środa, 22 kwietnia 2015

Bourjois. Illuminating Touch - Rozświetlacz kolory 96 i 97

O ile o różach Bourjois jest wszędzie głośno, stały się swego rodzaju kultowym kosmetykiem Bourjois i sztandarowym produktem wypiekanym pod logo tej marki, tak o rozświetlaczach ich produkcji jest raczej mało informacji.

O ich istnieniu uświadomiło mnie Allegro, ono potrafi uzmysłowić i odkryć nasze potrzeby, zanim sami wpadniemy na to, że czegoś nam brakuje ;). Systematycznie wklepuję w wyszukiwarkę nazwę tej marki, w poszukiwaniu brakujących nr róży, natrafiłam na rozświetlacze, które wyglądem opakowania i strukturą przypominają tak lubiane przeze mnie róże.

W przeciągu kilku miesięcy udało mi się kupić dwa dostępne warianty kolorystyczne:
97 - Rose Essentiel
96 - Rose Universel

Wybrałam testerowe opakowania, poniekąd poprzez cenę, a z drugiej strony, wiedziałam że będę chciała przesiedlić te kosmetyki do palety magnetycznej.

Od lewej 97 i 96


Plusem rozświetlaczy Bourjois  są z pewnością niewielki rozmiar i waga. Regularne opakowanie jest szczelne i wygodne, a ten kto zna formułę wie, że jest ona niesamowicie wydajna i praktycznie trudno jest je zużyć. Kupując raz, mamy kosmetyk na lata, o ile oczywiście efekt nam odpowiada i jest dla nas satysfakcjonujący.

Tutaj właśnie, pojawiają się dla mnie pierwsze schody i wady które dostrzegam.

Rose Essentiel 97 zdecydowanie bardziej do mnie przemawia, chłodniejszy, w jaśniejszym kolorze, byłby ideałem, gdyby nie zbyt duże drobinki, które trudno nazwać subtelnymi.
Owszem radzę sobie z tym, zaraz po nabraniu kosmetyku na pędzel, strzepuję nadmiar, w nadziei że usunę i sporą część drobinek, aplikuję więc minimalną ilość produktu, wtedy efekt jest do przyjęcia, choć spora jego część odlatuje na dywan i podłogę.

Rose Universel 96 ma w moim odczuciu mniejsze drobinki, jednak dla mnie kolor jak na rozświetlacz jest zbyt intensywny i zbyt brzoskwiniowy, co przy mojej dość jasnej cerze dyskwalifikuje go jako rozświetlacz. Odmienne zdanie mogą mieć osoby z ciemniejszą karnacją.




Gdyby z 97 usunąć drobinki, a zostawić opalizujący kolor, byłby on najbliżej ideału. Niestety na tę chwilę nim nie jest i raczej nie będzie. 
Nie są to kosmetyki złe, tolerując drobinki w 97 i ciemny kolor w 96, myślę że mogą znaleźć swoich wielbicieli. Dla kogoś o ciemniejszej i cieplejszej karnacji, 96 może okazać się świetną opcją.


U mnie kosmetyki te wywołują raczej mieszane uczucia. Może gdybym nie miała lepszych w tej dziedzinie, nie kręciłabym tak nosem. Niemniej jednak, nie takiego wykończenia i efektu spodziewam się po rozświetlaczu.

Miałyście może styczność z tymi produktami?

13 komentarzy:

  1. JA też raczej nie chciałabym mieć takiego efektu na twarzy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przypominają bardziej cienie do rozświetlenia kącików oczu, niż rozświetlacze do twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam już ideał i jest to Kobo - najlepszy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ani kolorystyka, ani wykończenie mnie nie przekonują. Bourjois się nie postarało :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem do nich przekonana i na razie nie planuję ich zakupu (aczkolwiek szukam jakiegoś fajnego różu!) :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam swój ulubieniec od wibo i póki co będę się go trzymała. Bourjois jakoś mnie nie zachwyca....
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. czyli rozświetlacze Bourjois nie wyszły :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mnie jakoś nie szczególnie się podobają....

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko, chyba z 5 lat niedostępne. Miałam Rose Universel 96, zużyłam do końca :)
    Nie mogę za to dobrać sobie różu tej marki, odcień 96 mi bardzo odpowiadał.

    OdpowiedzUsuń