jednym, na Słowacji, w Austrii i Czechach brak.
Kupiłam od razu 3, pewnie wzięłabym więcej, jednak pozostałe dwa w tym sklepie, ktoś otwierał i macał paluchami. 2,49Euro.
- Mydło borówkowe i nektarynkowe zużyję z pewnością.
- Olejek z paczulą, ostatni jaki spotkałam, jestem go ciekawa, tym bardziej że nie był planowany. 3,95 Euro
- Męski żel Balea, fajnie pachnie i kosztował poniżej 1 Euro.
- Balea, szampon oczyszczający, bardzo mnie ciekawi, ten z olejkiem kupiłam by móc zdobyć korony czeskie, bo niestety wszystkie kantory były nieczynne.
- odżywka Alverde
- Balea żel do golenia, 62,9 kCz
- odżywka do włosów w sprayu za 1,2 Euro, obok w drogerii Bipa była po 2,99, wzięłam więc z ciekawości
- maseczka z mocznikiem, ciekawość wzięła górę, kosztowała 1,95Euro o ile dobrze pamiętam
- zestaw bransoletek, -50% mnie skusiło, zapłaciłam za nie 4Euro.
- Szczoteczki Curaprox, kupiłam już na firmowym stoisku, były w DM piętro wyżej, ale 30 koron drożej ;)
- Dwie bransoletki różowe za 60 koron.
Alverde kusiło kolorówką, każdorazowo oglądałam ich korektory, jednak zużywam je w ślimaczym tempie, przyglądałam się też tonikom Neutrogena z kwasem salicylowym, ale toników u mnie zbyt wiele.
Mam nadzieję że nadarzy się okazja by odwiedzić tym razem niemieckie DM.
Jeszcze drobne zakupy z Hebe, w związku ze delikatną zmianą w szafach, nową limitowanką Catrice, niektóre kosmetyki były po 7,99zł
29 Will You Berry me?
Mój kolor, żal było nie brać.
I jeszcze Essence 3,99zł. 02 Smooth Berry
I to by było tyle.
Co nowego u Was?
Nie ma tego wiele, nie to że nic ciekawego tam nie było, wręcz przeciwnie, lubię testować nowości, więc chętnie spróbowałabym ich więcej, jednak nadstan jaki posiadam na półkach, nie pozwalał na zbytnie szaleństwa.
Starałam się kupować rzeczy które szybko zużywam, o których czytałam zachęcające recenzje.
- Głównym celem były jajeczka Ebelin, a te najtrudniej było znaleźć, na kilkanaście odwiedzonych DM-ów znalazłam tylko w jednym, na Słowacji, w Austrii i Czechach brak.
Kupiłam od razu 3, pewnie wzięłabym więcej, jednak pozostałe dwa w tym sklepie, ktoś otwierał i macał paluchami. 2,49Euro.
- Mydło borówkowe i nektarynkowe zużyję z pewnością.
- Olejek z paczulą, ostatni jaki spotkałam, jestem go ciekawa, tym bardziej że nie był planowany. 3,95 Euro
- Męski żel Balea, fajnie pachnie i kosztował poniżej 1 Euro.
- Balea, szampon oczyszczający, bardzo mnie ciekawi, ten z olejkiem kupiłam by móc zdobyć korony czeskie, bo niestety wszystkie kantory były nieczynne.
- odżywka Alverde
- Balea żel do golenia, 62,9 kCz
- odżywka do włosów w sprayu za 1,2 Euro, obok w drogerii Bipa była po 2,99, wzięłam więc z ciekawości
- maseczka z mocznikiem, ciekawość wzięła górę, kosztowała 1,95Euro o ile dobrze pamiętam
- zestaw bransoletek, -50% mnie skusiło, zapłaciłam za nie 4Euro.
- Szczoteczki Curaprox, kupiłam już na firmowym stoisku, były w DM piętro wyżej, ale 30 koron drożej ;)
- Dwie bransoletki różowe za 60 koron.
Alverde kusiło kolorówką, każdorazowo oglądałam ich korektory, jednak zużywam je w ślimaczym tempie, przyglądałam się też tonikom Neutrogena z kwasem salicylowym, ale toników u mnie zbyt wiele.
Mam nadzieję że nadarzy się okazja by odwiedzić tym razem niemieckie DM.
Jeszcze drobne zakupy z Hebe, w związku ze delikatną zmianą w szafach, nową limitowanką Catrice, niektóre kosmetyki były po 7,99zł
29 Will You Berry me?
Mój kolor, żal było nie brać.
I jeszcze Essence 3,99zł. 02 Smooth Berry
I to by było tyle.
Co nowego u Was?
wtorek, 3 września 2013
Projekt denko - sierpień 2013r
Czas na denko, postanowiłam tym razem nie przedłużać czasu do jego publikacji. Mam tendencję do wydłużania projektów poszczególnych miesięcy, w nadziei że jeszcze coś dorzucę, a potem biadolę że w kolejnym jest mało, a co za tym idzie, korci by 2 czy 3 dni przeciągnąć znowu.
Jest już 3 września i oto denko na ten dzień.
Odnoszę wrażenie że jest dość małe, poprzednie bywały większe, niemniej jednak, jest też coś z kolorówki, a to ogromny sukces (być może w kolejnym będą nawet dwa produkty, nad którymi intensywnie pracuję).
Przybliżę sylwetki zdenkowanych:
- Płatki Carea z Biedronki, polubiłam się z nimi, nie mam do nich zastrzeżeń, te same nadal są w użyciu
- Woda termalna Avene, super produkt, z pewnością wrócę do niego. Obecnie zużywam Vichy.
- Krem kojący pod oczy Avene Soin apaisant contour des yeux, świetny produkt, nie podrażnia, delikatnie pielęgnuje okolice oczu. Wyciągnęłam w jego miejsce nawilżający krem pod oczy Tołpa, gdyż ten ma najkrótszą datę z produktów na stanie, ciekawe jak się sprawdzi.
- Bioderma Sensibio AR BB Cream, dla mnie zbyt ciemny do stosowania solo, jednak mieszałam go z podkładem, by nadać cerze efektu muśnięcia słońcem.
- Zepter La Danza tonik, ot zwykły tonik, bez szału.
- Soap&Glory Clean Mary, oraz mleczko The Body Shop wersja z Aloesem - nie przepadam za mleczkami do demakijażu i nadal jestem wierna płynom micelarnym, jednak jako że są poupychane w czeluściach mojej szafy, to postanowiłam zacząć je zużywać. Ich stosowanie poprzedza właściwy demakijaż z micelami, wylewam trochę mleczka na dłoń, masuję nim twarz i szybko ścieram papierowym ręcznikiem. To mój sposób na szybkie ich zużycie.
- Bioderma Sensibio H2O kolejna butla rewelacyjnego płynu micelarnego. Następne już w użyciu.
- próbki 3 kroków Clinique - tonik lubię, żel również, co do kremu to zachwytów brak.
- Efektima Maseczka nawilżająca, szału nie ma
- LilyLolo róż w kolorze Blushing Rose, piękny, wyrazisty, mocno nasycony róż.
- Lumene baza pod cienie, rewelacyjny produkt, jestem mu wierna od lat, kolejne opakowanie w użyciu.
- Escada Moon Sparkle
- próbki zapachów, oraz odlewka Hermessence Ambre Narguile - za którym okrutnie już tęsknię i chętnie odkupię ponownie odlewkę.
Ciało i włosy:
- Ocet jabłkowy, kupiony z myślą o piciu, jednak skończył w pielęgnacji włosów, do ostatniego płukania.
- Lirene, Peeling do ciała, szukam dalej...
- Isana żel do golenia, kolejne już w użyciu.
Szału nie ma z tymi moimi zużyciami w tym miesiącu, jednak jest to dla mnie motywacja by w kolejnym bardziej się postarać.
Obecnie jako wyzwanie stawiam sobie oprócz zużywania kolorówki, wykańczanie balsamów do ciała. Te to już zupełnie dna nie mają. Moje nogi wołają o nawilżenie, a ja jakoś jestem głucha na ich prośby.
Zabieram się za kolejne denkowce.
Jest już 3 września i oto denko na ten dzień.
Odnoszę wrażenie że jest dość małe, poprzednie bywały większe, niemniej jednak, jest też coś z kolorówki, a to ogromny sukces (być może w kolejnym będą nawet dwa produkty, nad którymi intensywnie pracuję).
Przybliżę sylwetki zdenkowanych:
- Płatki Carea z Biedronki, polubiłam się z nimi, nie mam do nich zastrzeżeń, te same nadal są w użyciu
- Woda termalna Avene, super produkt, z pewnością wrócę do niego. Obecnie zużywam Vichy.
- Krem kojący pod oczy Avene Soin apaisant contour des yeux, świetny produkt, nie podrażnia, delikatnie pielęgnuje okolice oczu. Wyciągnęłam w jego miejsce nawilżający krem pod oczy Tołpa, gdyż ten ma najkrótszą datę z produktów na stanie, ciekawe jak się sprawdzi.
- Bioderma Sensibio AR BB Cream, dla mnie zbyt ciemny do stosowania solo, jednak mieszałam go z podkładem, by nadać cerze efektu muśnięcia słońcem.
- Zepter La Danza tonik, ot zwykły tonik, bez szału.
- Soap&Glory Clean Mary, oraz mleczko The Body Shop wersja z Aloesem - nie przepadam za mleczkami do demakijażu i nadal jestem wierna płynom micelarnym, jednak jako że są poupychane w czeluściach mojej szafy, to postanowiłam zacząć je zużywać. Ich stosowanie poprzedza właściwy demakijaż z micelami, wylewam trochę mleczka na dłoń, masuję nim twarz i szybko ścieram papierowym ręcznikiem. To mój sposób na szybkie ich zużycie.
- Bioderma Sensibio H2O kolejna butla rewelacyjnego płynu micelarnego. Następne już w użyciu.
- próbki 3 kroków Clinique - tonik lubię, żel również, co do kremu to zachwytów brak.
- Efektima Maseczka nawilżająca, szału nie ma
- LilyLolo róż w kolorze Blushing Rose, piękny, wyrazisty, mocno nasycony róż.
- Lumene baza pod cienie, rewelacyjny produkt, jestem mu wierna od lat, kolejne opakowanie w użyciu.
- Escada Moon Sparkle
- próbki zapachów, oraz odlewka Hermessence Ambre Narguile - za którym okrutnie już tęsknię i chętnie odkupię ponownie odlewkę.
Ciało i włosy:
- Ocet jabłkowy, kupiony z myślą o piciu, jednak skończył w pielęgnacji włosów, do ostatniego płukania.
- Lirene, Peeling do ciała, szukam dalej...
- Isana żel do golenia, kolejne już w użyciu.
- Oilmedica, Maska i odżywka do włosów Olej kokosowy i 8 składników odżywczych, powtórki nie będzie, czysty olej sprawdzał się lepiej.
- Szampon który zużywałam do zmywania oleju.
- Sanoflore, żel majerankowy, bez szału, a spodziewałam się upojnego zapachu
- Velvetic, krem do depilacji, nie rusza moich włosków, bubel
- Joanna, Sensual, Krem do depilacji, całkiem dobry, być może pokuszę się o recenzję.
- próbki: Physiogel zużywam do mycia pędzli, ale w tej roli jest równie średni.
Szału nie ma z tymi moimi zużyciami w tym miesiącu, jednak jest to dla mnie motywacja by w kolejnym bardziej się postarać.
Obecnie jako wyzwanie stawiam sobie oprócz zużywania kolorówki, wykańczanie balsamów do ciała. Te to już zupełnie dna nie mają. Moje nogi wołają o nawilżenie, a ja jakoś jestem głucha na ich prośby.
Zabieram się za kolejne denkowce.
poniedziałek, 2 września 2013
Wyjazdowa kosmetyczka
Miałam wrzucić ten post w noc poprzedzającą wyjazd, jednak byłam tak padnięta, a dodatkowo brakowało mi czasu na cokolwiek, że nie dałam rady.
Nadrabiam zaległości teraz.
Wyjazd krótki, 3 dni, 3 kraje, 3 większe miasta.
Intensywne zwiedzanie ( w tym również zwiedzanie drogerii DM, ale o tym w kolejnych postach).
Oto co spakowałam.
Pielęgnacja:
- Mini pasta Meridol + składana szczoteczka Colgate.
- antyperspirant Rexona (kiedyż on się skończy?)
- olejek Nuxe, używam do włosów obecnie
- próbka Carex
- maszynka, żel do golenia Isana, patyczki
- miniatury żelu i balsamu Lolita Lempicka (lubię kiedy zapach kojarzy mi się z danym miejscem i wyjazdem)
- Miniatury szamponu i dodatkowego żelu, jednak druga połówka miała miniaturę szamponu z Dove i podkradłam tamten.
Druga kosmetyczka to wszystko co związane z twarzą:
- na zdjęciu brak kremu Avene Cicalfate, który miałam w torebce, którego używałam przez cały wyjazd, gdyż ciągły katar i wycieranie nosa rujnuje moją skórę.
- Bioderma Sensibio H2O, doceniłam opakowanie z pompką, szczególnie wygodne podczas jazdy samochodem, nic się nie wylewało + płatki Carea z Biedronki(polubiłam je)
- Zestaw pędzli Ecotools, oraz zestaw pędzli do makijażu oczu również z Ecotools(swoją drogą fajny), dodatkowo zabrałam pędzel Bourjois do róży tej marki, oraz pędzel którym robię kreski cieniem.
- próbki z zestawu 3 kroków Clinique
- podkład i korektor Bourjois Healthy Mix 51, oraz próbka BB z Nivea, do mieszania z podkładem
- miniatura toniku Zepter, miniatura kremy Vichy ProMat, serum z Lierac i próbka z EL.
- baza pod cienie Lumene
- puder Bell
- Cienie Revlon i IsaDora
- róże z Bourjois
- Tusz Eveline (będzie o nim recenzja, nie do końca pełna zachwytów), kredka Sterling, kredka czarna Gosh.
- odlewki 3 zapachów.
Część produktów wróciła nietknięta, jednak nie było ich tak dużo - raptem 4-5 sztuk. Głównie próbki kremów, Cicalfate jednak to podstawa, nawet pod makijaż, kiedy skóra woła o ratunek.
Tym razem, spakowałam się rozsądnie. Tylko to co potrzebne.
Kolejne posty to zakupy DM i dla równowagi w przyrodzie denko sierpniowe.
Nadrabiam zaległości teraz.
Wyjazd krótki, 3 dni, 3 kraje, 3 większe miasta.
Intensywne zwiedzanie ( w tym również zwiedzanie drogerii DM, ale o tym w kolejnych postach).
Oto co spakowałam.
Pielęgnacja:
- Mini pasta Meridol + składana szczoteczka Colgate.
- antyperspirant Rexona (kiedyż on się skończy?)
- olejek Nuxe, używam do włosów obecnie
- próbka Carex
- maszynka, żel do golenia Isana, patyczki
- miniatury żelu i balsamu Lolita Lempicka (lubię kiedy zapach kojarzy mi się z danym miejscem i wyjazdem)
- Miniatury szamponu i dodatkowego żelu, jednak druga połówka miała miniaturę szamponu z Dove i podkradłam tamten.
Druga kosmetyczka to wszystko co związane z twarzą:
- na zdjęciu brak kremu Avene Cicalfate, który miałam w torebce, którego używałam przez cały wyjazd, gdyż ciągły katar i wycieranie nosa rujnuje moją skórę.
- Bioderma Sensibio H2O, doceniłam opakowanie z pompką, szczególnie wygodne podczas jazdy samochodem, nic się nie wylewało + płatki Carea z Biedronki(polubiłam je)
- Zestaw pędzli Ecotools, oraz zestaw pędzli do makijażu oczu również z Ecotools(swoją drogą fajny), dodatkowo zabrałam pędzel Bourjois do róży tej marki, oraz pędzel którym robię kreski cieniem.
- próbki z zestawu 3 kroków Clinique
- podkład i korektor Bourjois Healthy Mix 51, oraz próbka BB z Nivea, do mieszania z podkładem
- miniatura toniku Zepter, miniatura kremy Vichy ProMat, serum z Lierac i próbka z EL.
- baza pod cienie Lumene
- puder Bell
- Cienie Revlon i IsaDora
- róże z Bourjois
- Tusz Eveline (będzie o nim recenzja, nie do końca pełna zachwytów), kredka Sterling, kredka czarna Gosh.
- odlewki 3 zapachów.
Część produktów wróciła nietknięta, jednak nie było ich tak dużo - raptem 4-5 sztuk. Głównie próbki kremów, Cicalfate jednak to podstawa, nawet pod makijaż, kiedy skóra woła o ratunek.
Tym razem, spakowałam się rozsądnie. Tylko to co potrzebne.
Kolejne posty to zakupy DM i dla równowagi w przyrodzie denko sierpniowe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







