Chłodne dni przyszły jak dla mnie zbyt szybko. Nie zdążyłam nacieszyć się ciepłem, latem i promykami słońca. Nie chcę jednak zrzędzić i marudzić, chciałabym cieszyć się tym, co pozytywnego daje nam każda z pór roku.
Mój organizm nie pozostał niestety obojętny na niższe temperatury. Dopadło mnie przeziębienie, katar, a nie mogłam sobie pozwolić na leżenie w łóżku. Moje motto w takich przypadkach, które towarzyszy mi od kilku lat, to nie dać się rozłożyć, chorobę trzeba rozchodzić. Kto w obecnych czasach może pozwolić sobie na biadolenie? Chyba nikt...
Tym zawiłym wstępem trochę namieszałam, wrócę więc na właściwe tory.
Jeśli nie mogę liczyć na promyk słońca, zastępuję go ciepłym płomykiem świecy. Podczas przeziębienia, kiedy głowa eksploduje, przydaje się mieć pod ręką coś, co swym zapachem nie zdominuje, a gdy wrócimy do domu po całym dniu, zbuduje magiczną i przytulną atmosferę.
Świeca Inspiration Love zwraca uwagę poprzez swoje masywne szkło i intensywną czerwoną barwę. Stanowi świetny akcent kolorystyczny, we wnętrzu zdominowanym przez biel i czerń, oraz szarość, będzie w takim otoczeniu płomiennym detalem.
Sam zapach jest już subtelną, kwiatowo-kremową kompozycją. Nie dominuje, nie przytłacza, ot - ulepsza powietrze ;)
W małym wnętrzu, w jakim przybywam, nie udusi intensywnością, nie przytłoczy, ale stworzy atmosferę jakiej potrzebuję.
Czerwień idealnie kojarzy mi się również z nadchodzącymi świętami, z tego też powodu chętnie ją zapalam. Im szybciej przyjdą święta, tym większa radość, i nie chodzi tu o prezenty świąteczne, czy też imieninowe, ale bliżej będzie wiosny.
Świece polskiej marki Bispol, można kupić w Hebe, Kauflandzie i Intermarche.
W jakiej aranżacji i w jakim wnętrzu widzielibyście świecę Love?
poniedziałek, 7 grudnia 2015
piątek, 4 grudnia 2015
Kneipp. Na Dobranoc. Aromatyczny płyn do kąpieli. Lawenda, wanilia, wiesiołek - Chwilo trwaj! z wanny nie wyjdę!
Ten kto czyta mnie regularnie wie, że od ponad połowy roku rozpływam się nad marką Tetesept. Ich kosmetyki do kąpieli podbiły moje serce, niestety nie każdy ma do nich dostęp, nie każdemu też chce się z uporem maniaka przeszukiwać Tk Maxxy, czy też tak ustalać weekendowe wycieczki, by zahaczyć o DM w którymś z sąsiednich państw.
Jest jednak coś, co może stanowić sporą konkurencję dla produktów Tetesept. Marka Kneipp skrywa w swojej ofercie pewną perełkę, która potrafi przykuć mnie do wanny na kilkanaście, czy kilkadziesiąt minut. Ten zapach, kolor, piana to kotwica, która trzyma mnie zanurzoną w wodzie, a ja wcale nie zamierzam się temu opierać.
Nie lubicie zapachu lawendy? Ja też nie - wiem że ona tu jest, ale jej tu nie wyczuwam, tutaj nie drażni. Nie kręćcie więc nosem, nie opierajcie się - to nie ma sensu.
Nie lubicie wanilii? Uwierzcie mi, nie ma tu nic ulepnego, słodkiego, czy mdlącego.
Wiesiołek? Ups, jak pachnie wiesiołek? Nie mam pojęcia. Jedno powiem - musi pachnieć ŁADNIE.
Opisy, to tylko słowa, a nuty solo, wyrwane z kompozycji, znaczą niewiele.
Tutaj liczy się całość, spójna, harmonijna, kojąca i upojna.
Fioletowa woda, biała, puszysta piana i zapach rozprzestrzeniający się po całej łazience.
Takim zapachem aż chce się oddychać!
Jeśli jakiś produkt miałby konkurować z Teteseptem, to jest to dokładnie Aromatyczny Płyn Pielęgnujący do kąpieli Na Dobranoc od Kneipp.
Myślicie że cena zwali Was z nóg? wcale nie, w promocji w Hebe kosztuje niecałe 14zł. Wiem, bo robiłam zapas :) Ja chcę oddychać takim zapachem, chętnie więc oddam tlen, wymienię, na takie właśnie aromaty.
400ml wystarcza na kilkanaście upojnych kąpieli. Nie mówcie że to mało, bo on robi mi za SPA, za które musiałabym zapłacić sporo więcej.
Po co mi odprężający masaż za stówkę, czy dwie, tym bardziej że mnie on łaskocze. Ciepła, pachnąca kąpiel załatwi sprawę.
Śmiało można kupować w ciemno, ba! nie tylko można, ale i trzeba.
Taki kosmetyk to idealny prezent dla kogoś, a najlepiej egoistycznie - dla samej siebie. Na Mikołajki, czy też z okazji jakiejkolwiek innej niedzieli.
Mam nadzieję że się skusicie i zabierzecie ze sobą do łazienki. Zapach jest tego wart.
Znacie markę Kneipp?
Jest jednak coś, co może stanowić sporą konkurencję dla produktów Tetesept. Marka Kneipp skrywa w swojej ofercie pewną perełkę, która potrafi przykuć mnie do wanny na kilkanaście, czy kilkadziesiąt minut. Ten zapach, kolor, piana to kotwica, która trzyma mnie zanurzoną w wodzie, a ja wcale nie zamierzam się temu opierać.
Nie lubicie zapachu lawendy? Ja też nie - wiem że ona tu jest, ale jej tu nie wyczuwam, tutaj nie drażni. Nie kręćcie więc nosem, nie opierajcie się - to nie ma sensu.
Nie lubicie wanilii? Uwierzcie mi, nie ma tu nic ulepnego, słodkiego, czy mdlącego.
Wiesiołek? Ups, jak pachnie wiesiołek? Nie mam pojęcia. Jedno powiem - musi pachnieć ŁADNIE.
Opisy, to tylko słowa, a nuty solo, wyrwane z kompozycji, znaczą niewiele.
Tutaj liczy się całość, spójna, harmonijna, kojąca i upojna.
Fioletowa woda, biała, puszysta piana i zapach rozprzestrzeniający się po całej łazience.
Takim zapachem aż chce się oddychać!
Jeśli jakiś produkt miałby konkurować z Teteseptem, to jest to dokładnie Aromatyczny Płyn Pielęgnujący do kąpieli Na Dobranoc od Kneipp.
Myślicie że cena zwali Was z nóg? wcale nie, w promocji w Hebe kosztuje niecałe 14zł. Wiem, bo robiłam zapas :) Ja chcę oddychać takim zapachem, chętnie więc oddam tlen, wymienię, na takie właśnie aromaty.
400ml wystarcza na kilkanaście upojnych kąpieli. Nie mówcie że to mało, bo on robi mi za SPA, za które musiałabym zapłacić sporo więcej.
Po co mi odprężający masaż za stówkę, czy dwie, tym bardziej że mnie on łaskocze. Ciepła, pachnąca kąpiel załatwi sprawę.
Śmiało można kupować w ciemno, ba! nie tylko można, ale i trzeba.
Taki kosmetyk to idealny prezent dla kogoś, a najlepiej egoistycznie - dla samej siebie. Na Mikołajki, czy też z okazji jakiejkolwiek innej niedzieli.
Mam nadzieję że się skusicie i zabierzecie ze sobą do łazienki. Zapach jest tego wart.
Znacie markę Kneipp?
czwartek, 3 grudnia 2015
Zakupy z miesiąca listopada 2015r
Denko, denko i po denku. Przyszła więc pora na zakupy.
A te jak na mnie są wyjątkowo skromne, wszystko jednak wskazuje na to, że grudzień pociągnie mnie jednak po kieszeni.
Nie wybiegajmy może aż tak daleko w przyszłość, dziś zakupowe podsumowanie listopada, a w nim kupiłam co następuje:
W promocji 1+1 za grosz w Hebe, dwa tusze P2 - łącznie 27zł, a w Rossmanie Carmex - 5,35zł
W Hebe podczas promocji na produkty do makijażu twarzy, korektory Catrice miały wyjątkowo dobrą cenę - koszt jednego to 4,79zł, wzięłam więc 010, jak i 020.
Koniecznym zakupem okazały się klipsy do paznokci, pierwsze użycie już za mną, są niebywale pomocne przy ściąganiu hybryd. Z nimi poszło to o wiele szybciej. Koszt w promocji to niecałe 9zł.
To by było na tyle, z drogeryjnych zakupów w listopadzie.
Trochę więcej kupiłam na Targach Lne - tych jednak nie wrzucam do jednego wora z drogeryjnymi.
W tym miesiącu więcej pieniędzy wydałam na odzież sportową i tą trekkingową, kupioną z myślą o wycieczkach w góry wiosną i latem przyszłego roku. Dwie pary spodni Elbrus pochłonęły większą część mojego budżetu, do tego skarpetki, komin i wyrzuty sumienia będą mnie męczyć przez kolejne 2 miesiące.
Na całe szczęście z kosmetyków niczego pilnego mi nie brakuje, więc może z czasem się odkuję finansowo.
A jak Wasze zakupy w minionym miesiącu? Na kosmetyki idzie nadal zbyt dużo pieniędzy?
A te jak na mnie są wyjątkowo skromne, wszystko jednak wskazuje na to, że grudzień pociągnie mnie jednak po kieszeni.
Nie wybiegajmy może aż tak daleko w przyszłość, dziś zakupowe podsumowanie listopada, a w nim kupiłam co następuje:
W promocji 1+1 za grosz w Hebe, dwa tusze P2 - łącznie 27zł, a w Rossmanie Carmex - 5,35zł
W Hebe podczas promocji na produkty do makijażu twarzy, korektory Catrice miały wyjątkowo dobrą cenę - koszt jednego to 4,79zł, wzięłam więc 010, jak i 020.
Koniecznym zakupem okazały się klipsy do paznokci, pierwsze użycie już za mną, są niebywale pomocne przy ściąganiu hybryd. Z nimi poszło to o wiele szybciej. Koszt w promocji to niecałe 9zł.
To by było na tyle, z drogeryjnych zakupów w listopadzie.
Trochę więcej kupiłam na Targach Lne - tych jednak nie wrzucam do jednego wora z drogeryjnymi.
W tym miesiącu więcej pieniędzy wydałam na odzież sportową i tą trekkingową, kupioną z myślą o wycieczkach w góry wiosną i latem przyszłego roku. Dwie pary spodni Elbrus pochłonęły większą część mojego budżetu, do tego skarpetki, komin i wyrzuty sumienia będą mnie męczyć przez kolejne 2 miesiące.
Na całe szczęście z kosmetyków niczego pilnego mi nie brakuje, więc może z czasem się odkuję finansowo.
A jak Wasze zakupy w minionym miesiącu? Na kosmetyki idzie nadal zbyt dużo pieniędzy?
środa, 2 grudnia 2015
Projekt denko - listopad 2015r
Denko opóźnione z powodu przeziębienia i zmęczenia, pojawia się na blogu dopiero dziś.
I mimo iż w pokoju bałagan totalny, bo najpierw muszę wszystko wyrzucić z szafek, by móc posprzątać, stwierdziłam że nie mogę dłużej zwlekać i najwyższy czas wyrzucić puste opakowania.
Wbrew pozorom nie ma tego zbyt wiele, niemniej jednak jest więcej niż oczekiwałam.
- Bioderma Sensibio H2O, płyn micelarny, obowiązkowo zawsze stoi na półce. Rewelacyjny produkt.
- Seboradin. z naftą kosmetyczną. Maska - kuracja do włosów zmęczonych, pozbawionych witalności, przesuszonych. Kosmetyk średni, po prostu przeciętny. recenzja
- Phyto odżywka do włosów farbowanych, o niej napiszę wkrótce
- Elseve odżywka do włosów farbowanych - dobra, choć szału nie ma
- Mrs Potters szampon odbudowa i nawilżanie - przyjemnie mi się go używało, do tego okazał się bardzo wydajny.
- Venus żel do hig. intymnej z korą dębu - miałam już kiedyś ten żel, ale do ulubieńców go raczej nie zaliczę.
- Tutti Frutti peeling jeżyna i malina. Uwielbiam te peelingi. Skuteczne, mocne i do tego ładnie pachną. recenzja
- Tetesept Schaumwelten Herzenswarme. recenzja
- Tetesept: Mandelmilch. Żałuję że nie mam dostępu do saszetek marki Tetesept, tę z pewnością jeszcze kupię. recenzja
- Luksja. Care pro Restore żel z masłem Shea. Żel okazał się dużym zaskoczeniem, nie myślałam że używanie go sprawi mi tyle frajdy. Świetny zapach, przyjemna konsystencja. Będę chciała do niego wrócić.
- Ziaja. Sopot Spa żel - uwielbiam za zapach, za wydajność. Mniej lubię za nieporęczną, dużą butelkę.
- Isana żel do golenia - mam wrażenie że ich jakość jednak się poprawiła i znów działają tak jak przedtem.
- Gillette żel do golenia - bardzo przypadł mi do gustu. Był gęsty i dawał kremową pianę recenzja
- Ziaja płyn do płukania jamy ustnej - tani, a wcale nie gorszy od tych, które cenią się dwukrotnie wyżej. recenzja
- Elmex pasta, wariant przeciw erozji zupełnie mi nie odpowiada
- mini pasta Colgate - ot po prostu myje, do Lacalut jej daleko
- Purederm maseczka w formie płatków kolagenowych - moje kolejne opakowanie, z pewnością nie ostatnie. Nawilża, poprawia napięcie skóry pod oczami, dobrze sprawdza się też jako zabezpieczenie podczas robienia makijażu oczu.
- masa próbek zapachów
- Avon tusz Mega Effects. Nie ma się co obawiać szczoteczki, da się ją opanować. Niemniej jednak wymaga więcej pracy. recenzja
- Astor tusz - poprawny
- cień biały - używam ich przy każdym makijażu, inne jasne odcienie nie potrafią tak podkreślić wewnętrznego kącika.
- Purederm maska złuszczająca do stóp - kolejny już raz mam okazję je stosować. Każdorazowo efekt mnie satysfakcjonuje.
- płatki Tami - lubię, bo są tanie.
- Ava ampułki nawilżające - świetne! recenzja
Jak projekt denko poszedł Wam w tym miesiącu? Jest kosmetyk ze zużycia którego szczególnie się cieszycie, czy też wprost przeciwnie?
I mimo iż w pokoju bałagan totalny, bo najpierw muszę wszystko wyrzucić z szafek, by móc posprzątać, stwierdziłam że nie mogę dłużej zwlekać i najwyższy czas wyrzucić puste opakowania.
Wbrew pozorom nie ma tego zbyt wiele, niemniej jednak jest więcej niż oczekiwałam.
- Bioderma Sensibio H2O, płyn micelarny, obowiązkowo zawsze stoi na półce. Rewelacyjny produkt.
- Seboradin. z naftą kosmetyczną. Maska - kuracja do włosów zmęczonych, pozbawionych witalności, przesuszonych. Kosmetyk średni, po prostu przeciętny. recenzja
- Phyto odżywka do włosów farbowanych, o niej napiszę wkrótce
- Elseve odżywka do włosów farbowanych - dobra, choć szału nie ma
- Mrs Potters szampon odbudowa i nawilżanie - przyjemnie mi się go używało, do tego okazał się bardzo wydajny.
- Venus żel do hig. intymnej z korą dębu - miałam już kiedyś ten żel, ale do ulubieńców go raczej nie zaliczę.
- Tutti Frutti peeling jeżyna i malina. Uwielbiam te peelingi. Skuteczne, mocne i do tego ładnie pachną. recenzja
- Tetesept Schaumwelten Herzenswarme. recenzja
- Tetesept: Mandelmilch. Żałuję że nie mam dostępu do saszetek marki Tetesept, tę z pewnością jeszcze kupię. recenzja
- Luksja. Care pro Restore żel z masłem Shea. Żel okazał się dużym zaskoczeniem, nie myślałam że używanie go sprawi mi tyle frajdy. Świetny zapach, przyjemna konsystencja. Będę chciała do niego wrócić.
- Ziaja. Sopot Spa żel - uwielbiam za zapach, za wydajność. Mniej lubię za nieporęczną, dużą butelkę.
- Isana żel do golenia - mam wrażenie że ich jakość jednak się poprawiła i znów działają tak jak przedtem.
- Gillette żel do golenia - bardzo przypadł mi do gustu. Był gęsty i dawał kremową pianę recenzja
- Ziaja płyn do płukania jamy ustnej - tani, a wcale nie gorszy od tych, które cenią się dwukrotnie wyżej. recenzja
- Elmex pasta, wariant przeciw erozji zupełnie mi nie odpowiada
- mini pasta Colgate - ot po prostu myje, do Lacalut jej daleko
- Purederm maseczka w formie płatków kolagenowych - moje kolejne opakowanie, z pewnością nie ostatnie. Nawilża, poprawia napięcie skóry pod oczami, dobrze sprawdza się też jako zabezpieczenie podczas robienia makijażu oczu.
- masa próbek zapachów
- Avon tusz Mega Effects. Nie ma się co obawiać szczoteczki, da się ją opanować. Niemniej jednak wymaga więcej pracy. recenzja
- Astor tusz - poprawny
- cień biały - używam ich przy każdym makijażu, inne jasne odcienie nie potrafią tak podkreślić wewnętrznego kącika.
- Purederm maska złuszczająca do stóp - kolejny już raz mam okazję je stosować. Każdorazowo efekt mnie satysfakcjonuje.
- płatki Tami - lubię, bo są tanie.
- Ava ampułki nawilżające - świetne! recenzja
Jak projekt denko poszedł Wam w tym miesiącu? Jest kosmetyk ze zużycia którego szczególnie się cieszycie, czy też wprost przeciwnie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

