czwartek, 22 października 2015

Podświetlenie lustra. Pomysł na lampkę, gdy nie ma na nią miejsca.

Moja komoda i lustro przewijają się przez blog już od samego początku. Zbyt wiele się tu nie zmienia, no może poza piętrzącą się ilością akrylowych organizerów, kolejnymi paletami i nowymi kielichami na pędzle. Cała reszta, jak była - tak jest. Nadal twierdzę że lepiej jest mi się malować stojąc, przy niezbyt głębokiej komodzie, bo i bliżej mam do lustra, a będąc na nogach łatwiej mi przechodzić od malowania do zalewania kawy, ubierania się, czy ścielenia łóżka.

Pomysł z podświetleniem lustra wziął się z potrzeby, której nie mogliśmy inaczej zrealizować. Po prostu brakowało nam w pokoju lampki, która dawałaby przytłumione, delikatne światło wieczorem, jednak jako że powierzchnia jest mocno ograniczona, nie miałam gdzie jej wstawić. 

I tak Druga Połowa wpadła na pomysł wykorzystania listwy Led. Widzieliśmy podświetlane nią szklane półki, witryny, ale czemu by nie wykorzystać jej jakoś u nas. Pomysł z lustrem podsunęłam sama, bo ono wisiało na osobnej, jasnej ścianie i było moim ulubionym fragmentem pokoju.

Sprawy czysto techniczne załatwił już On, ja prądu się boję, więc nie kiwnęłam zupełnie palcem.


Istotnym jest fakt, że mam pilot i nim zmieniam kolory, choć mam swoje ulubione i ich raczej się trzymam, to i tak czasem miła jest i taka odmiana. Na zdjęciach pokażę jak Druga Połowa pomalowała mój świat.



Do wykonania potrzebowaliśmy:
- taśma multikolor led (RGB)
- zasilacz 12 V
- sterownik z pilotem do taśmy Led
- listwa do zamocowania taśmy ledowej do tylnej ściany lustra
- kawałek ciasta, zimne piwo, albo coś innego na zachętę dla drugiej połowy.



I akcent na złotą polską jesień.


Mam nadzieję że spodoba Wam się nasz pomysł, choć zdjęcia nie oddają uroku i tego, jaki efekt daje z perspektywy odleglejszego kąta pokoju.

Jesień i zima są najbardziej odpowiednimi porami roku, na  wieczory spędzone przy przygaszonym świetle. 

9 komentarzy:

  1. Miałam taką listwę led (bez kolorów) w szafie i po otwarciu drzwi szafy wszystko się automatycznie zapalało na czujnik. Nie dość, że w końcu mogłam w niej coś znaleźć, to jeszcze ubrania wyglądały pięknie podświetlone w ten sposób :) Ale szafa się zmieniła i wynalazek mojego faceta musiał zostać zdemontowany ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie w szafce, tylko szkoda że tam są na baterie, bo te szybko się wyczerpują.

      Usuń
  2. Ekstra pomysł. Chyba sama u siebie tak zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny pomysł, podoba mi się:)

    OdpowiedzUsuń