sobota, 10 października 2015

Ziaja. Mintperfekt Activ. Płyn stomatologiczny remineralizujący. Kosmetyczka aparatki.

Pewnie spore grono osób zdziwi się recenzją takiego produktu, jednak jest on dla mnie niemniej ważny, jak tonik, żel do mycia twarzy, czy balsam nawilżający. Tematyka urodowa to także ładny i zdrowy uśmiech. Ponadto jako aparatka i osoba przykładająca sporo uwagi do tego jak wygląda czyjś uśmiech, nie mogę pominąć kwestii płynów do płukania jamy ustnej.

Marka Ziaja, znana, lubiana i tania, wypuściła ostatnio na rynek pasty i płukanki, czyli produkty które ostatnio są u mnie na calowniku.
Na początek zdecydowałam się na płyn, jeden z czterech wariantów dostępnych na półkach w Hebe, za niewielką cenę 9,99zł za 500ml.

.

Każdy rodzaj miał zadanie z grubsza takie samo, doczyszczanie, odświeżanie i uzupełnianie kompleksowej, codziennej pielęgnacji. Mnie przekonało to, że jest dedykowany dorosłym i chroni i wzmacnia szkliwo. A o szkliwo przy noszeniu aparatu boję się najbardziej, panikuję widząc jakąkolwiek zmianę na zębach.


Płyn Ziaji pozytywnie mnie zaskoczył, choć o wpływie na zęby trudno mi jednoznacznie się wypowiadać, bo na to składa się jeszcze szereg innych produktów i czynności, to z jego używania jestem zadowolona.

To co ważne dla mnie, przy stosowaniu każdego dnia, to delikatny smak. Nic nie wypala mi jamy ustnej, nie piecze, nie drażni i nie zniechęca do siebie. Przyjemny, miętowy,  do tego delikatnie odświeżający.

Cena również nie jest bez znaczenia, przy takich ilościach płynów jakie zużywam, miło jest zaoszczędzić kilka zł, a do tego wesprzeć polską markę, która w tym segmencie nieczęsto się pojawia.

Z przyjemnością wypróbuję kolejne warianty.

piątek, 9 października 2015

Tesori d'Oriente. Lotus Flower and Acacia Milk. Płynów, relaksu i błogostanu ciąg dalszy.

Wiem, będę nudna, no dobra - już jestem. Trudno jest mi jednak powstrzymać się od zachwytów nad kolejnymi umilaczami kąpieli. Każdy dzień przynosi okazję do testowania i sprawdzania, na ile dany kosmetyk jest w stanie odmienić mój dzień, na choć odrobinę lepszy.

Płyny i piany do kąpieli to dla mnie kosmetyki pierwszej potrzeby, nie potrafię odmówić sobie zakupu kolejnych, bo wiem też, że idą mi one jak woda.

Tesori d'Oriente to marka, którą do pewnego momentu kojarzyłam jedynie z zapachami w charakterystycznych metalowych butlach, forum Perfumy na wizaz.pl odegrał w tym znaczącą rolę.
Dopiero w Makro natknęłam się na szerszą ofertę kosmetyków tej firmy i od razu wyszłam z naręczem wszystkich trzech dostępnych tam wariantów płynów do kąpieli.


Kwiat lotosu i mleczko akacjowe, to już ostatnia z butelek wtedy kupionych. W moim osobistym rankingu płynów Tesori zajmuje drugie, zaszczytne miejsce.

Wariant ten rozpieszcza kwiatowo-kremową nutą. Jest ona lekko słodka, odurzająca, kobieca, trochę mleczna i jakże relaksująca. To nie bukiet kwiatów, nie ma w nim świeżości, jest błoga rozpusta, z podtekstem erotycznym.

Płyn tworzy puszystą, kremową pianę, która długo utrzymuje się na powierzchni wody. Otacza wannę przyjemnym zapachem, który roznosi się wkoło i pozostaje wyczuwalny na dobre kilkanaście minut.


Czy kiedyś kupię ponownie? Oczywiście! i to nie raz. Płyn zasłużył na to, by pojawiać się u mnie regularnie i rozpieszczać mnie bez końca.

W Makro nie bywam zbyt często, ale pokuszę się o przeszukiwanie internetu, by wyłowić jakieś promocje i być może zrobić zapas, w jeszcze niższej cenie. Regularna cena w Makro, to blisko 19zł, niemniej jednak polecam.

Płyny Tesori d'Oriente, obok tych marki Tetesept  zagoszczą u mnie na stałe.

piątek, 2 października 2015

Zakupy z miesiąca września 2015 r

Zakupy - z miesiąca na miesiąc jest ich coraz mniej. Sama nie mogłam uwierzyć, że we wrześniu było ich zaledwie tyle. Są to oczywiście zakupy drogeryjne, kosmetyczne, choć jak widać nie tylko. Do koszyka wpadają również plastry przeciwbólowe (polecam) i podkolanówki. Zakupy są bardziej z konieczności, niż z kaprysu.



Płyn stomatologiczny Ziaja Mintperfect Activ to nowość, jaka pojawiła się na półkach w drogerii Hebe, wrzuciłam go do koszyka, bo już od kilku dni nie miałam żadnego płynu w łazience - 9,99zł. Plastry Apap rozgrzewające przeciwbólowe, to niestety przykra konieczność, a w Hebe są najtańsze 4,99zł.
Reszta to początek prezentów dla bliskich.




Pianka do mycia twarzy I Want ciekawiła mnie od jakiegoś czasu - 24,99zł. Kończę obecnie również żel Tołpa Physio, a na stanie zaledwie żel Garnier i mini Avene. Odżywki Phyto to również kosmetyk z konieczności, poza tymi z farb i jedną Elseve, pozostały mi tylko maski.




Uwielbiam kolorowe, pachnące kąpiele, pełne piany. Płyn Kneipp, Na dobranoc zapewni mi z pewnością wiele przyjemnych chwil. 16,99zł w Hebe.




Kolejne buty Brugi, kupione w Ptak Outlet w Rzgowie. Bardzo wygodne, a do tego lekkie. Żałuję jedynie że nie dokupiłam następnych polarów :(.


I to już wszytko, z zakupów kosmetycznych i ubraniowych. Jak same widzicie, nie ma tego wiele. Byłoby zdecydowanie więcej, gdybym pojechała do Warszawy na Targi Beauty Forum,  jednak tym razem sobie je odpuściłam. Rozważam jesienne Lne & Spa w Krakowie, są bliżej, a i różnica w wystawcach z jesienną edycją Beauty Forum nie będzie z pewnością duża.


Jak Wasze zakupy we wrześniu? Ja muszę przyznać, jestem z siebie dumna.

czwartek, 1 października 2015

Projekt denko - wrzesień 2015r

Denko, mój ulubiony temat wpisów na blogach. Tworzenie tego typu notki daje mi dużo frajdy i zadowolenia, choć ma też minus, trwa dość długo. Niby to kilka słów o każdym kosmetyku, jednak spisanie ich nazw, a i posortowanie nakrętek i butelek, to zadanie na kilka godzin. Nie ociągam się jednak i wolę uporać się z tym od razu, by od pierwszego dnia następnego miesiąca, móc ruszyć dalej z pustą torbą.




- Tusze: Gosh kolor zielony i Clinique high impact mascara - mini maskara Clinique, służyła mi dobrych kilka tygodni, wygodna i precyzyjna szczoteczka sprawia że łatwo nią manewrować. Zielony tusz Gosh, ze względu na swój kolor nie sprawdził się na dłuższą metę.
- Pierre Arthes. Eyeliner w pisaku - długo leżał nieużywany, a że szkoda mi było go wyrzucić, to po wykończeniu czarnego cienia, którym robiłam do tej pory kreskę, wzięłam go w obroty i o dziwo polubiłam się z nim.
- Bourjois. Healthy Mix miniatura testerowa - podkład lekki, o naturalnym wykończeniu, niestety nie utrzymuje się na twarzy zbyt długo, przestał dogadywać się  z moją cerą.
- dr Irena Eris. Provoke matt 210 - fantastyczny podkład o ładnym matowo-satynowym wykończeniu. Świetnie rozprowadza się na twarzy, dobrze kryje i długo się na niej utrzymuje.
- Lumene baza pod cienie - fenomenalna baza pod cienie, jestem jej wierna od lat.
- Avene Cold Cream - wygodny w aplikacji balsam do ust. Dobrze pielęgnuje usta, nawilża i zabezpiecza przed pękaniem.
- Bioderma. Sensibio H2O AR - mój kosmetyk pierwszej potrzeby, zawsze muszę mieć butelkę pod ręką i kilka kolejnych w zapasie.
- Skin Love Argan Oil Spa. Peeling do twarzy - delikatny peeling o dość dużych drobinkach.
- Yasumi. Dry skin ampułka - moja ulubiona ampułka, cenię jej właściwości nawilżające, sprawia że skóra zmienia się w oczach. Wystarczy raz na jakiś czas włączyć ją w pielęgnację skóry.
- Tołpa. Provivo 35+ maska-blask przywracająca młodość skóry- maski tej marki niezmiennie uznaję jako moje ulubione.
- Lierac Premium - świetny krem, niestety w mocno zawyżonej cenie.
- Tołpa. DermoFace Physio. Żel do mycia twarzy. To kolejne opakowanie tego żelu w mojej łazience. Lubię go zarówno ja, jak i moja mama. Dobrze oczyszcza, bez efektu nadmiernego ściągnięcia skóry.
 - Mini szampon Dove Intense Repair- na wyjeździe dobrze sprawdzają się takie kremowe szampony.
- odżywka z farb Casting - lubię je, choć muszę się z nimi rozstać. O ile uda mi się wytrwać bez farbowania, nie będę mieć już do nich dostępu.
 - Dove. Nourishing oil care. Szampon z superlekkimi olejkami i olejkiem arganowym - dobry szampon, a niską cenę.
 - Farmona. Jantar wcierka - widać efekty przy regularnym stosowaniu. Moja skóra głowy to istna hodowla nowych włosów.
Elmex. Płyn przeciw erozji - dobry płyn o łagodnym smaku.
- Meridol, ochrona dziąseł - polubiłam się z tą pastą, daje uczucie solidnego oczyszczenia.
- Tesori d'Oriente. Hammam płyn do kąpieli - dość intensywny zapach, duża piana
- Balea. Totes meer salz dusche - zwyczajny żel, który szybko się kończy
- Tetesept. Schaumwelten. Goldschatz - uwielbiam płyny Tetesept. Piana, zapach i rozkoszny relaks.
- Fenjal Intensive Body Milk - balsamy do ciała tej marki dogadzają mojej skórze, polecam każdemu.
- Vintage Body Oil. Peeling cukrowo-orzechowy Argan Oil - oblepiacz roku, albo dekady.
- The Body Shop. Body Butter Duo. Floral Acai - nic nie zachwyca
- Płatki Tami - dobre i tanie
- SVR. Spirial - kolejne opakowanie już czeka, jeden z moich ulubieńców w tej dziedzinie.
- Dresdner Essenz. Frezja- niesamowity zapach i kolor. Pragnę ponownie!
- próbki zapachów i kremów. Na szczególną uwagę zasługuję N. Rodriguez Essence, na którym już tęsknię, Omnia Crystalline


Denko września uznaję za udane. Dobrze mi poszło, szczególnie że wśród wykończonych kosmetyków znajdują się również te kolorowe.

Znacie któryś z tych kosmetyków?